Filip, Warszawa, w trakcie procedury

Dział dla apostatów, którzy dokonali apostazji (wymaga rejestracji by czytać)

Filip, Warszawa, w trakcie procedury

Postprzez Heian » 8 kwietnia 2014 , 19:46

Witam!

Chciałbym się podzielić swoimi doświadczeniami z próbą załatwienia aktu apostazji. Przeczytałem tutorial co, jak i gdzie, wydrukowałem oświadczenie woli i udałem się do parafii chrztu, tam przywitał mnie pasibrzuch(na oko ze 150kg żywej wagi), powiedział, że to oświadczenie nic nie znaczy i u niego obowiązuje prawo kanoniczne, więc zapytałem się czy jestem zakładnikiem przetrzymywanym wbrew mojej woli w organizacji do której zostałem nieświadom zapisany, gruby się na mnie obraził coś odburczał, doszło do pyskówki, stwierdziłem, że dalsza rozmowa nie ma sensu i udałem się do starszego pana sekretarka, otrzymałem od niego odpis chrztu z poleceniem udania się do parafii miejsca zamieszkania. Oczywiście tego dnia kancelaria była już zamknięta.

Parę dni później, stwierdziłem, że trzeba kuć żelazo póki gorące i udałem się w godzinach dyżuru jaśnie wielmożnego pana proboszcza, niestety nie było go, rozchorował się, jednak wymieniłem poglądy życiowe z księdzem, była to osoba bardzo ciepła i serdeczna(pomimo faktu, że też do dbających o cholesterol nie należał), zapytał się czy jestem absolutnie pewien, swojej decyzji, odpowiedziałem, że nie było to podjęte dziś przy śniadaniu tylko kilkuletnia refleksja na temat otaczającego świata. Przyjął to ze zrozumieniem, uścisnęliśmy sobie dłonie i wyszedłem.

Odczekawszy sezon kuracyjny proboszcza, postanowiłem zaatakować dzisiaj, kolejka do kancelarii była spora, przypomniałem sobie wtedy dlaczego trzeba trzymać jakąś awaryjną książkę w plecaku. Doczekawszy się swojej kolejności, wszedłem do gabinetu proboszcza, usiedliśmy i opisałem swój przypadek, powiedziałem, że zostałem odesłany tutaj, nie za bardzo wiem w jakim celu. Powiedział, że musimy przeprowadzić rozmowę zaczął od tego, że muszę to przemyśleć i najlepiej jakbyśmy się spotkali za dwa tygodnie. Odpowiedziałem, że ja już wszystko przemyślałem i przyszedłem tutaj uwieńczyć to aktem apostazji. Usłyszałem, że albo jestem odważny albo ograniczony umysłowo. No i się zaczęło. Wielebny zapytał mnie czy jestem mądrzejszy niż Einstein(wymówił jego nazwisko bez sz, spolszczył), odpowiedziałem, że nie, jednak w mózgu Einsteina odnaleziono więcej komórek odpowiadających za wyobraźnię a ja jestem po kierunku plastycznym, także wyobraźnię mam dobrze rozbudowaną, według proboszcza fizyk był gorliwym wierzącym tak jak 415 na 420 naukowców, skąd te dane wziął nie mam pojęcia ale trochę przypomniało mi to wybory w Korei Północnej, 100% frekwencja i wszyscy głosowali na Kima albo komisję Macierewicza. W trakcie rozmowy zostałem upomniany, że powinienem się do niego zwracać per proszę księdza, nie zamierzałem tego robić, odpowiedziałem, że w kanonie polskiej kultury wystarczy słowo Pan. Przedstawiłem swoje racje, odpowiedziałem, że mam wiele za złe tej religii, wgląd historyczny jak i współczesny min. niszczenie kultur i ich dobra materialnego, palenie żywcem niewinnych, nastawianie ludzi przeciwko sobie jak i fakt, że kradli z innych kultur, tutaj przedstawiłem fakt, uproszczenia zasad dobrej śmierci z Egiptu i zrobienie z tego dekalogu. Usłyszałem, "czy masz na myśli kodeks Hammurabiego?" Nie wiem jakim cudem nie wybuchnąłem śmiechem no ale powtórzyłem z egipskiej a następnie przytoczyłem Noc Świętojańską która dziwnym trafem wypada w Noc Kupały. Oczywiście w takich sytuacjach ksiądz nie przyzna się do braku wiedzy co więcej stwierdził, że ON ze mną nie ma o czym dyskutować bo za mało wiem i dodał, że jestem głupi. Doszło do pyskówki, na końcu której powiedział, że nie ma ze mną o czym rozmawiać bo nie znajdziemy wspólnej płaszczyzny, tutaj po raz pierwszy z nim się zgodziłem. Powiedział, że odeśle moje zgłoszenie do parafii chrztu, niestety nie mam pojęcia ile to może zająć a muszę z sobą targać dwóch ziomków to dam im dwa tygodnie. Z twarzy ten człowiek przypominał mi ssmana, miał nawet czarny uniform...

Pamiętam kiedyś na lekcjach religii ksiądz mówił nam jak trudno wyrwać się z łap sekty, miał rację :wink:

Będę dalej informował jak sprawa się toczy :wink:
Avatar użytkownika
Heian
 
Posty: 2
Dołączył(a): 20 marca 2014 , 21:47
Gadu-Gadu: 0

Re: Filip, Warszawa, w trakcie procedury

Postprzez Wiedźmin » 9 kwietnia 2014 , 22:43

Tia... Einstein był katolikiem, Hitler ateistą, a Jezus polakiem. :lol:

Nie proś, nie tłumacz się, nie trać swojego czasu na gadaninę z chamami. Załatw tą sprawę przez kurię, zadzwoń, albo najlepiej wyślij listem poleconym skargę wraz z wyjaśnieniem sytuacji i żądaniem, by kuria naprostowała owego klechę. Po tym powinno pójść szybko i skutecznie ;)
Na pohybel skurwysynom
A. Sapkowski



Z czarnymi trzeba zrobić porządek. Najlepiej
terrae napisał(a):jak w Chinach, wyłapać i do pracy na polu.
Avatar użytkownika
Wiedźmin
 
Posty: 615
Dołączył(a): 11 września 2011 , 20:25
Lokalizacja: Białogard, Szczecin
Gadu-Gadu: 642305

Re: Filip, Warszawa, w trakcie procedury

Postprzez Olexy » 17 kwietnia 2014 , 18:58

Heian napisał(a):W trakcie rozmowy zostałem upomniany, że powinienem się do niego zwracać per proszę księdza, nie zamierzałem tego robić, odpowiedziałem, że w kanonie polskiej kultury wystarczy słowo Pan.

Czy nie wypisywałeś się może na Bemowie? Proboszcz, u którego wszystko załatwiałam miał ten sam problem. Nawet w odpowiedzi na moją skargę do kurii, w której opisałam jego bezczelne zachowanie, dostałam informację, że powinnam zwracać się "Proszę Księdza". Na moją uwagę, że "Proszę Pana" nie jest zwrotem obraźliwym już niestety nie odpowiedzieli. ;)

Tak czy inaczej- życzę Ci powodzenia! Mam nadzieję, że sprawa zakończy się szybko i bez większych problemów.
Daj znać jeśli Ci się uda! :)
follow your bliss...
Avatar użytkownika
Olexy
 
Posty: 52
Dołączył(a): 28 lutego 2009 , 03:08
Lokalizacja: Warszawa

Re: Filip, Warszawa, w trakcie procedury

Postprzez Heian » 9 czerwca 2014 , 18:39

Hah z tym, że Jezus był Polakiem słyszałem kiedyś na lekcji religii w podstawówce. Co do skarg to chyba nie ma sensu, oni bronią swoich. Na wsi gdzie mam działkę, mieszka jeden ksiądź pedofil, został przesiedlony, ma się dobrze, postawił nowy dom, nie pracuje, truskawki zbierają Ukraińcy, dzienny przychód to około 3 tysiące, sezon od maja do czerwca, żyć nie umierać.

Był to kościół św. Tomasza na Ursynowie, postawili wielką katedrę, nowe witraże, rzeźby, granitowe podłogi ale czegoś zawsze za mało, pamiętam jak z dobre 9 lat temu kiedy byłem ostatni raz w kościółku, przypadło to na okres jakichś świąt, ksiądz wyliczał na co i ile jeszcze potrzebują, matka się wtedy tak zbulwersowała.

Sprawy trochę zwolniły, jestem dość mocno zajęty, także stwierdziłem, że to nie ma większego sensu i nie mam zamiaru targać znajomych do kolbego na Służewcu, poszedłem tam sam jeszcze raz po akt chrztu(poprzedni skonfiskował mi proboszcz na Ursynowie) i od tej pory będę z nimi rozmawiał korespondencyjne.

Złość co raz bardziej rośnie na otaczającą rzeczywistość, jak usłyszałem o klauzuli sumienia to prawie krew mnie zalała, nie wiem czy wiecie ale wyszła nawet apka do telefonów, gdzie pokazuje listę tych "lekarzy" którzy to podpisali.

https://play.google.com/store/apps/deta ... atolickich
Avatar użytkownika
Heian
 
Posty: 2
Dołączył(a): 20 marca 2014 , 21:47
Gadu-Gadu: 0


Powrót do Doświadczenia apostatów



Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości

cron