Jestem z siebie dumna;) czyli coś pozytywnego:)))

Tematy dowolne (wymaga rejestracji by czytać)

Jestem z siebie dumna;) czyli coś pozytywnego:)))

Postprzez trzykrotka » 2 lutego 2012 , 02:50

Zmieniłam stan cywilny, choć nie to jest powodem mej dumy :wink:

Ślub odbył się w Urzędzie Stanu Cywilnego, a następnie był odpowiednio fetowany. Niby nic. A jednak :)

Jeśli się pochodzi z baaardzo małej wioseczki na baaardzo katolickim Podhalu i jest się posiadaczem baaardzo katolickiej rodziny rzecz nabiera 'głębszego' znaczenia.
Oczywiście tutaj też ludzie biorą śluby cywilne, jednak norma jest następująca: cichy ślub urzędowy bardzo często spowodowany ciążą lub inną 'siłą wyższą' a potem odpowiednia uroczystość w obrządku rzymsko - katolickim i huczne wesele.

A my jako lokalni (?) (parafialni :wink: )prekursorzy :wink: wstąpiliśmy w 'święty związek' bez udziału kapłanów i bez czajenia się- z zaproszeniami i całym tym weselnym 'cyrkiem' oraz jasnym komunikatem, że innej uroczystości nie planujemy. Miła niespodzianka (dla mnie i Pani udzielającej ślub wręcz lekki szok): ilość osób, które stawiły się na uroczystości w USC- miejsca brakowało. A potem bardzo udane przyjęcie weselne :D

Lekką traumą było informowanie najbliższej, praktykującej rodziny o formie ślubu. Surrealistyczne rozmowy w stylu, ja 'słynąca' z niepraktykowania słyszałam, że "co tam, do kościoła nie chodzisz, wiary się czepiasz ale ślub kościelny weź". Albo: "Tu będziecie żyć bez ślubu kościelnego. Ludzie was wytkną, pracy nie będziecie mieć...".
Mój Tata- najpierw gratulacje i wino. Dialog w trakcie:
Tata: W grudniu ślub planujecie, to po adwencie. W adwencie to tylko państwowe dają.
Mój Partner: My państwowy ślub bierzemy.
Atmosfera momentalnie się zważyła.

Mama Partnera po info o formie legalizowania związku: "Taki ślub to nie ślub. Lepiej w ogóle ślubu nie brać". Nie słyszałam tej kwestii- Partner mi powtórzył. Za to usłyszałam po ogłoszeniu 'wesołej nowiny': "A kto się za mnie będzie modlił po śmierci?" Po czym przez dłuższą chwilę mówiłam korzystając z katolickiej retoryki: "wiara jest łaską, niektórzy dwa krzyże dostają na starcie itd." Dla jasności: bardzo lubię moją Teściową- jest świetną osobą :)

Za każdym razem dyskusje kończyło moje stwierdzenie: "Mogę w konkubinacie trwać do końca życia. I nieślubne dzieci rodzić". Słowa 'konkubinat' używałam celowo (właściwsze byłoby 'kohabitacja' :wink: ) a 'groźba' była odbierana poważnie- ja i Partner mieliśmy niezły staż 'życia na próbę';)

Ale to przecież nie tak powinno wyglądać;(

Za to 'młodsze pokolenie' przyklasnęło nam. Nikt z wzorowych katolików się nie burzył ani na siłę nas nie uszczęśliwiał swoją wersją prawdy- gratulowali :D także asertywności :D

A wesele- było ekstra:) Wszyscy się wybawiliśmy :D

Da się:) i naprawdę jestem z siebie i Męża dumna :D zrobiliśmy po swojemu, wbrew faktom społecznym a otoczenie to zaakceptowało i świętowało :)

Nie taka zła/ nietolerancyjna/ fundamentalistyczna ta nasza Polska :D

Choć nasz (mój i Męża) 'zaawansowany' wiek pewnie tez miał wpływ na recepcję tego eventu przez familie :wink:
trzykrotka
 
Posty: 31
Dołączył(a): 11 stycznia 2011 , 20:38
Gadu-Gadu: 0

Re: Jestem z siebie dumna;) czyli coś pozytywnego:)))

Postprzez Kallipygos » 2 lutego 2012 , 03:47

GRA-TU-LA-CJE! :D
My też tylko cywilny mamy.
Teraz następny (i cięższy) bój będzie o chrzest...
3majta się.
I stworzyli ludzie bogów na swoje podobieństwo.
Avatar użytkownika
Kallipygos
 
Posty: 1964
Dołączył(a): 14 października 2009 , 18:49
Lokalizacja: Gdynia

Re: Jestem z siebie dumna;) czyli coś pozytywnego:)))

Postprzez Smok » 2 lutego 2012 , 11:51

Fajnie! Strasznie lubie czytac takie historie!
Bardzo Wam Gratuluje! Decyzji i wytrwalosci i zdecydowania...
Jak to powiedzial Mikolaj Kopernik "A jednak sie kreci!"
Da sie? Da!
Samych slonecznych chwil na nowej drodze zycia!
Smok Grzesio – ATHEIST PRIDE
Avatar użytkownika
Smok
Strażnik piekieł
 
Posty: 4243
Dołączył(a): 29 listopada 2007 , 16:16
Lokalizacja: Krakow
Gadu-Gadu: 0

Re: Jestem z siebie dumna;) czyli coś pozytywnego:)))

Postprzez morol » 2 lutego 2012 , 12:20

Gratulejszyn :) Wiele z tego, czego sie boimy, jest tylko w naszych glowach.

My obecnie przygotowujemy sie na drugie dziecko i planujemy mala uroczystosc dedykacji. Pomysl podrzucila nam pierwsza pociecha, ktora koniecznie chciala wiedziec, czy dzidzius, jak juz wyjdzie z brzuszka, bedzie mial torcik i swieczki. Pomyslelismy - a czemu by nie? W tej chwili probujemy podjac decyzje, czy zaprosic rodzine (fanatycy religijni z gory na dol, dramat, czasami mysle, ze wolalbym juz typowych polskokatolickich hipokrytow), czy ograniczyc sie do znajomych, z ktorymi bedziemy dobrze sie czuli i ktorzy daja gwarancje, ze nie odj*bia czegos spektakularnie glupiego typu rozance i katechizmy w prezencie czy publiczne modlitwy o laske wiary, tudziez zameczanie trzylatki pytaniami "a cieszysz sie ze masz braciszka?", "a kochasz go?", "a bedziesz go sluchac?" majacymi zapoznac ja z obowiazkami starszej siostry i miejscem kobiety w szeregu.
morol
 
Posty: 169
Dołączył(a): 2 sierpnia 2010 , 09:47
Gadu-Gadu: 0

Re: Jestem z siebie dumna;) czyli coś pozytywnego:)))

Postprzez Katka » 2 lutego 2012 , 15:55

Z tym ślubem to wiecie... nawet mój mieszany był "nienormalny", komentarz mojej mamy "jakbyś nie mogła NORMALNEGO ślubu wziąć". A dla mnie ten mieszany był i tak wielkim ustępstwem... Teściowa podobno do dzisiaj tego przeżyć nie może, tylko się z tym nie obnosi.

Mentalność zmienia się powoli, oj powoli... babcia mojego męża strzeliła kiedyś tekstem "mój trzeci mąż bardzo mnie kochał POMIMO tego, że mieliśmy tylko ślub cywilny". Myślałam, że z krzesła spadnę z wrażenia :P
Avatar użytkownika
Katka
 
Posty: 471
Dołączył(a): 22 stycznia 2011 , 03:12
Gadu-Gadu: 0

Re: Jestem z siebie dumna;) czyli coś pozytywnego:)))

Postprzez morol » 2 lutego 2012 , 17:58

Katka napisał(a):nawet mój mieszany był "nienormalny", komentarz mojej mamy "jakbyś nie mogła NORMALNEGO ślubu wziąć".


Moge jedynie zgodzic sie z Twoja mama, ze slub mieszany nie jest normalny, ew. jest normalny w 50% ;)
morol
 
Posty: 169
Dołączył(a): 2 sierpnia 2010 , 09:47
Gadu-Gadu: 0

Re: Jestem z siebie dumna;) czyli coś pozytywnego:)))

Postprzez Dark » 2 lutego 2012 , 19:42

Brawo! Gratulacje. Tak właśnie trzeba. Nie przejmować się opiniami małodusznych i żyć w zgodzie ze sobą.

Często jest tak, że niewierzący jak nie chcą kościelnego, to potem w ogóle żadnego nie biorą. A jeśli już się zdecydują, to tak po cichu, najbliższa rodzina, czasem jeszcze najlepszego przyjaciela się zaprosi i uroczysty obiad w domu. Z jednej strony nic w tym złego, ale niektórych chyba paraliżuje wstyd albo strach przed reakcją otoczenia. Dlatego tak mi się to podoba! Wszystkiego najlepszego!
Prawdy szukałem. Zdarłem fałszu maskę...
Zasłona spadła, wyszedłem z kościoła!
Avatar użytkownika
Dark
 
Posty: 528
Dołączył(a): 29 października 2007 , 23:24

Re: Jestem z siebie dumna;) czyli coś pozytywnego:)))

Postprzez Katka » 2 lutego 2012 , 21:01

morol napisał(a):
Katka napisał(a):nawet mój mieszany był "nienormalny", komentarz mojej mamy "jakbyś nie mogła NORMALNEGO ślubu wziąć".


Moge jedynie zgodzic sie z Twoja mama, ze slub mieszany nie jest normalny, ew. jest normalny w 50% ;)


Widocznie "mieszani" są nietolerowanym dziwadłami zarówno dla katolików, jak i atestów. Smutne.
Avatar użytkownika
Katka
 
Posty: 471
Dołączył(a): 22 stycznia 2011 , 03:12
Gadu-Gadu: 0

Re: Jestem z siebie dumna;) czyli coś pozytywnego:)))

Postprzez beanshee » 3 lutego 2012 , 02:25

Gratulacje i oby tak dalej. Pierwszy krok zrobiony. Teraz jeszcze musicie wygrać kilka bitew (chrzest, komunia, religia w szkole). Będzie wam no przecież przysięgaliście że po katolickiemu.

Tak przy okazji, zastanawiam się, czy nie dałoby się jakoś odpeerelizować śluby cywilne. Nie wiem jak wam, ale mnie urzędnik w łańcuchu z orłem i teksty o budowaniu podstawowej komórki społecznej odrzucają totalnie. Kojarzy mi się to raczej z rozprawą alimentacyjną, a nie szczęśliwym dniu. Może dałoby się coś z tym zrobić... np. nowożeńcy w USC pobierają tylko papiery do podpisania. Uroczystość odbywa się tam gdzie chcą, prowadzi ją wybrana przez nich osoba (pracownik specjalnej firmy lub ktoś zaprzyjaźniony) a po wszystkim oddają do urzędu podpiasane papiery że wtedy i wtedy zawarlizwiązek małżeński.
Avatar użytkownika
beanshee
 
Posty: 54
Dołączył(a): 24 października 2010 , 15:42
Lokalizacja: UK
Gadu-Gadu: 0

Re: Jestem z siebie dumna;) czyli coś pozytywnego:)))

Postprzez Kitka » 3 lutego 2012 , 09:40

Nie wiem, skąd bierzesz, beanshee, informację o tekście o budowaniu podstawowej komórki społecznej. Treść przysięgi składanej w USC w mojej ocenie jest po prostu mądra, uniwersalna i podniosła, i ja osobiście do tej pory ją pamiętam, mimo że od czasu mojego ślubu minęło już prawie 20 lat. "Świadoma praw i obowiązków wynikających z założenia rodziny uroczyście oświadczam, że wstępuję w związek małżeński z (...) i przyrzekam, że uczynię wszystko, aby nasze małżeństwo było zgodne, szczęśliwe i trwałe." Tyle można odpowiedzialnie obiecać: że zrobi się w tym kierunku wszystko; czasami pomimo tego nie wychodzi.
Mój ślub odbył się tak samo, jak u trzykrotki, tj. mnóstwo ludzi w USC (ledwo sie zmieścili do sali), po czym impreza do białego rana. Wystąpiłam w białej sukni do ziemi. Ciesze się, że osób w ten sposób podchodzących do sprawy robi się coraz więcej.

Trzykrotko - wszystkiego najlepszego; i oby Cię szczęście nie opuszczało.
Nie wyrażam zgody na cytowanie moich wypowiedzi w całości lub części na portalach innych niż apostazja.pl, apostazja.info
Avatar użytkownika
Kitka
Strażniczka piekieł
 
Posty: 359
Dołączył(a): 17 marca 2010 , 15:30
Gadu-Gadu: 0

Re: Jestem z siebie dumna;) czyli coś pozytywnego:)))

Postprzez morol » 3 lutego 2012 , 11:33

Katka napisał(a):
morol napisał(a):
Katka napisał(a):nawet mój mieszany był "nienormalny", komentarz mojej mamy "jakbyś nie mogła NORMALNEGO ślubu wziąć".


Moge jedynie zgodzic sie z Twoja mama, ze slub mieszany nie jest normalny, ew. jest normalny w 50% ;)


Widocznie "mieszani" są nietolerowanym dziwadłami zarówno dla katolików, jak i atestów. Smutne.


Katko, jesli lubisz sie czuc "nietolerowanym dziwadlem", to ja nic na to nie poradze. A ewidentnie lubisz, bo nikt Cie tu dziwadlem nie nazwal, wiec szybko zrobilas to sama.

Przysieganie wiernosci kochanej osobie jest dla mnie normalne, proszenie osob zmarlych przed wiekami oraz postaci z literatury fantasy o pomoc w dotrzymaniu tej przysiegi normalne nie jest. Tolerancja nie oznacza braku prawa do wlasnej opinii.
morol
 
Posty: 169
Dołączył(a): 2 sierpnia 2010 , 09:47
Gadu-Gadu: 0

Re: Jestem z siebie dumna;) czyli coś pozytywnego:)))

Postprzez Katka » 3 lutego 2012 , 12:51

morol napisał(a):Katko, jesli lubisz sie czuc "nietolerowanym dziwadlem", to ja nic na to nie poradze. A ewidentnie lubisz, bo nikt Cie tu dziwadlem nie nazwal, wiec szybko zrobilas to sama.


Dla katolików tylko ślub kościelny jest normalny. Analogicznie, dla niektórych ateistów tylko ślub świecki jest normalny. Tylko w takim razie dlaczego się czepiamy, że katolicy komentują nasze wybory, że są nietolerancyjni, skoro sami zachowujemy się tak samo? Dlaczego uważamy siebie za takich oświeconych, skoro sami komentujemy w podobnym tonie?

Tolerancja nie oznacza braku prawa do wlasnej opinii.


Jasne, że nie. Co nie znaczy, że drugiej stronie nie może być niemiło albo przykro.
Do tego, że mnie strona katolicka nierzadko uważa za nienormalną, już jakoś przywykłam. Natomiast wydawało mi się, że w środowisku osób o podobnych poglądach moje wybory spotkają się z większą otwartością i tolerancją. Jak widać, czasem można się srogo przeliczyć.

Wiesz, mnie grzeje, katolicki hejt wobec "niedowiarka" czy ateistyczny hejt wobec "zdrajcy sprawy". Hejt to hejt.
Avatar użytkownika
Katka
 
Posty: 471
Dołączył(a): 22 stycznia 2011 , 03:12
Gadu-Gadu: 0

Re: Jestem z siebie dumna;) czyli coś pozytywnego:)))

Postprzez morol » 3 lutego 2012 , 13:35

Katka napisał(a):
morol napisał(a):Katko, jesli lubisz sie czuc "nietolerowanym dziwadlem", to ja nic na to nie poradze. A ewidentnie lubisz, bo nikt Cie tu dziwadlem nie nazwal, wiec szybko zrobilas to sama.


Dla katolików tylko ślub kościelny jest normalny. Analogicznie, dla niektórych ateistów tylko ślub świecki jest normalny. Tylko w takim razie dlaczego się czepiamy, że katolicy komentują nasze wybory, że są nietolerancyjni, skoro sami zachowujemy się tak samo? Dlaczego uważamy siebie za takich oświeconych, skoro sami komentujemy w podobnym tonie?


Nie wiem, czemu sie czepiaCIE oraz czemu sie zachowujeCIE oraz dlaczego cos uwazaCIE. Natomiast bardzo chetnie odpowiem za samego siebie: kryterium jest dla mnie weryfikowalnosc hipotez. Jesli ktos stawia hipoteze nie wytrzymujaca naukowej krytyki i obstaje przy niej, bedzie w moich oczach osoba zaimpregnowana na logike i slepa na argumenty. Dlaczego akurat takie kryterium? Bo NAUKA DZIALA, co mozna zaobserwowac, i przyczynia sie do poprawy dlugosci i jakosci naszego zycia. Brednie o rzeczywistej przemianie chleba w zwloki - not so much.

Katka napisał(a):Wiesz, mnie grzeje, katolicki hejt wobec "niedowiarka" czy ateistyczny hejt wobec "zdrajcy sprawy". Hejt to hejt.


Widze, ze potrzeba bycia w oblezonej twierdzy okazuje sie na tyle nie do odparcia, ze zaczelas oblegac sama siebie. Jacy znowu "zdrajcy sprawy", kto Cie tak tutaj okreslil?
morol
 
Posty: 169
Dołączył(a): 2 sierpnia 2010 , 09:47
Gadu-Gadu: 0

Re: Jestem z siebie dumna;) czyli coś pozytywnego:)))

Postprzez kocur » 3 lutego 2012 , 14:17

Katka chyba zbyt poważnie podeszła do stwierdzenia, że jej ślub był normalny w 50%, a przecież zdanie było opatrzone przymrużeniem oka.
Trochę więcej luzu proponuję :)
Avatar użytkownika
kocur
 
Posty: 1159
Dołączył(a): 19 grudnia 2010 , 14:58
Lokalizacja: Przemyśl
Gadu-Gadu: 0

Re: Jestem z siebie dumna;) czyli coś pozytywnego:)))

Postprzez Katka » 3 lutego 2012 , 18:27

morol napisał(a):Natomiast bardzo chetnie odpowiem za samego siebie: kryterium jest dla mnie weryfikowalnosc hipotez. Jesli ktos stawia hipoteze nie wytrzymujaca naukowej krytyki i obstaje przy niej, bedzie w moich oczach osoba zaimpregnowana na logike i slepa na argumenty. Dlaczego akurat takie kryterium? Bo NAUKA DZIALA, co mozna zaobserwowac, i przyczynia sie do poprawy dlugosci i jakosci naszego zycia. Brednie o rzeczywistej przemianie chleba w zwloki - not so much.


Aha. I co to ma wspólnego ze mną? Nie przypominam sobie, żebym gdzieś postulowała przemianę chleba we zwłoki?

Katka chyba zbyt poważnie podeszła do stwierdzenia, że jej ślub był normalny w 50%, a przecież zdanie było opatrzone przymrużeniem oka.


A ja napisałam "zdrajcy sprawy" w cudzysłowie, więc może trochę luzu też z drugiej strony?
"Nienormalny" nie było zbyt miłe, czy to z ust katolika, czy ateisty. I proponuję przestać do tego dorabiać ideologię.
Avatar użytkownika
Katka
 
Posty: 471
Dołączył(a): 22 stycznia 2011 , 03:12
Gadu-Gadu: 0

Następna strona

Powrót do Hyde Park



Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron