"Pierwsza przygoda"

Dział dla apostatów, którzy dokonali apostazji (wymaga rejestracji by czytać)

"Pierwsza przygoda"

Postprzez cochise » 19 lipca 2014 , 00:34

Dziś przeżyłem "ciekawe" doświadczenie i muszę się nim z kimś podzielić :) choć nie wiem czy wybrałem dobry do tego temat.
Z zamiarem apostazji nosze się od dosyć długiego czasu, jednak nie jest to dla mnie żadna forma manifestu więc ciągle to odkładałem. W końcu poszedłem do proboszcza i wykręcił się sianem nie mogąc znaleźć moich dokumentów. Nie miałem czasu za nim ganiać i sprawa odłożyła się na kilka lat, aż tu w tym tygodniu we wtorek byłem na spacerze w mieście i zobaczyłem otwartą kancelarię, więc wstąpiłem i zapytałem kiedy i jak mogę złożyć akt apostazji. (w końcu świadków muszę wcześniej umówić). Akurat był wikary i odesłał mnie do proboszcza który miał być dziś czyli w piątek i na dziś się z nim umówiłem.
Otóż trafiłem przed 17 do kancelarii, mówię w jakiej sprawie itd, ten niby zaszokowany, pyta czy to na fali obecnej "mody" itd. To mówię, że ja tak ze 4 lata z tym się noszę, ale nigdy nie miałem czasu jednak postanowiłem to załatwić. No to on do mnie, że wcześniej chce pogadać i takie tam. Mówię mu ok jak tam ksiądz chce, więc jutro nie "bo ma jakiś odpust", na tygodniu ja nie bardzo mam czas wiec koniec końców umówiłem się na następną sobotę na rozmowę i ewentualna decyzję, jak jej nie zmienię to następne spotkanie celem podpisania apostazji. Myślę spoko co mi tam nigdzie mi się nie śpieszy, a możne być zabawnie. Tu niespodzianka, nie minęła godzina jak dzwoni do mnie siostra z pretensjami, że ja proboszcz wezwał i czy ja wiem po co, trochę mnie zaskoczyło, ale mówię że pewnie wiem. Rozmowy z nią już nie przytoczę, ale było zabawnie, głównie argumentacja typu, żę co mój syn zrobi jak mnie będzie chciał opchować :D
Jedno co mnie zaskoczyło to, że celniej w stopę to se proboszcz strzelić nie mógł. Wiele osób mogło by mnie przekonać do olania sprawy, bo i tak do kościoła nie chodzę, ale wybór mojej siostry był najgorszy z możliwych :) teraz to sprawę doprowadzę do końca z czystej przekory. Ciekawy aż jestem tej rozmowy z proboszczem :)
cochise
 
Posty: 10
Dołączył(a): 14 czerwca 2013 , 11:03
Gadu-Gadu: 9902080

Re: "Pierwsza przygoda"

Postprzez cochise » 30 lipca 2014 , 13:39

No i na razie wszystko wskazuje na to, że bierze mnie na przetrzymanie. Odciąga wszystko czekając pewnie, aż znudzi mi sie przychodzić. Mam dlatego pytanie można go jakos przycisnąć? niechce mi się za nim latać a chcialbym zalatwić sprawę w miare szybko. Ma ktos jakies rady?
cochise
 
Posty: 10
Dołączył(a): 14 czerwca 2013 , 11:03
Gadu-Gadu: 9902080

Re: "Pierwsza przygoda"

Postprzez Matt Kaboom » 30 lipca 2014 , 19:19

Hej,

Jak każdy urzędas ma swoich szefów, którzy bardzo nie lubią kiedy któryś z ich podwładnych myśli, że może pokazywać jaki z niego hrabia. Idź do kurii, złóż skargę u kanclerza, powiedz, że taki a taki ma głęboko pod czarną kiecką ustalenia Konferencji Epidiaskopu Polski, więc pytasz grzecznie, z kim kompetentym i rozsądnym masz gadać.

Kanclerz ustawi buraka w pionie i szybko to załatwi. Kiedy ja poszedlem do kurii kanclerz wykonał telefon od ręki a po południu wszystko było zakończone. Jak chcesz poszukaj mojej historii w tym dziale.

Możesz też zacząć bawić się z wysyłaniem listu. Proboszcz to oczywiście oleje, wtedy piszesz skargę do GIODO, które powinno pokazać panu księdzu miejsce w szeregu. Tak przynajmniej parę miesiecy temu stwierdził sąd. Problem jest taki, ze sąd sądem ale sprawiedliwość ma być po określonej sprawie i stracisz mnóstwo czasu. Kuria załatwi Ci to szybko i za darmo.
Avatar użytkownika
Matt Kaboom
 
Posty: 745
Dołączył(a): 10 sierpnia 2010 , 10:34
Gadu-Gadu: 0

Re: "Pierwsza przygoda"

Postprzez cochise » 30 lipca 2014 , 23:17

Problem w tym, że wyjazd do kurii wiązalby się z wzięciem dnia wolnego z pracy i całą wycieczką, a na dodatkowe wyjazdy szczerze powiedziawszy nie mam ani czasu ani ochoty, ale za to dzis były lepsze jaja.
W ogole po pierwszej rozmowie skontaktował się z moją siostrą, nie mam z nia najlepszych kontaktów, bo to osoba świętrza niż sam papierz. Zaczeła mnie coś tam przekonywać przez telefon co skończyło się utarczką słowną i teraz jej dzieci maja zakaz kontaktów ze mną :lol:
Ale przyznam, że to tylko zmobilizowało mnie do tego by sprawe zakończyć, bo przed tym moze by mu sie udało przetrzymanie mnie przez odciaganie sprawy.
Ale dziś to już w ogóle były jaja :lol: Popołudniami dorabiam sobie u kumpa który ma firmę reklamową pomagam wykonać projekty i takie tam drobiazgi. No i dziś jak często pojechałem do niego patrzę rozmawia z 2 gostkami z czego jeden w koloratce. No ok klientów ma, nie przeszkadzam. Chwilę jeszcze pogadali i pojechali, a jak kumpel wrócił to po prostu padłem. Otóż oprócz zlożenia zamówienia 2 "panów" skierowalo do niego proźbę by wpłynął na moja decyzję, bo proboszcz ma straszny problem spędzajacy mu sen z powiek.... szczerze mowiąc osłupiałem. :cry:
cochise
 
Posty: 10
Dołączył(a): 14 czerwca 2013 , 11:03
Gadu-Gadu: 9902080

Re: "Pierwsza przygoda"

Postprzez proch » 30 lipca 2014 , 23:28

Niesamowite.. Agentura działa. W jakim mieście takie rzeczy się dzieją?
I'm normally not a praying man, but if you're up there, please save me Superman
Avatar użytkownika
proch
apostazja.info
 
Posty: 278
Dołączył(a): 15 listopada 2007 , 19:29

Re: "Pierwsza przygoda"

Postprzez cochise » 31 lipca 2014 , 09:42

Nie wiem czy to agentura czy co innego :D , ale zastanawiam sie czyjej jeszcze wizyty i u kogo się spodziewać robi sie po prostu zabawnie 8) choć nie wiem szczerze powiedziawszy jak zareagować. Jutro zdaje sie proboszcz ma dyżur w kancelarii więc się pofatyguję, bo trzeba tę szopkę kończyć zanim jakieś manifestacje będę mial pod domem hehe. A co do miejscowości totaka dziura najdalej na wschód wysunięte miasto w tym naszym grajdołku 8)

Edit:
Tak apropos co mam mu powiedzieć w zamian za informowanie rodziny i innych batmanów o mojej decyzji przeciez to jest niedopuszczalne.
cochise
 
Posty: 10
Dołączył(a): 14 czerwca 2013 , 11:03
Gadu-Gadu: 9902080

Re: "Pierwsza przygoda"

Postprzez Matt Kaboom » 1 sierpnia 2014 , 01:02

Niby tak, bo to sprawa osobista, ale czemu się tego wstydzisz?

Ja bylem bardzo zadowolony, że poleciał z jęzorem do mojej rodziny. Szkoda, ze na mszy nie wyczytał - niech ludzie wiedzą, że z ich wsi wywodzi się taki, co miał odwagę zrobić czarnym publicznego fucka i żadna bozia piorunem nie strzeliła.
Avatar użytkownika
Matt Kaboom
 
Posty: 745
Dołączył(a): 10 sierpnia 2010 , 10:34
Gadu-Gadu: 0

Re: "Pierwsza przygoda"

Postprzez cochise » 1 sierpnia 2014 , 01:52

Wstydzić się nie wstydzę, tylko wkurzaja mnie jakies procesje nawracających.
cochise
 
Posty: 10
Dołączył(a): 14 czerwca 2013 , 11:03
Gadu-Gadu: 9902080


Powrót do Doświadczenia apostatów



Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron