Jestem z siebie dumna;) czyli coś pozytywnego:)))

Tematy dowolne (wymaga rejestracji by czytać)

Re: Jestem z siebie dumna;) czyli coś pozytywnego:)))

Postprzez beanshee » 4 lutego 2012 , 01:48

Kitka napisał(a):Nie wiem, skąd bierzesz, beanshee, informację o tekście o budowaniu podstawowej komórki społecznej. Treść przysięgi składanej w USC w mojej ocenie jest po prostu mądra, uniwersalna i podniosła, i ja osobiście do tej pory ją pamiętam, mimo że od czasu mojego ślubu minęło już prawie 20 lat. "Świadoma praw i obowiązków wynikających z założenia rodziny uroczyście oświadczam, że wstępuję w związek małżeński z (...) i przyrzekam, że uczynię wszystko, aby nasze małżeństwo było zgodne, szczęśliwe i trwałe." Tyle można odpowiedzialnie obiecać: że zrobi się w tym kierunku wszystko; czasami pomimo tego nie wychodzi.


Kilka lat temu miałam przyjemność bycia na ślubie podczas którego pani naczelnik miała teksty rodem z filmu " Wyjście Awaryjne". Nie wiem czy jest to reguła, za rzadko bywam na ślubach. Może był to tylko i jedynie wynikiem pomieszania epok przez panią urzędnik. Mimo wszystko jestem za odurzędniczeniem ślubów cywilnych. Chętniej widziałabym coś na kształt ceremonii humanistycznych, o wiele przyjemniejsze. Ale cóż, to jedynie moje osobiste zdanie
Avatar użytkownika
beanshee
 
Posty: 54
Dołączył(a): 24 października 2010 , 15:42
Lokalizacja: UK
Gadu-Gadu: 0

Re: Jestem z siebie dumna;) czyli coś pozytywnego:)))

Postprzez morol » 6 lutego 2012 , 10:51

Katka napisał(a):
morol napisał(a):Natomiast bardzo chetnie odpowiem za samego siebie: kryterium jest dla mnie weryfikowalnosc hipotez. Jesli ktos stawia hipoteze nie wytrzymujaca naukowej krytyki i obstaje przy niej, bedzie w moich oczach osoba zaimpregnowana na logike i slepa na argumenty. Dlaczego akurat takie kryterium? Bo NAUKA DZIALA, co mozna zaobserwowac, i przyczynia sie do poprawy dlugosci i jakosci naszego zycia. Brednie o rzeczywistej przemianie chleba w zwloki - not so much.


Aha. I co to ma wspólnego ze mną? Nie przypominam sobie, żebym gdzieś postulowała przemianę chleba we zwłoki?


Ma z Toba tyle wspolnego, ze jest odpowiedzia na Twoje pytanie. Proponuje przesledzic konwersacje od poczatku. Pytalas sie o przyczyny mojego (wlasciwie Waszego, ale przelozylem) podejscia do wierzen i obrzedow katolikow, wiec odpowiedzialem. Czy czujesz sie katoliczka, skoro odbierasz to jako atak na siebie?
morol
 
Posty: 169
Dołączył(a): 2 sierpnia 2010 , 09:47
Gadu-Gadu: 0

Re: Jestem z siebie dumna;) czyli coś pozytywnego:)))

Postprzez Katka » 6 lutego 2012 , 15:03

Tyle, że my nie rozmawiamy o podejściu do wierzeń katolików. Rozmawiamy o podejściu do ślubu mieszanego.
Z mojego punktu widzenia ślub mieszany nie ma nic wspólnego z wierzeniem w "przemianę chleba w zwłoki", jak raczysz to nazywać. Jeśli tępisz z założenia wszystko, co chrześcijańskie, tylko dlatego, że takie jest, po prostu przyznaj, bez owijania w filozoficzną bawełnę. "Nie akceptuję ślubów z katolikami, bo katolicy to debile wierzący w zmartwychwstanie zwłok."
Avatar użytkownika
Katka
 
Posty: 471
Dołączył(a): 22 stycznia 2011 , 03:12
Gadu-Gadu: 0

Re: Jestem z siebie dumna;) czyli coś pozytywnego:)))

Postprzez morol » 6 lutego 2012 , 15:32

Katka napisał(a):Tyle, że my nie rozmawiamy o podejściu do wierzeń katolików. Rozmawiamy o podejściu do ślubu mieszanego.
Z mojego punktu widzenia ślub mieszany nie ma nic wspólnego z wierzeniem w "przemianę chleba w zwłoki", jak raczysz to nazywać. Jeśli tępisz z założenia wszystko, co chrześcijańskie, tylko dlatego, że takie jest, po prostu przyznaj, bez owijania w filozoficzną bawełnę. "Nie akceptuję ślubów z katolikami, bo katolicy to debile wierzący w zmartwychwstanie zwłok."


Katko, staralem sie zachowac spokoj (i staram sie nadal), ale teraz juz przeginasz. Jak to "nie rozmawiamy o podejściu do wierzeń katolików"? Zadalas pytanie o podejscie do wyborow dokonywanych przez strone katolicka, jak chcesz odseparowac to od wiary, skoro te wybory bezposrednio z niej wynikaja? Zas podejscie stricte do slubu mieszanego wyjasnilem w pierwszym zdaniu dyskusji - jest normalny w 50%, t.zn. jedna polowa bierze normalny, a druga magiczno-fantastyczny z przywolywaniem zmarlych.

Katka napisał(a):Nie akceptuję ślubów z katolikami


To jakas kolejna Twoja fantazja, nie majaca poparcia w chocby jednym slowie przez mnie napisanym. Zaperzylas sie i obmurowalas strasznie, nie bedac wcale atakowana.
Ostatnio edytowano 6 lutego 2012 , 15:36 przez morol, łącznie edytowano 2 razy
morol
 
Posty: 169
Dołączył(a): 2 sierpnia 2010 , 09:47
Gadu-Gadu: 0

Re: Jestem z siebie dumna;) czyli coś pozytywnego:)))

Postprzez morol » 6 lutego 2012 , 15:34

del
morol
 
Posty: 169
Dołączył(a): 2 sierpnia 2010 , 09:47
Gadu-Gadu: 0

Re: Jestem z siebie dumna;) czyli coś pozytywnego:)))

Postprzez Katka » 6 lutego 2012 , 15:45

Okej, to bez dzielenia włosa na czworo:
Słowo "nienormalny" ma wydźwięk pejoratywny. Ja nie widzę nic nienormalnego w tym, że jak ktoś jest danego wyznania, to rytuały przejścia też chce mieć w odpowiednim obrządku. Mogę uznawać czyjeś wierzenia za bezsensowne, ale takie zachowanie nie jest nienormalne w żaden sposób. Każdy ma prawo sobie wziąć taki ślub jaki chce, a podniecanie się tym jak baba w maglu i wyrokowanie, kto miał normalny ślub, a kto nie, jest co najmniej niskie. Chociaż zrozumiałe, to jednak niskie. I niezbyt kulturalne jest imho mówienie komuś "wiesz, dla mnie twój ślub to kilo kupy". Pomimo tego, że, rzecz jasna, każdy ma do takiej opinii święte konstytucyjne prawo etcetra.
Że takie opnie słyszę od katolików, trudno, przyzwyczaiłam się, chociaż nie jest mi miło (o czym pisałam). Jednak od ateistów spodziewałam się trochę więcej otwartości umysłowej. Jak widać, w twoim wypadku było to spodziewanie się bezpodstawne. Trudno. Jakoś będę żyć z tym dalej.
Avatar użytkownika
Katka
 
Posty: 471
Dołączył(a): 22 stycznia 2011 , 03:12
Gadu-Gadu: 0

Re: Jestem z siebie dumna;) czyli coś pozytywnego:)))

Postprzez morol » 6 lutego 2012 , 16:03

Katka napisał(a):Ja nie widzę nic nienormalnego w tym, że jak ktoś jest danego wyznania, to rytuały przejścia też chce mieć w odpowiednim obrządku. Mogę uznawać czyjeś wierzenia za bezsensowne, ale takie zachowanie nie jest nienormalne w żaden sposób.


Jasne, rozmawianie ze zmarlymi przestaje byc nienormalne wtedy, gdy rozmawiajacy wierzy, ze faktycznie rozmawia. Mysle, ze to konczy dyskusje.

Katka napisał(a):I niezbyt kulturalne jest imho mówienie komuś "wiesz, dla mnie twój ślub to kilo kupy"


Podobnie jak szeleszczenie papierkami od cukierkow w teatrze. Oba zachowania maja jedna ceche wspolna - w tym watku nie wystapily. W przeciwienstwie do baby w maglu i jej podniecenia wlasna kultura wypowiedzi.
morol
 
Posty: 169
Dołączył(a): 2 sierpnia 2010 , 09:47
Gadu-Gadu: 0

Re: Jestem z siebie dumna;) czyli coś pozytywnego:)))

Postprzez Katka » 6 lutego 2012 , 16:38

Ad. 1. Religijność nie jest objawem choroby psychicznej. Możesz nie rozumieć albo nie popierać, ale po kiego grzyba zaraz obrażać?
Ad. 2. Tak, słowo "nienormalny", chociaż nie jest tak drastyczne jak zacytowana wypowiedź, jest pejoratywne.

3. (bonus): Swoim bliskim też tak ochoczo mówisz, że są nienormalni, jak obcym laskom w necie?
Avatar użytkownika
Katka
 
Posty: 471
Dołączył(a): 22 stycznia 2011 , 03:12
Gadu-Gadu: 0

Re: Jestem z siebie dumna;) czyli coś pozytywnego:)))

Postprzez morol » 6 lutego 2012 , 16:51

Katka napisał(a):3. (bonus): Swoim bliskim też tak ochoczo mówisz, że są nienormalni, jak obcym laskom w necie?


Say whaaat? Przedstaw moze mi ta tajemnicza laske, ktorej powiedzialem, ze jest nienormalna.

[Po edycie] proponuje rowniez ogarniecie prostej sprawy: stwierdzenie "to, co robisz, jest nienormalne" =/= "jestes nienormalny", podobnie jak "zachowujesz sie glupio" =/= "jestes glupi". To raz. Jesli to juz mamy ogarniete (ja mam), to przechodzimy do mojej rodziny, ktorej owszem, zakomunikowalem, ze to, co robia, nie jest dla mnie normalna, co bynajmniej nie implikuje, ze sa nienormalni (patrz 1.). No i trzy - w zadnej z wypowiedzi nie stwierdzilem, ze jestes nienormalna ani ze to, co robisz, jest nienormalne (serio serio, warto czytac dokladnie).

[Po drugiej edycie] Troche sie wkurzylem piszac pierwsza edyte i postanowilem na szybko zebrac garsc przeklaman, ktore probowalas przemycic w dyskusji lub zwrotow, ktore probowalas mi przypisac, bez zadnego (zadnego!) poparcia w moich wypowiedziach:

"Widocznie "mieszani" są nietolerowanym dziwadłami"
"Nie akceptuję ślubów z katolikami, bo katolicy to debile wierzący w zmartwychwstanie zwłok."
"niezbyt kulturalne jest imho mówienie komuś "wiesz, dla mnie twój ślub to kilo kupy""
"Swoim bliskim też tak ochoczo mówisz, że są nienormalni, jak obcym laskom w necie?"

Lubie dyskutowac, ale meczace staje sie czytanie kazdej z Twoich wypowiedzi dwukrotnie - raz, by zrozumiec, a drugi raz, by wylapac, co tym razem starasz sie mi przykleic.
morol
 
Posty: 169
Dołączył(a): 2 sierpnia 2010 , 09:47
Gadu-Gadu: 0

Re: Jestem z siebie dumna;) czyli coś pozytywnego:)))

Postprzez Katka » 6 lutego 2012 , 17:16

No i trzy - w zadnej z wypowiedzi nie stwierdzilem, ze jestes nienormalna ani ze to, co robisz, jest nienormalne (serio serio, warto czytac dokladnie).


Może i przesadzam, ale ty też się wykręcasz - skoro mój ślub był nienormalny, a ja go wzięłam z własnej woli, to znaczy, że postąpiłam nienormalnie, dokonałam wyboru, który jest dla ciebie nie do zaakceptowania, poniżej jakiegoś standardu. Właśnie oceniłeś to, co zrobiłam. Zatem nie twierdź, że nie oceniasz czyichś czynów.

Ale żeby nie było, że ja narzucam interpretację - może teraz wyjaw nam, jaką to filozoficzną głębię chciałeś mi przekazać komunikatem "twój ślub był nienormalny, no, co najwyżej normalny w 50%". Tak serio, po ludzku, po co to napisałeś i co to miało oznaczać? Jaki to miało wydźwięk wg ciebie?
Avatar użytkownika
Katka
 
Posty: 471
Dołączył(a): 22 stycznia 2011 , 03:12
Gadu-Gadu: 0

Re: Jestem z siebie dumna;) czyli coś pozytywnego:)))

Postprzez Kitka » 6 lutego 2012 , 17:26

Ale dziewczynie off-topa zrobiliście...
Nie wyrażam zgody na cytowanie moich wypowiedzi w całości lub części na portalach innych niż apostazja.pl, apostazja.info
Avatar użytkownika
Kitka
Strażniczka piekieł
 
Posty: 359
Dołączył(a): 17 marca 2010 , 15:30
Gadu-Gadu: 0

Re: Jestem z siebie dumna;) czyli coś pozytywnego:)))

Postprzez morol » 6 lutego 2012 , 17:45

Katka napisał(a):skoro mój ślub był nienormalny, a ja go wzięłam z własnej woli, to znaczy, że postąpiłam nienormalnie, dokonałam wyboru, który jest dla ciebie nie do zaakceptowania, poniżej jakiegoś standardu. Właśnie oceniłeś to, co zrobiłam. Zatem nie twierdź, że nie oceniasz czyichś czynów.


Wyprostujmy do razu dwie rzeczy: po pierwsze, nie twierdze, ze nie oceniam czynow. Wprost przeciwnie, oceniam jak najbardziej, co juz zdazylem napisac. Natomiast nie przekladam automatycznie oceny czynu, na ocene osoby. Druga rzecz: Twoj slub (co tez juz wyjasnialem), byl dla mnie normalny. To slub Twojego malzonka stanowil dla niego przeciwwage, stad owe 50%. Jesli umknelo w dyskusji, zacytuje sam siebie:

Zas podejscie stricte do slubu mieszanego wyjasnilem w pierwszym zdaniu dyskusji - jest normalny w 50%, t.zn. jedna polowa bierze normalny, a druga magiczno-fantastyczny z przywolywaniem zmarlych.


Musze sie natomiast pokajac, ze nie ma w tym filozoficznej glebi, nigdy zreszta nie aspirowalem do miana filozofa. Oryginalny wpis mial byc pol zartem - pol serio (nawet nauczylem sie na te okolicznosc uzywac emotikonki), ale najwyrazniej trafil w czuly punkt. Jesli tak jest, mozemy smialo nie kontynuowac dyskusji - po co sie podpalac i tracic pogode ducha. Ja zdazylem sie juz zirytowac dwa razy, czyli o dwa razy za duzo.
morol
 
Posty: 169
Dołączył(a): 2 sierpnia 2010 , 09:47
Gadu-Gadu: 0

Re: Jestem z siebie dumna;) czyli coś pozytywnego:)))

Postprzez Katka » 6 lutego 2012 , 21:02

morol napisał(a):Wyprostujmy do razu dwie rzeczy: po pierwsze, nie twierdze, ze nie oceniam czynow. Wprost przeciwnie, oceniam jak najbardziej, co juz zdazylem napisac. Natomiast nie przekladam automatycznie oceny czynu, na ocene osoby.


Okej. Aczkolwiek wcześniej pisałeś, że nie oceniasz tego, co robię, więc chyba nie tylko ja się tutaj pogubiłam.

Druga rzecz: Twoj slub (co tez juz wyjasnialem), byl dla mnie normalny. To slub Twojego malzonka stanowil dla niego przeciwwage, stad owe 50%.


Aaaaaa to myśmy brali dwa osobne śluby? Jakże ja, durna, mogłam zapomnieć! :D

Oryginalny wpis mial byc pol zartem - pol serio (nawet nauczylem sie na te okolicznosc uzywac emotikonki), ale najwyrazniej trafil w czuly punkt.


Najwyraźniej nie czytasz moich wypowiedzi uważnie - trafił w czuły punkt i napisałam już co najmniej trzy razy, dlaczego. Mam trochę dosyć wytykania palcami, co w moim ślubie było normalne, a co nie i grzeje mnie to, czy to robi ateista, czy katolik. Napisałeś głupkowaty i niezbyt miły komentarz i wytaczasz grube działa, aby go wybronić, co zabawne, bo obrona trochę nie pasuje do wagi tej wypowiedzi. Zamiast zwyczajnie powiedzieć "sorry, nie miałem nic złego na myśli" brniesz w zaparte, próbując udowodnić mi, że owszem, miałeś, ale że to dotyczy nie mnie, a mojego męża, który jakiś inny ślub zawierał, bla bla bla.

mozemy smialo nie kontynuowac dyskusji - po co sie podpalac i tracic pogode ducha.


Rozumiem, że piszesz o sobie, bo moja pogoda ducha cię wielce obchodzi, czemu dałeś wyraz już od pierwszej wypowiedzi ;))))
Zatem spoko - dla twojej pogody ducha możemy już zakończyć, bo po co masz się zirytować trzeci raz, że ci brak empatii ktoś wytyka.
Avatar użytkownika
Katka
 
Posty: 471
Dołączył(a): 22 stycznia 2011 , 03:12
Gadu-Gadu: 0

Re: Jestem z siebie dumna;) czyli coś pozytywnego:)))

Postprzez Dark » 7 lutego 2012 , 00:05

morol napisał(a): stwierdzenie "to, co robisz, jest nienormalne" =/= "jestes nienormalny", podobnie jak "zachowujesz sie glupio" =/= "jestes glupi".

Nie śledzę waszego flejma, ale to przykuło moją uwagę. Zawsze te rozróżnienia wydawały mi się podejrzane. Może to prawda: to co robisz jest niemoralne =/= jesteś niemoralny, kradniesz =/= jesteś złodziejem, grzeszysz =/= jesteś grzesznikiem. Jeśli jednak wstawić --> to moim zdaniem będzie to prawdą: to co robisz jest niemoralne --> jesteś niemoralny, kradniesz --> jesteś złodziejem, grzeszysz --> jesteś grzesznikiem.



A poza tym imho to niekulturalne tak brzydko flejmować w wątku z życzeniami dla młodej pary.
Prawdy szukałem. Zdarłem fałszu maskę...
Zasłona spadła, wyszedłem z kościoła!
Avatar użytkownika
Dark
 
Posty: 528
Dołączył(a): 29 października 2007 , 23:24

Re: Jestem z siebie dumna;) czyli coś pozytywnego:)))

Postprzez demo » 7 lutego 2012 , 00:46

Gratulacje młodej pani i mężowi!

Nie chwaliłam się tym na forum (bo niby po co?), ale skoro juz kilka osob tak optymistycznie się pochwaliło zwiększając pewnośc, że "mozna inaczej", to i ja.

Otóż ja również zmieniłam stan cywilny kilka miesięcy temu. Ślub odbył się w USC, mimo iż przez 1,5 roku narzeczeństwa obie rodziny naciskały nas na zmianę zdania: na ślub kościelny LUB zerwanie (i rozejście się na wieki). No tak... przyjemne to nie bylo. Z początku nawet obecny mój małżonek był gotów zgodzić się na ślub kościelny "dla świętego spokoju"! Na szczęście, to na tyle inteligentny człowiek, że wytłumaczyłam mu, jak bardzo się z tym "świętym spokojem" myli. Nie tylko kwestia chodzenia na nauki przedmałżenskie oraz do kościoła, co nic dla nas (ateistów) by nie znaczyło, a byłoby tylko stratą czasu. Nie tylko kwestia żądania kontynuowania uczęszczania do kościoła i traktowania nas jak katolikow, a na protesty argumentowanie ślubem kościelnym. Nie tylko to, że byłoby to przede wszystkim nieszczere. Najbardziej go przekonała kwestia finansowa :) Teściowie obrazili się od razu, moi rodzice zaś usiłowali mnie urobić - nie udało się. Jako że nasze relacje są bardzo luźne, tak naprawdę dopiero przy okazji planowania ślubu zorientowali się, że: jestem ateistką (szok nr 1), od dawna (szok nr 2), nie ulegnę ich namowom, bo nie mają sensu (szok nr 3), nie obchodzi mnie opinia rodziny (szok nr 4). W ogole chyba zauwazyli, ze jestem zupełnie inną osobą niż uważali, bo wciąż okłamywali siebie co do tego, jaka jestem. Nadal probują to robić.

Ostatecznie w USC była większosć z zaproszonych osob, po ślubie wesele (jedyne ustępstwo wobec rodzicow), ja w białej sukni, mąż garnitur, full wypas ogolnie. Kierowniczka USC była bardzo miło zaskoczona i podeszła do naszej ceremonii niezwykle uroczyście (choć z powodu stresu nie jestem w stanie powtorzyć, co mowiła, zapadło mi w pamięc nazwanie małżenstwa "najmniejszym panstwem swiata" co wg mnie jest urocze :) oraz to, że probowała jakoś wpleść w tę ceremonię czytanie na głos nr aktu małżenstwa, tak by nie zepsuć nastroju - ja się wowczas o mało nie pośmiałam). Część rodziny ograniczyła się do stwierdzenia że czekają na ślub kościelny (dalsza) oraz że jednak na pewno go kiedyś weźmiemy (bliższa). Mimo pierwotnych oporow, jesteśmy traktowani jak "normalne" małżenstwo. Od czasu ślubu pytan o kościelny nie słyszałam (zaledwie wyrażenie nadzei przez jedną babcię).

Oczywiscie mama nie mogła się powstrzymac od stwierdzenia (nie na ślubie), żeby "dzieci jednak ochrzcić". Argumenty przeciw odparła polem siłowym "oj tam oj tam" oraz tarczą "i tak ochrzcicie". Jeden problem: nie planujemy miec dzieci. Tak, ani jednego. Na pewno.
Do you want the truth or something beautiful?
demo
 
Posty: 115
Dołączył(a): 24 sierpnia 2010 , 01:12
Gadu-Gadu: 0

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Hyde Park



Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron