Tarabum, Rzeszów, koniec? [a jednak nie...]

Dział dla apostatów, którzy dokonali apostazji (wymaga rejestracji by czytać)

Re: Tarabum, Rzeszów, początek.

Postprzez Wiedźmin » 26 lipca 2012 , 03:59

Witaj u nas ;) Fajnie widzieć następną osobe w naszym (zacnym 8)) gronie. Co do problemów, to podejdź do sprawy na spokojnie. Bądź przygotowana, ale wiedz, że kłopoty nie zdarzają się tak często, a i tak w 95% problemów wystarczy jeden telefon ;) Jeśli czytałaś forum, to wiesz co robić, a więc wypada tylko życzyć powodzenia :mrgreen:
Na pohybel skurwysynom
A. Sapkowski



Z czarnymi trzeba zrobić porządek. Najlepiej
terrae napisał(a):jak w Chinach, wyłapać i do pracy na polu.
Avatar użytkownika
Wiedźmin
 
Posty: 615
Dołączył(a): 11 września 2011 , 20:25
Lokalizacja: Białogard, Szczecin
Gadu-Gadu: 642305

Re: Tarabum, Rzeszów, początek.

Postprzez Tarabum » 26 lipca 2012 , 10:58

Cóż, generalnie do samej apostazji jako takiej podchodzę na spokojnie, schodki zaczynają się już w bezpośrednim starciu [poczułam się jak na egzaminie; mała kanciapka i rozmowa typu pytanie-odpowiedź plus fakt, że przebywałam na wrogim terenie, z nastawieniem na wojnę], myślę jednak, że w poniedziałek uda mi się już całkiem na spokojnie, bo prawdopodobnie wiem, czego się spodziewać ; ) A czy faktycznie wiem, to zweryfikuje najbliższy poniedziałek.
Zaś przygotowania... huh, bardziej się już chyba nie da ^^ Chyba, żeby wypunktować wszystko, z czym się nie zgadzam, jeśli chodzi o doktrynę i postępowanie KRK, ale... po co? Sukienki wiedzieć nie muszą.
Tarabum
 
Posty: 30
Dołączył(a): 13 lipca 2012 , 23:14
Gadu-Gadu: 0

Re: Tarabum, Rzeszów, początek.

Postprzez Wiedźmin » 26 lipca 2012 , 15:44

Dokładnie. Na żadne pytania odpowiadać nie musisz. Gdy klecha zapyta się czemu chcesz odejść możesz mu spokojnie odpowiedzieć, że to nie jego interes, albo że jesteś inteligentną osobą, która nie wierzy w bzdury. On nie ma nic do gadania. Ty tylko idziesz do urzędnika załatwić prostą formalność. NIe musisz się mu tłumaczyć. A jeśli urzędnik będzie robił problemy - wtedy idziesz do jego przełozonego.
Ludzie zazwyczaj dają się proboszczowi przepytywać, sądząc, że tak szybciej sprawę załatwią. A spowiadanie się im z historii rodziny uważam za zbędne. Oczywiście mozna w międzyczasie luźno porozmawiać, ale nie musisz nikomu sie tłumaczyć. Tego według mnie powinien każdy apostata być świadomy.
Na pohybel skurwysynom
A. Sapkowski



Z czarnymi trzeba zrobić porządek. Najlepiej
terrae napisał(a):jak w Chinach, wyłapać i do pracy na polu.
Avatar użytkownika
Wiedźmin
 
Posty: 615
Dołączył(a): 11 września 2011 , 20:25
Lokalizacja: Białogard, Szczecin
Gadu-Gadu: 642305

Re: Tarabum, Rzeszów, początek.

Postprzez Żółw » 28 lipca 2012 , 00:41

Tarabum napisał(a):(…) dowiedziałam o takiej możliwości na lekcji religii, o dziwo

Nie żartuj, naprawdę? Mówią o tym??? A w jakim kontekście?

Tarabum napisał(a):(…) co bym zrobiła w przypadku pogrzebu matki

A to ciekawe pytanie. Co ma apostazja do (odpukać!) pogrzebów matek?

Wiedźmin napisał(a):Na żadne pytania odpowiadać nie musisz. Gdy klecha zapyta się czemu chcesz odejść możesz mu spokojnie odpowiedzieć, że to nie jego interes, albo że jesteś inteligentną osobą, która nie wierzy w bzdury.

No nie, bez przesady. My jesteśmy apostaci i musimy trzymać poziom i świecić przykładem :-) Jak ktoś chce z nami pogadać, to dlaczego nie. Ale faktycznie, to nie powinno mieć formy przesłuchania.

A poza tym, każdy wierzy w jakieś bzdury, niestety. Inteligentni także.

Tarabumie (Tarabumo..?), trzymam kciuki. A raczej pazury, bo żółwie nie mają kciuków.
Rozsądek polega na tym, by widzieć rzeczy jakimi są
Avatar użytkownika
Żółw
 
Posty: 974
Dołączył(a): 4 lutego 2009 , 21:10
Lokalizacja: Laurazja, wczesny trias
Gadu-Gadu: 0

Re: Tarabum, Rzeszów, początek.

Postprzez Tarabum » 28 lipca 2012 , 01:41

Żółw napisał(a): Tarabum napisał(a):(…) dowiedziałam o takiej możliwości na lekcji religii, o dziwo


Nie żartuj, naprawdę? Mówią o tym??? A w jakim kontekście?

A nie żartuję. Pamiętać niestety nie pamiętam, więc nie jestem w stanie zaspokoić Twej ciekawości. W każdym razie, o apostazji było, ba, nawet wzmianka o jej popełnianiu przez podatek na rzecz krk [tak, po wyjeździe za granicę] też padła. Szczęściem, lekcje prowadził w miarę ogarnięty ksiądz, więc... paru ciekawych rzeczy można się było dowiedzieć, a i po ludzku na pytania odpowiadał, nie coś w stylu "albowiem to grzech śmiertelny i będziecie się smażyć w piekle". Nawet na tematy antykocepcji mówił sensowniej, niż zwykło się o tym słyszeć w kontekście ichniejszej edukacji.
W każdym razie, jeśli nie wyrzuciłam zeszytu po zakończeniu katolickiej edukacji- może znajdę i wyjaśnię, przy jakiej okazji to było.

Żółw napisał(a): Tarabum napisał(a):(…) co bym zrobiła w przypadku pogrzebu matki


A to ciekawe pytanie. Co ma apostazja do (odpukać!) pogrzebów matek?

W sumie ma. Ja, jako jej dziecko, odpowiadam za jej pogrzeb. I tu nasuwa się pytanie, czy w związku ze swoją apostazją [i niewiarą w parze] nie pozbawię jej możliwości katolickiego pochówku [zaprzepaszczając jakieś szanse na zbawienie i spokój duszy czy coś w ten deseń].

Żółw napisał(a): Wiedźmin napisał(a):Na żadne pytania odpowiadać nie musisz. Gdy klecha zapyta się czemu chcesz odejść możesz mu spokojnie odpowiedzieć, że to nie jego interes, albo że jesteś inteligentną osobą, która nie wierzy w bzdury.


No nie, bez przesady. My jesteśmy apostaci i musimy trzymać poziom i świecić przykładem :-) Jak ktoś chce z nami pogadać, to dlaczego nie. Ale faktycznie, to nie powinno mieć formy przesłuchania.

Porozmawiać mogę, czemu nie. Zwłaszcza, jeśli to będzie kulturalna rozmowa, oparta na wzajemnym szacunku, nie zaś pogadanka o tym, że skończę marnie.

Wiedźmin napisał(a): A spowiadanie się im z historii rodziny uważam za zbędne.

Hm, historia rodziny, chyba wiem, do czego pijesz. Nie wiem, skąd on wytrzasnął to miasto. Może jakimś cudem miał to w księdze chrztów, do której nie omieszkał zerknąć? Co w sumie mnie dziwi, bo na wygrzebanym z papierów świadectwie takich danych po prostu nie ma.

Wiedźmin napisał(a):Jeśli czytałaś forum, to wiesz co robić, a więc wypada tylko życzyć powodzenia :mrgreen:
Żółw napisał(a):Tarabumie (Tarabumo..?), trzymam kciuki. A raczej pazury, bo żółwie nie mają kciuków.

A dziękować, choć może nawet nie powinnam tego robić, wg pewnych przesądów ; )

Zaś co do formy nicka... hym, chyba najprościej nie odmieniać ^^
Tarabum
 
Posty: 30
Dołączył(a): 13 lipca 2012 , 23:14
Gadu-Gadu: 0

Re: Tarabum, Rzeszów, początek.

Postprzez Wiedźmin » 28 lipca 2012 , 20:02

Tarabum napisał(a):W sumie ma. Ja, jako jej dziecko, odpowiadam za jej pogrzeb. I tu nasuwa się pytanie, czy w związku ze swoją apostazją [i niewiarą w parze] nie pozbawię jej możliwości katolickiego pochówku [zaprzepaszczając jakieś szanse na zbawienie i spokój duszy czy coś w ten deseń].


To o czym napisałaś uważam zresztą za zabawne (i od razu przepraszam za offtop). Katolicy, szczególnie kler często mierzą ateistów, a w tym apostatów (w końcu większosć apostatów to ateiści) swoją miarą. Ateiści nawet, jeśli nie szanują religii (bo co tu szanować?), to szanują swoich bliskich i ich urojenia. Jakoś nie słyszałem o tym, by ateista złośliwie pochował przykładowo wierzącą matkę bez księdza (może tak się oczywiście zdarzyć, jeśli rodzina jest biedna, ale i tak zazwyczaj ludzie kombinują, byleby tylko starczyło na haracz dla klechy). Za to od groma jest przypadków, gdzie wierząca rodzina chowa ateistę 'po katolicku".

Tarabum napisał(a):Porozmawiać mogę, czemu nie. Zwłaszcza, jeśli to będzie kulturalna rozmowa, oparta na wzajemnym szacunku, nie zaś pogadanka o tym, że skończę marnie.

Oczywiście ;) Nie mówię, że masz być opryskliwa, czy coś podobnego. Ale spowiadać się nie musisz. Tak btw, to mówiąc o historii rodziny miałem także na myśli to, że klecha stara się często wypytać apostatę o relację z jego rodziną, o to czy o jego decyzji wie matka / babcia / chrzestny / sąsiadka / listonosz. Na te pytania nie musisz, a według mnie nawet nie powinnaś odpowiadać.
Na pohybel skurwysynom
A. Sapkowski



Z czarnymi trzeba zrobić porządek. Najlepiej
terrae napisał(a):jak w Chinach, wyłapać i do pracy na polu.
Avatar użytkownika
Wiedźmin
 
Posty: 615
Dołączył(a): 11 września 2011 , 20:25
Lokalizacja: Białogard, Szczecin
Gadu-Gadu: 642305

Re: Tarabum, Rzeszów, początek.

Postprzez Tarabum » 30 lipca 2012 , 19:03

Ufffff. Pierwsza wizyta u proboszcza odbębniona. 1,5 h wykładu w zasadzie. W każdym razie, wyszedł od samej historii chrześcijaństwa, przez nawiązanie do sienkiewiczowskiego Quo Vadis, potem... hym, ciężko mi to odtworzyć, ale było o błądzeniu, przypowieść o synu marnotrawnym, nawiązał też do kilku rzeczy ze swojej przeszłości, marudził, ze apostazja to grzech przeciw duchowi świętemu,który nie może być odpuszczony. Było o relacji między "ja" a "Bóg", o pytaniach, które sobie stawiamy [bo i tak nie da się od nich uciec]. Etc, etc, etc...
Na koniec marudzenie, że może jednak nie trzeba tego czynić [czyt. odrzucać Boga i ogólnie zrywać więzi], ale... cóż, jak się uprę, to nie ma bata. I podejrzewam, że gdybym nie pokazała pazura, to by mnie odesłał na jeszcze jedną "rozmowę".
Za tydzień składanie papierów ; )
Tarabum
 
Posty: 30
Dołączył(a): 13 lipca 2012 , 23:14
Gadu-Gadu: 0

Re: Tarabum, Rzeszów, początek.

Postprzez Wiedźmin » 31 lipca 2012 , 03:29

To czemu nie powiedziałaś, że masz głęboko w poważaniu jego wykłady i nie będziesz ich sluchać? Zmarnowałaś tylko czas.
Na pohybel skurwysynom
A. Sapkowski



Z czarnymi trzeba zrobić porządek. Najlepiej
terrae napisał(a):jak w Chinach, wyłapać i do pracy na polu.
Avatar użytkownika
Wiedźmin
 
Posty: 615
Dołączył(a): 11 września 2011 , 20:25
Lokalizacja: Białogard, Szczecin
Gadu-Gadu: 642305

Re: Tarabum, Rzeszów, początek.

Postprzez Klakier » 31 lipca 2012 , 11:34

Nic nadzwyczajnego- oni uwielbiają robić takie wykłady, z wyprostowanym wskazującym paluchem ku górze skierowanym. A jeśli za audytorium robi jakiś heretyk, to już tylko woda na młyn.
Ech, aż mi się moja apostazja przypomina, niedługo dwa latka stukną.
Dlaczego koniecznie nie możesz mieć racji tylko dlatego, że kilka milionów ludzi sądzi, że jej nie masz?
Frank Zappa
Avatar użytkownika
Klakier
 
Posty: 280
Dołączył(a): 22 grudnia 2009 , 17:27
Lokalizacja: Garwolin
Gadu-Gadu: 0

Re: Tarabum, Rzeszów, początek.

Postprzez Żółw » 31 lipca 2012 , 18:55

Tarabum napisał(a):Ufffff. Pierwsza wizyta u proboszcza odbębniona. 1,5 h wykładu w zasadzie. W każdym razie, wyszedł od samej historii chrześcijaństwa (…) Quo Vadis (…) przypowieść o synu marnotrawnym (…) grzech przeciw duchowi świętemu (…) o pytaniach, które sobie stawiamy (…) itd.

Piękna sprawa. Lubię takie rozmowy. Zwłaszcza, gdy trafi się fajny ksiądz (a mnie się trafił i jak widzę, Tobie również). Dobry przykład spotkania ludzi pochodzących z tak różnych kultur, że aż się nie rozumieją. Przecież grzech to jest pojęcie z doktryny, czy szerzej właśnie z kultury chrześcijańskiej i ateisty nie dotyczy. W moim świecie nieczystość na skutek złamania katolickiego przepisu (grzech), Pan rządzący wszechświatem (Bóg), miejsce pośmiertnej kaźni (piekło) — to wszystko nie istnieje. I tego ksiądz nie jest w stanie pojąć. Podobnie jak ja nie jestem w stanie pojąć, że on się tą filozofią kieruje na serio. No, powiedzmy, kieruje się teoretycznie, bo jak to z nimi w praktyce bywa, dobrze wiemy ;-)

W ogóle ludzie mają tendencję do niepojmowania innych, zwłaszca gdy stoi za nimi odmienny system wartości. Jak to może być, żeby „oni” nie byli tacy, jak JA??? Ukarać! Wyleczyć! A w najlżejszym przypadku sprowadzić na właściwą (czyli moją) drogę.

Tarabum napisał(a):Na koniec marudzenie, że może jednak nie trzeba tego czynić

Oczywiście, że nie trzeba. Podobnie, jak nie trzeba być księdzem. Każdy wybiera taką drogę, jaka dla niego najlepsza. Obyśmy tylko wzajemnie sobie nie przeszkadzali.

Nie ma na ziemi rzeczy złej i brzydkiej,
W której nie kryją się jakieś pożytki;
Lub dobrej, która w wyniku nadużyć
Nie zacznie raczej nam szkodzić niż służyć.
Nieraz już cnota w grzech się przemieniała,
A z grzechu rosła pokuta i chwała.


Jeden z moich ulubionych cytatów z Szekspira (Romeo i Julia, tłum. S. Barańczak). Taka przeciwwaga dla proboszczowego Sienkiewicza :-)

Fajnie, że na razie dobrze Ci idzie. Oby tak dalej.

Tarabum napisał(a):W sumie ma. Ja, jako jej dziecko, odpowiadam za jej pogrzeb. I tu nasuwa się pytanie, czy w związku ze swoją apostazją [i niewiarą w parze] nie pozbawię jej możliwości katolickiego pochówku [zaprzepaszczając jakieś szanse na zbawienie i spokój duszy czy coś w ten deseń].

Słusznie się ksiądz martwi. Apostaci wyrzucają rodziców na śmietnik. Na widok krzyża dostają apopleksji. I robią rzeczy, o których nie wolno mówić przed 22:00. Jesteśmy po prostu okropni.
Rozsądek polega na tym, by widzieć rzeczy jakimi są
Avatar użytkownika
Żółw
 
Posty: 974
Dołączył(a): 4 lutego 2009 , 21:10
Lokalizacja: Laurazja, wczesny trias
Gadu-Gadu: 0

Re: Tarabum, Rzeszów, początek.

Postprzez Tarabum » 6 sierpnia 2012 , 19:52

No, rzeczywiście. Jesteśmy okropni, tak, że hej.
Zaś dobra rozmowa nie jest zła, mogłam spokojnie wysłuchać, co tam ma do powiedzenia. Tudzież dowiedzieć się tego i owego [to, że wypisuję się z KRK nie oznacza, że mam być kompletną ignorantką w materii tejże religii].

Ale, do rzeczy.
Pierwszy raz myślałam, że sukienkowego zamorduję. Na miejscu.
"- Który z panów jest ojcem lub chrzestnym?
- Żaden.
- Ale przecież musi być rodzic lub chrzestny"- tak mniej więcej wyglądał początek tej wizyty. Ciśnienie momentalnie skoczyło, ale spokojnie, spokojnie. Może jestem zła i niedobra, ale to nie oznacza, że nie mam być kulturalna.
Przywołałam instrukcję KEP. Zwróciłam uwagę na to, że ZALECENIE to nie WYMÓG. Tak, grzecznie przypomniałam, że WYMÓG byłby nielogiczny, bo pożądane przez parochusa osoby mogą nie żyć, tudzież znajdować się daleko.
Klecha swoje ["ale ja tu nie będę słuchał warunków!"- coś w ten deseń, kolejny skok ciśnienia połączony z bardzo wyraźną chęcią mordu. Jakie kuffa warunki?! Wyjaśniam tylko!]. Sytuacja patowa, bo przecież jednak nie będę się darła wniebogłosy, nie zmuszę go do podpisania. Wszystko uratował świadek ["kapkę" ode mnie starszy], przytaczając przepis z Kodeksu postępowania kanonicznego [?], który umknął mi w toku przygotowań. Zwycięstwo połączone z uświadomieniem sobie, że bardzo dobrze zrobiłam, pisząc dość agresywny akt [a po poprzedniej sprawie chciałam go złagodzić. ups?].
Akt podpisany, jeden egzemplarz spoczywa w mej teczce.
Teraz tylko czekać na przesłanie odpisu świadectwa chrztu z adnotacją.


Na zakończenie tylko dodam, że na tych terenach w ostatnich latach jestem trzecim przypadkiem apostazji, ale pierwszym sformalizowanym. Coś mi się w to nie chce wierzyć... ale nijak tego nie zweryfikuję.
Tarabum
 
Posty: 30
Dołączył(a): 13 lipca 2012 , 23:14
Gadu-Gadu: 0

Re: Tarabum, Rzeszów, koniec?

Postprzez Żółw » 8 sierpnia 2012 , 19:41

Tarabum napisał(a):w ostatnich latach jestem trzecim przypadkiem apostazji, ale pierwszym sformalizowanym

A jaki to jest niesformalizowany apostata?
Rozsądek polega na tym, by widzieć rzeczy jakimi są
Avatar użytkownika
Żółw
 
Posty: 974
Dołączył(a): 4 lutego 2009 , 21:10
Lokalizacja: Laurazja, wczesny trias
Gadu-Gadu: 0

Re: Tarabum, Rzeszów, koniec?

Postprzez huzar » 9 sierpnia 2012 , 03:13

Żółw napisał(a):
Tarabum napisał(a):w ostatnich latach jestem trzecim przypadkiem apostazji, ale pierwszym sformalizowanym

A jaki to jest niesformalizowany apostata?


Sformalizowany to taki w formalinie a więc niesformalizowany to przeciwność :lol:
Panie, ta hipoteza była mi zbędna.
Avatar użytkownika
huzar
 
Posty: 882
Dołączył(a): 4 grudnia 2010 , 19:53
Lokalizacja: Jasło
Gadu-Gadu: 0

Re: Tarabum, Rzeszów, koniec?

Postprzez Tarabum » 9 sierpnia 2012 , 16:15

Cóż, posłużyłam się słowami proboszcza ; ) Chociaż, może nie do końca, nie jestem w stanie dokładnie odtworzyć tego spotkania, za bardzo się... zirytowałam.
Znaczy, rozpoczęli procedurę apostazji, zgłaszając jej chęć i przychodząc na pogadanki, ale nie stawili się ze świadkami. I ot, są przypadki apostazji, ale niesformalizowane ; D
Tarabum
 
Posty: 30
Dołączył(a): 13 lipca 2012 , 23:14
Gadu-Gadu: 0

Re: Tarabum, Rzeszów, koniec?

Postprzez Żółw » 9 sierpnia 2012 , 21:59

Tarabum napisał(a):rozpoczęli procedurę apostazji, zgłaszając jej chęć i przychodząc na pogadanki, ale nie stawili się ze świadkami

Czyli to nie są apostaci. Pewnie w międzyczasie natchnął ich Duch Boży i pojęli jak blisko byli krawędzi Otchłani. W którą myśmy, stety, runęli.

I teraz widać po co są pogadanki z proboszczem. SOS dla tonącej duszy. :-)
Rozsądek polega na tym, by widzieć rzeczy jakimi są
Avatar użytkownika
Żółw
 
Posty: 974
Dołączył(a): 4 lutego 2009 , 21:10
Lokalizacja: Laurazja, wczesny trias
Gadu-Gadu: 0

Następna strona

Powrót do Doświadczenia apostatów



Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości

cron