On, teraz albo nigdy! Sfinalizowane

Dział dla apostatów, którzy dokonali apostazji (wymaga rejestracji by czytać)

On, teraz albo nigdy! Sfinalizowane

Postprzez on1 » 14 listopada 2012 , 19:38

Witam,

generalnie wiele nie mam do powiedzenia. Nie będzie fajerwerków ani straszenia kurią. Oświadczenie napisałem z Waszą pomocą, na podstawie dostępnych tutaj wzorów.

Akcja właściwa

Pomijam fakt dojrzewania do tej decyzji itd. bo to mało istotne. Stwierdziłem, że już czas najwyższy uporządkować tę sprawę.

13.11 zadzwoniłem do Biura Parafialnego, od sekretarki, czy kto tam odebrał telefon, dowiedziałem się, kiedy mogę zastać proboszcza. Wszytko jasne. Dzień później, 14.11 zadzwoniłem w podanych godzinach i faktycznie był. Poprosiłem go o spotkanie w cztery oczy, ponieważ nie jest to rozmowa na telefon. Celu wizyty nie zdradziłem, mimo że dopytywał. Rzuciłem tylko stwierdzeniem, że nie zajmę mu dużo czasu i chyba to go usatysfakcjonowało. Ustaliśmy termin spotkania na ten sam dzień, godzinę później. Genialnie!

Świadectwo chrztu odebrałem z tego samego miejsca tydzień wcześniej. Wprawdzie zapytano mnie, do czego je potrzebuję ale mimo stwierdzenia, że do opuszczenia Kościoła, nikt nie zdobył się na gadkę umoralniającą. Zresztą wpadłem tam jak burza i równie szybko wyleciałem. Niektórzy piszą tu o "co łaska" za wydanie tego dokumentu. Mi to nie przyszło do głowy, nikt też nawet nie zasugerował żadnej opłaty. Na dobrą sprawę, niby za co?

OK. Zbliża się godzina pierwszego spotkania. Zabrałem więc swoje oświadczenie i instrukcję KEP, w razie wątpliwości. Na miejscu poprosiłem proboszcza o weryfikację oświadczenia, czy nie ma zastrzeżeń, bo jak już wpadnę ze świadkami, to będzie za późno. Wziął, pobieżnie zerknął, po czym zapytał o powód - aha, czyli nie czytał oświadczenia. Odpowiedziałem, że w oświadczeniu zawarłem wszystkie informacje i dodatkowe wyjaśnienia uważam za zbędne. Znowu zerknął na papier, po czym zapytał o moje aktualne wyznanie, ponieważ w oświadczeniu jako powód stwierdzam, że nie wyznaję religii rzymskokatolickiej. Nie wyznaję żadnej, to tylko powód, bo jakiś musiał być, a ten wydał mi się być sensowny. Odpowiedziałem natomiast, że to nieistotne. On rzucił tylko krótkie "ale zapytać można, prawda?" - oczywiście, że można.

Zapytał o ten drugi papier, który przyniosłem - to oficjalna procedura. Odpowiedział, że zna procedurę, bo jakiś czas temu ją otrzymali (jacy "oni" i skąd dostali? - nie wiem, nie dopytywałem). Skoro zna, to jeszcze lepiej!

Zapytał, kiedy chciałbym dokonać formalności, odpowiedziałem, że oczywiście możliwie szybko ale termin proponuję ustalić wspólnie, zresztą po to się dzisiaj spotkaliśmy. Ostatecznie stanęło na tym, że w poniedziałek 19.11 mam zadzwonić celem ustalenia terminu podpisania oświadczenia (i jego kopii) przeze mnie i świadków. I koniec spotkania. Tylko tyle. Zresztą śpieszył się, a ja to wykorzystałem i nie prowokowałem do dodatkowych pytań. Wizyta trwała 10 minut.

Wyszedłem i pomyślałem, WTF!? Cisza przed burzą? Miał za dobry humor? Już nie mogę doczekać się poniedziałku. Nie powiedział ani słowa o konsekwencjach itd. Dosłownie nic. Ale warto zauważyć, że moje wypowiedzi były w trybie oznajmiającym, a nie pytająco-błagalnym. Stwierdzałem, a nie pytałem. Już na wejściu rzuciłem, że chcę złożyć oświadczenie dot. wystąpienia z Kościoła i kiedy możemy umówić się ze świadkami, a nie czy byłaby taka możliwość, ewentualnie kiedy... Może wziął to pod uwagę i doszedł do wniosku, że tu nie ma sensu wiele dyskutować? Okaże się w poniedziałek, czy kolejne spotkanie to będzie próba nawrócenia mnie, czy faktycznie finalizacja sprawy.

Dobra rada, o której w tytule, to taka żeby za nic nie zdradzić telefonicznie celu spotkania z proboszczem. Migajcie się jak tylko możecie od udzielenia odpowiedzi. Dobrze jest przygotować kilka argumentów przed wybraniem numeru, typu "to nie jest sprawa na telefon". Gdy już dojdzie do spotkania, stawiacie proboszcza przed faktem dokonanym. Jesteście tu i teraz, sam na sam i już nie ma możliwości wykręcenia się brakiem czasu.

Jestem pesymistą i nie chce mi się wierzyć, żeby dalej poszło równie łatwo. Coś tu nie gra! A może mylę się co do jego osoby? Okaże się niebawem.
Ostatnio edytowano 24 listopada 2012 , 00:25 przez on1, łącznie edytowano 1 raz
on1
 
Posty: 16
Dołączył(a): 22 października 2012 , 23:04
Gadu-Gadu: 0

Re: On, teraz albo nigdy! W trakcie + dobra rada

Postprzez Kitka » 14 listopada 2012 , 22:12

Dlaczego zaraz ma coś nie grać? Trafiłeś na normalnego księdza, których jest przeważająca większość. Opisywane są natomiast zwykle historie "z przejściami".
Nie wyrażam zgody na cytowanie moich wypowiedzi w całości lub części na portalach innych niż apostazja.pl, apostazja.info
Avatar użytkownika
Kitka
Strażniczka piekieł
 
Posty: 359
Dołączył(a): 17 marca 2010 , 15:30
Gadu-Gadu: 0

Re: On, teraz albo nigdy! W trakcie + dobra rada

Postprzez on1 » 15 listopada 2012 , 01:25

Właśnie dlatego napisałem o tym. Jeśli faktycznie okaże się, że proboszcz jest normalny, to oficjalnie ogłoszę, że jednak nie wszystkim poprzewracało się w głowach!
on1
 
Posty: 16
Dołączył(a): 22 października 2012 , 23:04
Gadu-Gadu: 0

Re: On, teraz albo nigdy! W trakcie + dobra rada

Postprzez Wiedźmin » 15 listopada 2012 , 02:45

Wszystko zależy na kogo trafisz. Ja przykładowo trafiłem na normalnego gościa, który nawet nie wymagał świadków - jedynie ich podpisy. A są osoby, które mają trochę cięższe batalie za sobą.

Ale, tak, jak mówi Kitka, w większości proboszczowie nie robią problemów (a nawet jeśli robią, to wystarczy jeden telefon do kurii). To jest forum poświęcone apostazji. Wiadomo, że 90% założonych tematów traktuje o problemach z odejściem. Jeśli komuś apostazja przeszła szybko i gładko, to rzadko kto o tym opowiada ;)
Na pohybel skurwysynom
A. Sapkowski



Z czarnymi trzeba zrobić porządek. Najlepiej
terrae napisał(a):jak w Chinach, wyłapać i do pracy na polu.
Avatar użytkownika
Wiedźmin
 
Posty: 615
Dołączył(a): 11 września 2011 , 20:25
Lokalizacja: Białogard, Szczecin
Gadu-Gadu: 642305

Re: On, teraz albo nigdy! Sfinalizowane

Postprzez on1 » 24 listopada 2012 , 00:21

Oświadczenie oficjalnie złożone. Całość, dzięki mojemu zdecydowaniu, została załatwiona w 14 dni. Argumenty proboszcza typu brak możliwości wzięcia ślubu kościelnego czy brak możliwości tradycyjnego pogrzebu były bardzo słabe. Próbował namówić mnie do odłożenia tego na później w celu przemyślenia sprawy przeze mnie ale uświadomiłem mu, że to nie ma sensu, bo nie zmienię zdania w ciągu kolejnego tygodnia. Poza tym jestem pierwszą osobą w parafii, która tego dokonała! Miasto ok. 25 tys. mieszkańców. Pamiętam oczywiście o dalszym biegu sprawy (parafia -> kuria, kuria -> plebania, plebania -> księga chrztów) ale to już formalność.

Z ciekawszych motywów to sugerowanie, a wręcz namawianie do próby wmieszania w to rodziców/chrzestnych jako świadków, co było niemożliwe w związku z ich przekonaniami, o których wiedział i próbował wykorzystać na moją niekorzyść. Nie udało mu się. Zalecenie, a konieczność to różnica. Wystarczyło dwóch znajomych.

Do minusów zaliczę to, że nie otrzymałem kopii podpisanego oświadczenia, mimo prośby.

Podsumowując, muszę stwierdzić, że proboszcz nie utrudniał i pozytywnie mnie zaskoczył. To już koniec mojego kontaktu z kościołem, a samego proboszcza będę dobrze wspominać. Dobra lekcja dla mnie, by nie mierzyć wszystkich jedną miarą.

Dzięki za pomoc.
End of story.
on1
 
Posty: 16
Dołączył(a): 22 października 2012 , 23:04
Gadu-Gadu: 0

Re: On, teraz albo nigdy! Sfinalizowane

Postprzez Wolf » 24 listopada 2012 , 20:06

on1 napisał(a):Do minusów zaliczę to, że nie otrzymałem kopii podpisanego oświadczenia, mimo prośby.

Trochę mi to śmierdzi, w razie czego nie udowodnisz, że w ogóle tam byłeś, będziesz miał słowo przeciw słowu... :|
"Każdy z nas nosi w sercu wiele wilków: miłość, gniew, odwagę, strach... Przeżyją tylko te, które nakarmisz"

07.03.2009 - tak jakby urodzony na nowo.
Avatar użytkownika
Wolf
 
Posty: 710
Dołączył(a): 8 lutego 2009 , 22:36
Lokalizacja: okolice Warszawy
Gadu-Gadu: 3183659

Re: On, teraz albo nigdy! Sfinalizowane

Postprzez Matt Kaboom » 25 listopada 2012 , 01:17

Ma dwóch świadków :-)
Avatar użytkownika
Matt Kaboom
 
Posty: 745
Dołączył(a): 10 sierpnia 2010 , 10:34
Gadu-Gadu: 0

Re: On, teraz albo nigdy! Sfinalizowane

Postprzez on1 » 1 grudnia 2012 , 20:00

Wszystko OK. Wpis w księdze chrztów.
Jeszcze raz dzięki za pomoc.
on1
 
Posty: 16
Dołączył(a): 22 października 2012 , 23:04
Gadu-Gadu: 0

Re: On, teraz albo nigdy! Sfinalizowane

Postprzez martelo » 1 grudnia 2012 , 21:41

Sam dopytywałeś czy poinformowano Cię, że dokonano wpisu? Odebrałeś odpis chrztu z adnotacją?
Avatar użytkownika
martelo
 
Posty: 19
Dołączył(a): 15 marca 2010 , 01:03
Gadu-Gadu: 0

Re: On, teraz albo nigdy! Sfinalizowane

Postprzez Radek_88 » 3 grudnia 2012 , 01:25

Gratuluję :wink: !!!
Naprawdę miło przeczytać, że nie miałeś żadnego problemu z odejściem,
oby jak najwięcej takich przypadków.
Radek_88
 

Re: On, teraz albo nigdy! Sfinalizowane

Postprzez Semreh » 3 grudnia 2012 , 17:21

Też gratuluję sprawnego załatwienia sprawy, ja jednak musiałem wspomagać się kurią. Chociaż kiedy byłem po świadectwo chrztu to też mnie mile zaskoczyli że nie chcieli kasy za wydanie mimo że to do apostazji.
Semreh
 
Posty: 10
Dołączył(a): 16 maja 2011 , 03:54
Gadu-Gadu: 0

Re: On, teraz albo nigdy! Sfinalizowane

Postprzez on1 » 5 grudnia 2012 , 01:02

martelo napisał(a):Sam dopytywałeś czy poinformowano Cię, że dokonano wpisu? Odebrałeś odpis chrztu z adnotacją?


Zadzwoniłem i zapytałem. Po potwierdzeniu wpadłem tam po świadectwo chrztu z odpowiednią informacją, sprawdziłem czy takowa jest też w księdze. Jest, czyli można uznać, że mam to, czego chciałem.
on1
 
Posty: 16
Dołączył(a): 22 października 2012 , 23:04
Gadu-Gadu: 0

Re: On, teraz albo nigdy! Sfinalizowane

Postprzez martelo » 5 grudnia 2012 , 23:39

Fajnie. Pogratulować :) .
Avatar użytkownika
martelo
 
Posty: 19
Dołączył(a): 15 marca 2010 , 01:03
Gadu-Gadu: 0


Powrót do Doświadczenia apostatów



Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron