Strona 2 z 2

Re: Dla Doroty :P

PostNapisane: 5 lipca 2010 , 21:08
przez Dorota
Jolik napisał(a):Zaraz nas pogonią, że offtopa znów robimy. Może tak do wątku "Dla Doroty" przejdziem z temi myślami nieuczesanymi? :wink:

No problem. Obrazek
Jolik napisał(a):Zależna od męża natomiast nigdy się nie czułam. Równy gość jest. Wprawdzie mówi, że "chyba kocha", ale zawsze mogę na niego liczyć. I dla mnie, to jest najważniejsze.

To dobrze. :) Wspomniałam o tym, dlatego że na ogół obserwowałam relacje (czy to przyjacielskie czy związkowe) oparte na "zależeniu", które były budowane na potrzebie, jednej z tworzących je osób, czucia, że jest ktoś, kogo ta osoba obchodzi, komu na niej zależy, które ta druga osoba świadomie wykorzystywała.
W ogóle ta potrzeba czucia się przez kogoś rozumianym jest okropna. Długo się z tego "leczyłam" by mi wreszcie przestało zależeć na tym, czy ktokolwiek inny mnie rozumie. Obrazek
Jolik napisał(a):Mam tak samo (przecież wiesz :wink: ). Tylko nieliczni widzą, że coś jest nie halo. Ciekawostka, że zwykle ci, których wszyscy inni mają za nic.

Nie wiem, z czego to wynika, ale rzeczywiście ludzie, którzy dostali dużo "kopów" od innych, uważających się za lepszych od nich, są świetnymi psychologami, mają dużo lepsze wyczucie emocji przeżywanych naprawdę a nie tylko deklarowanych, podczas gdy inni zatrzymują się na przyjęciu do wiadomości zasłonowej deklaracji, że "wszystko jest ok".*
Chociaż z drugiej strony to dla mnie lepiej. Źle bym się czuła ze świadomością, że moje otoczenie wie o tym, co ja osobiście chcę przed nim ukryć, schować jak najgłębiej.



*
- How are you?
- Very well, thank you.
:lol:

Re: Dla Doroty :P

PostNapisane: 5 lipca 2010 , 21:13
przez Jolik
I tak ma być :wink: .

Też mam durną matkę ;) i super ojca :wink: .

Re: Dla Doroty :P

PostNapisane: 7 lipca 2010 , 00:24
przez Dorota
Ja mam ojca takiego sobie: wycofanego, niewtrącającego się, niepotrafiącego się postawić swojej mamusi i swojej rodzince :evil:, ale ogólnie mogę powiedzieć, że jest spoko i że go lubię (i tylko lubię).
Natomiast mam inny problem: nie mogę sobie poradzić z odseparowaniem matki. Tzn. nie mieszkam już z nią i próbowałam jakoś ułożyć, ustalić między mną a matką zasady kontaktu. Chciałam twardo postawić warunek, że ma do mnie nie przychodzić niezaproszona, nie wtrącać się w moje sprawy itp. i o ile nietrąca się, (ale to też tylko dlatego, że nie ma jak) to z nieprzychodzeniem jest gorzej. Potrafi wystawać cały dzień w okolicy mojego mieszkania i jeszcze zmusza ojca aby podjeżdżał z nią i godzinami siedział w aucie. :evil: Konsekwentnie ani razu nie wpuściłam jej do mieszkania kiedy przyjechała niezapowiedziana pomimo tego że odstawiała cyrki pod moimi drzwiami.
Nie umiem sobie z tym poradzić. Jak unietoksycznić wtrącającą się, apodyktyczną matkę? ;) Na razie nie mam możliwości wynieść się jeszcze dalej, bo muszę pilnować swoich spraw.

Re: Dla Doroty :P

PostNapisane: 7 lipca 2010 , 10:57
przez Jolik
Powiedzieć wprost? Mój mąż tak zrobił kiedy teściowie miauczeli, że tylko ślub cywilny. Powiedział po prostu "To nasz ślub i będzie taki jak MY chcemy. Nie chcecie, nie przychodźcie." Heh... I jakoś przyszli :P .

Re: Dla Doroty :P

PostNapisane: 9 lipca 2010 , 19:17
przez Kallipygos
Dorota napisał(a):Ja mam ojca takiego sobie: wycofanego, niewtrącającego się, niepotrafiącego się postawić swojej mamusi i swojej rodzince :evil:, ale ogólnie mogę powiedzieć, że jest spoko i że go lubię (i tylko lubię).
Natomiast mam inny problem: nie mogę sobie poradzić z odseparowaniem matki. Tzn. nie mieszkam już z nią i próbowałam jakoś ułożyć, ustalić między mną a matką zasady kontaktu. Chciałam twardo postawić warunek, że ma do mnie nie przychodzić niezaproszona, nie wtrącać się w moje sprawy itp. i o ile nietrąca się, (ale to też tylko dlatego, że nie ma jak) to z nieprzychodzeniem jest gorzej. Potrafi wystawać cały dzień w okolicy mojego mieszkania i jeszcze zmusza ojca aby podjeżdżał z nią i godzinami siedział w aucie. :evil: Konsekwentnie ani razu nie wpuściłam jej do mieszkania kiedy przyjechała niezapowiedziana pomimo tego że odstawiała cyrki pod moimi drzwiami.
Nie umiem sobie z tym poradzić. Jak unietoksycznić wtrącającą się, apodyktyczną matkę? ;) Na razie nie mam możliwości wynieść się jeszcze dalej, bo muszę pilnować swoich spraw.

Uuu, nic dziwnego, że wykazujesz niechęć do założenia rodziny. Współczuję, a myślałam, że nikt nie "przeskoczy" pomysłów mojej. Ustępuję...

Re: Dla Doroty :P

PostNapisane: 9 lipca 2010 , 20:04
przez Dorota
No to muszę sprostować, że wykazuję z zupełnie innego powodu. I nie tyle niechęć, co po prostu wiedzę, że tradycyjnie pojmowanej rodziny to ja nigdy mieć nie będę.

Re: Dla Doroty :P

PostNapisane: 5 czerwca 2015 , 13:22
przez danusiagaz
Słuchajcie, zastanawiam się nad jedną rzeczą. Za rok wychodzę za mąż i chciałabym, żeby ten dzień był wyjątkowy. Znajomi mówili mi o fotobudce. Zaczęłam szukać w moich okolicach i znalazłam fotobudka Lublin. Spotkaliście się kiedyś z fotobudką? Warto w to inwestować?