Rasvjet, Katowice, apostazja sfinalizowana(?)

Dział dla apostatów, którzy dokonali apostazji (wymaga rejestracji by czytać)

Rasvjet, Katowice, apostazja sfinalizowana(?)

Postprzez Rasvjet » 13 marca 2013 , 01:15

Tytulem wstepu: 10 lat temu przeprowadzilam sie wraz z rodzicami do dzielnicy sasiadujacej z dzielnica, w ktorej mieszkalam od urodzenia. Obecnie mieszkam wlasciwie na granicy 3 parafii (w tym parafii chrztu). W parafii, pod ktora podpada moja ulica w zyciu mnie nie widziano, ale ksiadz-rewizor szwedajacy sie po kolędzie mial mnie w swoim kajeciku.

A teraz do rzeczy, po kolei...
22 pazdziernika 2012 C.E.: uzbrojona w cztery egzemplarze aktu apostazji oraz dwoch swiadkow, nawiedzam parafie ochlapania. Wpierw wchodze do kancelarii sama, prosze o odpis aktu wiadomego. Leciwa zakonnica pyta o cel. Zaczynam lawirowac, ze do slubu, na haslo "apostazja" udaje Greka, na co siostra grzecznie wyjasnia, czym rzeczona apostazja jest, wypisuje odpis, po czym ponawia pytanie o cel. Tym razem odpowiadam szczerze i tlumacze, ze balam sie odmowy wydania, na co dostaje zapewnienie, ze bynajmniej odpis tak czy siak bym otrzymala. Wciaz bez swiadkow, przechodze do samej procedury. Siostra, caly czas lagodnie i uprzejmie probuje mnie przekonac, ze dla mnie jako ateistki apostazja nie ma znaczenia, a jesli to oni maja racje, konsekwencje sa olbrzymie. Nie wdaje sie w dyskusje, uprzejmie potakujac. Dalej slysze o tym, ze "my to zle robimy" bo powolujemy sie na przyjecie do kosciola wbrew naszej woli itd itp. Moje przygotowanie merytoryczne jak i tresc aktu sa jednak bez zarzutu (wydaje mi sie, ze kluczem do sukcesu jest powstrzymanie sie od oskarzen i wylewania zali na rzecz zwiezlych, spojnych, chlodnych faktow: nie wierze we wszechmocnego osobowego boga, nie zgadzam sie z doktrynami kosciola, a wiec moje pozostawanie w jego wspolnocie jest sprzeczne z jego istota - czy cos w tym guscie, w zaleznosci od indywidualnych przekonan), wiec w koncu zakonnica kapituluje i oznajmia proboszczowi zjawienie sie petenta (musze przyznac, ze "Mamy kolejna apostatke" niezwykle mnie rozweselilo). Proboszcz czyta akt, kruczkow podobniez nie znalazlszy prosi, zeby przyjsc ze swiadkami. Na wiesc, ze owi czekaja u furty, wolac ich nakazuje (napiecie rosnie...). Caly czas wpatruje sie w akt (spoiler alert: za chwile zacznie sie cyrk). Pyta jeszcze cynicznie, czy swiadkow znalazlam na forum apostatow i z rozczarowaniem przyjmuje odpowiedz, ze towarzysza mi moj wieloletni przyjaciel, oraz kolega ze studiow. Owych z kolei probuje subtelnie straszyc odpowiedzialnoscia za zlozenie podpisu ("panowie wiedza co podpisuja i co sie z tym wiaze") - szczesliwie rozwialam zawczasu watpliwosci towarzysza z mej Alma Mater, jakoby poswiadczenie o obecnosci przy kalającym wzrok u dusze akcie odstepstwa grzesznym bylo. Jeszcze by sie chlopaczysko przejal. Czas procedurze bieg nadac - grzesznica i swiadkowie skladaja podpisy. I dziwnym trafem, ledwie wszystkie egzemplarze zostaja opisane, swiatlosc niebianska na milczacego w dziwnej dotychczas pokorze proboszcza splywa. Oto sie adres nie zgadza! Wszak nie ta parafia! Toz to on nie moze w kompetencje kolegi po fachu wchodzic, no bo jakze to!

Tnąc dluga opowiesc krotko - poniewaz nie chcialam juz zawracac gitary swiadkom, bo obu klopotalam z sasiednich miast, naprędce podalam adres tymczasowy na akademikach, ktore sa juz pod jurysdykcja parafii, w ktorej bylam. Zaproponowalam tez, ze sama zaniose egzemplarz aktu do parafii zamieszkania. Po dlugich namowach, kieckowy przybil pieczec. Poniewaz moja mama na sam dzwiek wyrazu "apostazja" reaguje napadem histerii, poprosilam tez o niewysylanie odpisu z potwierdzeniem apostazji. Na to proboszcz stwierdzil "Ale my nic nie wysylamy!" co mnie zaskoczylo (co innego czytalam na forum), ale bylo mi na reke wiec nie dyskutowalam.

A teraz NAJISTOTNIEJSZA czesc:

11 marca 2013 C.E.: ze wzgledu na bardziej naglace sprawy, dopiero teraz znalazlam czas, by podejsc do parafiii po odpis. Zakonnica mnie nie rozpoznala, tylko skierowala do gabinetu, gdzie wczesniej siedzial proboszcz, a tym razem jakis inny ksiadz (wikary?). Nie owijajac w bawelne, poprosilam o odpis aktu chrztu do apostazji, zalozywszy, ze jesli poprawnie odnotowano wczesniejszy akt, to kieckowy ze zdziwieniem mi to powinien oznajmic. Kieckowy w lekkiej panice wola leciwa zakonnice, ta zas na moje nieszczescie, teraz mnie rozpoznala. I tu rzecz niepokojaca - stanowczo odmawiaja mi wydania aktu, ani nawet okazania odpowiedniej strony w ksiedze (ktora trzymaja otwarta w rekach), nie chcac nawet podac powodu. Pytaja jedynie, czy mam taki akt z pieczenia, a ja, ze owszem, bo jeden egzemplarz byl dla mnie. Pokazuja jedynie moj akt apostazji z adnotacja "Odnotowano w ksiedze chrztu w dn. 22 pazdziernika 2012r.". Zdziwilo mnie to, poniewaz z tego co wiem, dokument powinien wpierw trafic do kurii i trudno mi uwierzyc, ze cala procedura moze odbyc sie w ciagu jednego dnia. Zakonnica twierdzi tez, ze parafia zamieszkania, rowniez jest powiadomiona. To kolejne zaskoczenie, bo rewizor na koledzie wciaz mial mnie w kajecie i pytal o mnie. Mimo moich nalegan, by wydano mi odpis aktu chrztu, zakonnica stanowczo oglasza, ze sprawa zajmowal sie proboszcz, wiec mam przyjsc, kiedy on bedzie.

12 marca 2013 C.E.: odwiedzam parafie zamieszkania, by dostarczyc egzemplarz aktu. Przy okazji wspominam, ze wlasciwie nie wiem, czy oni zostali powiadomieni, bo w pazdzierniku powiedziano mi jedno, a wczoraj drugie. Swiecka pracownica kancelarii w odpowiedniej szufladzie znajduje moja teczke wstydu i, jak sie okazuje, przypieta jest do niej kserokopia mojego aktu apostazji, jak rowniez znajduje sie adnotacja, ze wystapila z kosciola w dniu takim a takim.


Tyle fabuly. Niby wiekszosc faktow wskazuje, ze jestem apostata. Wciaz jednak nurtuje mnie ten opor przed wydaniem mi odpisu swiadectwa chrztu z adnotacja o apostazji. Czy cos pokrecilam, i faktycznie nie powinnam go dostac, a jedynym potwierdzeniem jest akt apostazji z pieczecia? Czy faktycznie cos jest nie tak? No i jakim cudem papierologia przeszla przez kurie w ciagu jednego dnia?
Bóg stworzył mnie ateistą. Kim jesteś, by kwestionować jego wolę?
Rasvjet
 
Posty: 4
Dołączył(a): 3 października 2012 , 15:32
Gadu-Gadu: 0

Re: Rasvjet, Katowice, apostazja sfinalizowana(?)

Postprzez Wiedźmin » 23 marca 2013 , 06:35

Witaj ;)

A więc po kolei:

Rasvjet napisał(a):Pokazuja jedynie moj akt apostazji z adnotacja "Odnotowano w ksiedze chrztu w dn. 22 pazdziernika 2012r.". Zdziwilo mnie to, poniewaz z tego co wiem, dokument powinien wpierw trafic do kurii i trudno mi uwierzyc, ze cala procedura moze odbyc sie w ciagu jednego dnia.

Papiery na pewno nie zostały fizycznie dostarczone do Twojej parafii zamieszkania w tym samym dniu, ale formalnie obowiązuje data złożenia zaświadczenia o wystąpieniu. Odkąd wręczyłaś proboszczowi akt, a ten potwierdził odejście, odtąd jesteś apostatką. Przepływ papierów to już ich sprawa. Ciebie interesuje tylko złożenie dokumentów i otrzymanie odpisu.

Rasvjet napisał(a):Mimo moich nalegan, by wydano mi odpis aktu chrztu, zakonnica stanowczo oglasza, ze sprawa zajmowal sie proboszcz, wiec mam przyjsc, kiedy on bedzie.
Jeśli dobrze rozumiem, o odpis z księgi chrztów prosiłaś w parafii zamieszkania, a nie ochlapania? Bo księga chrztów oficjalnie jest jedna (możemy oczywiście spekulować czy na pewno nie ma cyfrowych kopii, ale nie twórzmy teorii spiskowych), i ta księga znajduje się w parafii chrztu. Gdy wręczasz akt apostazji w innej parafii, to ta wysyła kopię Twojego aktu do kurii, a kuria z kolei wysyła ją do parafii ochlapania. I to parafia chrztu wprowadza zmiany w księdze i odsyła odpis albo bezpośrednio Tobie, albo odsyła odpis do parafii w miejscu, w którym akt złożyłaś i oni powinni Ci go wręczyć. Jeśli zaś zrezygnowałaś z odpisu, to możliwe, że ksiądz u którego składałaś akt, zaznaczył to w swoich notatkach. A ta zakonnica nie mogła Ci wydać odpisu, jeśli to była inna parafia, bo księga chrztów jest w parafii ochlapania, a - i tu znowu nie jestem pewien, czy dobrze Cię rozumiem - w parafii ochlapania wpis otrzymałaś, a w księdze chrztów adnotacja jest? Jeśli tak, to czym się przejmujesz? ;) Odpowiednia notatka w księdze chrztów jest, Ty akt apostazji złożyłaś, kopię masz, więc Twa dusza jest potępiona :mrgreen: A jeśli chcesz się jeszcze raz upewnić, czy na pewno ten wpis jest w księdze, to za parę miesięcy poproś o wysłanie Ci odpisu od chrztu. Powinni bez problemu wysłać Ci na dowolny, podany przez Ciebie adres, bądź wydadzą od ręki w parafii ochlapania.

Mam nadzieję, że ten bełkot jest zrozumiały. Jak nie - wytłumaczę jeszcze raz ;P
Na pohybel skurwysynom
A. Sapkowski



Z czarnymi trzeba zrobić porządek. Najlepiej
terrae napisał(a):jak w Chinach, wyłapać i do pracy na polu.
Avatar użytkownika
Wiedźmin
 
Posty: 615
Dołączył(a): 11 września 2011 , 20:25
Lokalizacja: Białogard, Szczecin
Gadu-Gadu: 642305

Re: Rasvjet, Katowice, apostazja sfinalizowana(?)

Postprzez Rasvjet » 23 marca 2013 , 23:49

Wiedźmin napisał(a):
Rasvjet napisał(a):Mimo moich nalegan, by wydano mi odpis aktu chrztu, zakonnica stanowczo oglasza, ze sprawa zajmowal sie proboszcz, wiec mam przyjsc, kiedy on bedzie.
Jeśli dobrze rozumiem, o odpis z księgi chrztów prosiłaś w parafii zamieszkania, a nie ochlapania? Bo księga chrztów oficjalnie jest jedna (możemy oczywiście spekulować czy na pewno nie ma cyfrowych kopii, ale nie twórzmy teorii spiskowych), i ta księga znajduje się w parafii chrztu. Gdy wręczasz akt apostazji w innej parafii, to ta wysyła kopię Twojego aktu do kurii, a kuria z kolei wysyła ją do parafii ochlapania. I to parafia chrztu wprowadza zmiany w księdze i odsyła odpis albo bezpośrednio Tobie, albo odsyła odpis do parafii w miejscu, w którym akt złożyłaś i oni powinni Ci go wręczyć. Jeśli zaś zrezygnowałaś z odpisu, to możliwe, że ksiądz u którego składałaś akt, zaznaczył to w swoich notatkach. A ta zakonnica nie mogła Ci wydać odpisu, jeśli to była inna parafia, bo księga chrztów jest w parafii ochlapania, a - i tu znowu nie jestem pewien, czy dobrze Cię rozumiem - w parafii ochlapania wpis otrzymałaś, a w księdze chrztów adnotacja jest? Jeśli tak, to czym się przejmujesz? ;) Odpowiednia notatka w księdze chrztów jest, Ty akt apostazji złożyłaś, kopię masz, więc Twa dusza jest potępiona :mrgreen: A jeśli chcesz się jeszcze raz upewnić, czy na pewno ten wpis jest w księdze, to za parę miesięcy poproś o wysłanie Ci odpisu od chrztu. Powinni bez problemu wysłać Ci na dowolny, podany przez Ciebie adres, bądź wydadzą od ręki w parafii ochlapania.

Mam nadzieję, że ten bełkot jest zrozumiały. Jak nie - wytłumaczę jeszcze raz ;P


Zrozumialy jest, ale jak sie okazuje, ja zrozumiala nie bylam. O odpis chrztu prosilam w parafii chrztu, tam tez skladalam wczesniej akt apostazji. Zakonnica miala ksiege chrztu w rekach, otwarta na moim nazwisku i odmowila mi wgladu i wydania odpisu z adnotacja o wystapieniu. Jedyne co mam to egzemplarz mojego aktu apostazji z pieczecia proboszcza (z parafii ochlapania).
Bóg stworzył mnie ateistą. Kim jesteś, by kwestionować jego wolę?
Rasvjet
 
Posty: 4
Dołączył(a): 3 października 2012 , 15:32
Gadu-Gadu: 0


Powrót do Doświadczenia apostatów



Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron