Majkel, Starachowice, niekończąca się opowieść ???

Dział dla apostatów, którzy dokonali apostazji (wymaga rejestracji by czytać)

Majkel, Starachowice, niekończąca się opowieść ???

Postprzez majkel » 23 lipca 2012 , 22:51

Przede wszystkim chciałbym się ze wszystkim przywitać - i z tego miejsca chciałbym pozdrowić wszystkich fanów apostazji na całym świecie ;)

O formalnym wystąpieniu z KK myślałem od dawna ale zawsze przerażały mnie wszelkie formalności z tym związane. Jednak ostatnio będąc z kolegami na bezalkoholowym ;) piwku padł temat wiary, KK itp. Mój światopogląd nie u wszystkich padł na podatny grunt. Ogólnie to wywiązała się gorąca dyskusja a jeden z moich znajomych stwierdził iż potencjalni apostaci są tchórzami i lenistwem zasłaniają swój strach przed konsekwencjami związanymi z wystąpieniem z KK.
Jak dla mnie to był wystarczający impuls aby od słów przejść do czynów.
Następnego dnia udałem się do macierzystej parafii ochlapania aby uzyskać metrykę chrztu. Przyjemność ta kosztowała mnie 10 złotych - mam nadzieję, że to były ostatnie pieniądze które zapłaciłem tej zakłamanej instytucji.
No i dzisiaj podjąłem pierwszą próbę złożenia aktu apostazji. Oczywiście czytają doświadczenia innych apostatów na tym forum byłem pewien najgorszych obaw.
Moich świadków poprosiłem o podpisanie odpowiednich dokumentów a ich samych poprosiłem o pełną gotowość bojową jakby się jakimś cudem udało za pierwszym razem.
Starszy Pan który mnie przyjął w kancelarii parafialnej wzbudził początkowo moje zaufanie. Oznajmiłem mu iż chcę formalnie wystąpić z KK dokonując aktu apostazji. Bardzo się ucieszyłem słysząc iż nie ma przykazu należ do KK i nikt mnie do tego nie będzie na siłę zmuszać. Wydawało mi się, że wszystko idzie po mojej myśli. A jednak. Jakże się myliłem. Starszy Pan z rozbrajającym uśmiechem wytłumaczył mi, że aby formalnie zrezygnować wystarczy przestać chodzić do kościoła, przyjmować sakramenty, księdza po kolędzie itd.
Postanowiłem wytoczyć cięższą artylerię. Dałem mu wydrukowane z tej strony oficjalne stanowisko Episkopatu dotyczące zasad formalnego wystąpienia z KK.
Gość stwierdził, że nie ma czasu tego czytać - podsunąłem mu jeden z ważniejszych punktów który jednoznacznie stwierdzał, że coś takiego jak apostazja naprawdę istnieje.
Gość przyznał mi delikatnie rację ale stwierdził, że po raz pierwszy w tej parafii mają doczynienia z potencjalnym apostatą. No cóż parafia nie jest mała a wiem, że pewna osoba także starała się wypisać z KK ale niestety nie jestem w stanie skontaktować się z nią. No i na tym forum gdzieś widziałem wątek osoby z mojego miasta która szukała świadków - jestem pewien, że mój przypadek nie był pierwszym.
No nic doszedłem do wniosku, że tylko rozmowa z JW proboszczem może coś zmienić. Oczywiście okazało się, że pryncypał mojego rozmówcy udał się na planowany urlop a kiedy z niego wróci to chyba nawet jego gospodyni nie wie. No cóż - sezon urlopowy a mi nie wiadomo czemu przypomniał się film "Chłopaki na Ibizie" czy coś w tym guście :P
Ostatnią deską ratunku dla mnie był zastępujący proboszcza podczas jego nieobecności ksiądz Andrzej. Nie wiem czemu ale nie zdziwiłem się iż ten p/o proboszcza akurat odprawiał mszę i był nieosiągalny tego dnia :/
Nie wiem czy tylko ja mam takie wrażenie iż próbują mnie spławić ???
Prawdę mówiąc to po dzisiejszych doświadczeniach nie wiem czy znajdę w sobie tyle determinacji aby doprowadzić sprawę do końca ;/
majkel
 
Posty: 4
Dołączył(a): 19 lipca 2012 , 12:09
Gadu-Gadu: 0

Re: Majkel, Starachowice, niekończąca się opowieść ???

Postprzez Wiedźmin » 25 lipca 2012 , 00:19

Witamy na forum :) No i cóż mogę rzec? Twój znajomy ma rację. Postawa "teoretycznego apostaty" rzeczywiście nosi w sobie znamiona tchórzosta. Dlatego fajnie, że coraz więcej osób się budzi z tego katolickiego letargu i chce w końcu sfinalizować swoje odszczepieństwo (lubię to słowo 8)).

Co zaś do Twojej sytuacji, to nie marudź ;) Zdarzają się poważniejsze problemy niż głupota jakiegoś starucha. Jak rozumiem nie rozmawialaś z proboszczem, tylko z jakimś gościem z kancelarii, tak? Jeśli tak, to od razu popełniłaś błąd. Skoro czytałaś forum, to powinnaś wiedzieć, że sprawę apostazji załatwia sie tylko i wyłącznie z proboszczem. Inni księża ani ludzie z kancelarii nie mają tam nic do gadania. Zamiast tracić czas na gadanie ze starcem, trzeba było zażądać rozmowy z proboszczem i zagrozić wmieszaniem do sprawy kurii. I następnym razem tak zrób. Zadzwoń do kancelarii w godzinach jej urzędowania i powiedz, że chcesz się spotkać z proboszczem w sprawie chrztu. NIe mów od razu, że chodzi o apostazję, tylko stwierdź, że chodzi o chrzest (w końcu nie kłamiesz, przecież chodzi o chrzest). Gdy będziesz wiedziała kiedy jest klecha, to idź i z nim się rozmów. W razie jakiś problemów dzwoń do kurii. Możesz to nawet zrobić w jego obecności. Tak czy inaczej jeśli klecha bedzie robił problemy - jeden telefon do kurii powinen rozwiązać problem.
Na pohybel skurwysynom
A. Sapkowski



Z czarnymi trzeba zrobić porządek. Najlepiej
terrae napisał(a):jak w Chinach, wyłapać i do pracy na polu.
Avatar użytkownika
Wiedźmin
 
Posty: 615
Dołączył(a): 11 września 2011 , 20:25
Lokalizacja: Białogard, Szczecin
Gadu-Gadu: 642305

Re: Majkel, Starachowice, niekończąca się opowieść ???

Postprzez Matt Kaboom » 25 lipca 2012 , 09:50

Niemalże w całości zgadzam się z Wiedźminem, z wyjątkiem poglądów na postawę "teoretycznego apostaty". Osobiście uważam, że jeśli ktoś chce, może i uważa, że powinien, to powinien. Ale zmuszać samego siebie do czegoś co nam wisi i powiewa to raczej niepotrzebne jest.

Co do meritum, to Wiedźmin napisał w sumie wszystko. Po pierwsze rozmawiaj tylko z proboszczem. Po drugie, nie ustawiaj proboszcza w charakterze wroga - idziesz do niego po... pomoc :). A pomoc ma polegać na tym, że nie jesteś katolikiem, tylko kościół o tym nie wie, więc prosisz pana proboszcza o naniesienie tego faktu w kościelnych księgach, a jak, to on - pan proboszcz - powinien zrobić, jest podane w oficjalnej instrukcji wydanej przez panów biskupów. Przecież to tylko formalność urzędowa wymagana przez jego przełożonych. Więc prosisz pana proboszcza o pomoc w wypełnieniu oficjalnej instrukcji jego przełożonych i po prostu o przekazanie Twojej decyzji do jego przełożonych, dokładnie tak jak to sobie wymyślili. Sprowadzisz w ten sposób kwestię Twojej decyzji do relacji Ty - jego przełożeni, a nie zostawisz jej jako Ty - on. W ten sposób zrzucisz z niego strach za odpowiedzialność za Twoją urojoną duszę na jego przełożonych, za co powinien być Ci wdzięczny ;-).

Możesz też spróbować zagrać bardziej hardcorowo, jeśli nie da rady po dobroci ani po sugestii, że kuria będzie mu tłumaczyć instrukcję, którą powinien znać od lat. Powiedz mu, że pójdziesz do kurii ze skargą na niego i powiesz kanclerzowi, że pan proboszcz powiedział, iż jego nie obchodzą instrukcje episkopatu a kuria nie rządzi w jego parafii, więc nie będzie mu rozkazywać co ma robić na swoim terenie. Koniecznie dodaj też, że masz dwóch świadków, którzy potwierdzą Twoją wersję przed kanclerzem. To zakrawa na szantaż, ale skoro cywilizowane metody nie działają, to trzeba zastosować metody skuteczne.

Powodzenia!
Avatar użytkownika
Matt Kaboom
 
Posty: 745
Dołączył(a): 10 sierpnia 2010 , 10:34
Gadu-Gadu: 0

Re: Majkel, Starachowice, niekończąca się opowieść ???

Postprzez majkel » 26 lipca 2012 , 19:12

Póki co to proboszcz przebywa jednak na urlopie co udało mi się ustalić z niezależnych źródeł ;)
Ma być w przyszłym tygodniu także spróbuję dostać się przed oblicze najważniejszego człowieka w parafii i zobaczyć jak on się zapatruje na moją sprawę tzn czy będzie stwarzał jakieś problemy.
Trzymajcie kciuki :D
majkel
 
Posty: 4
Dołączył(a): 19 lipca 2012 , 12:09
Gadu-Gadu: 0

Re: Majkel, Starachowice, niekończąca się opowieść ???

Postprzez Żółw » 31 lipca 2012 , 19:51

majkel napisał(a):czytając doświadczenia innych apostatów na tym forum byłem pewien najgorszych obaw

I niesłusznie, bo ci, którzy mają kłopoty piszą o nich, a ci, którzy nie mają kłopotów nic nie piszą. Lekarze znają tylko chorych ludzi, a mechanicy tylko zepsute samochody. Więc z opowieści lekarzy, mechaników i apostatów nie należy wyciągać przedwczesnych wniosków ogólnych. Generalnie, apostazja to rzecz łatwa i raczej bezproblemowa, choć zdarzają się niemiłe sytuacje.

majkel napisał(a):wytłumaczył mi, że aby formalnie zrezygnować wystarczy przestać chodzić do kościoła, przyjmować sakramenty, księdza po kolędzie itd.

Jak sama nazwa wskazuje, aby zrezygnować „formalnie” należy spełnić pewne formalności :-) Niechodzenie jest rezygnacją de facto, ale nie spowoduje pojawienia się zapisu w księdze ochrzczonych.

Swoją drogą, Kościół powinien sam wykreślać „martwe dusze”. Skoro od lat nie przychodzisz na zebrania (msze) i nie płacisz składki (na tacę), to do widzenia. Niestety, Bóg jest zbyt miłościwy na takie okrucieństwo.

majkel napisał(a):Ostatnią deską ratunku dla mnie był zastępujący proboszcza podczas jego nieobecności ksiądz Andrzej.

Nie załatwiaj sprawy u nikogo poza kierownikiem parafii. Tylko on ma prawo przyjąć pismo. Gdybyś dał je komuś innemu, i nawet uzyskał potwierdzenie, istnieje ryzyko, że sprawa utknie. Inny ksiądz może Cię co najwyżej umówić na spotkanie.

majkel napisał(a):po dzisiejszych doświadczeniach nie wiem czy znajdę w sobie tyle determinacji aby doprowadzić sprawę do końca ;/

Znajdziesz. Proboszcz wróci, okaże się uroczym facetem, pogadacie sobie przy winku i będzie OK.

Wiedźmin napisał(a):NIe mów od razu, że chodzi o apostazję, tylko stwierdź, że chodzi o chrzest (w końcu nie kłamiesz, przecież chodzi o chrzest).

Raczej o antychrzest… Ja bym nie kłamał. Chcesz się wypisać, to rób to z otwartą przyłbicą, a nie chowając się po kątach i atakując znienacka.

Wiedźmin napisał(a):(…) sfinalizować swoje odszczepieństwo (lubię to słowo 8)).

Ja wolę słowo zboczeniec. Uroczo jest zbaczać z wydeptanej ścieżki :-D

Czego koledze Majkelowi życzymy :-)
Rozsądek polega na tym, by widzieć rzeczy jakimi są
Avatar użytkownika
Żółw
 
Posty: 974
Dołączył(a): 4 lutego 2009 , 21:10
Lokalizacja: Laurazja, wczesny trias
Gadu-Gadu: 0

Re: Majkel, Starachowice, niekończąca się opowieść ???

Postprzez majkel » 2 sierpnia 2012 , 13:29

No to do rzeczy. Proboszcz wreszcie szczęśliwie wrócił z urlopu. Wczoraj w godzinach otwarcia kancelarii wraz z dwoma świadkami i stosownymi dokumentami udałem się toczyć nierówną walkę ;)
Proboszcz był wyraźnie zaskoczony celem mojej wizyty. Od razu na wstępie powiedział, że z czymś takim to nie do niego ale do kurii powinienem się zgłosić. Na szczęście miałem ze sobą wydrukowany okólnik episkopatu dotyczący formalności jakich trzeba dopełnić dokonując aktu apostazji. Proboszcz twierdził, że zna ten dokument ale nie słyszałem jakiejś wielkiej pewności w jego głosie. Wobec mojej stanowczej postawie zaczął przeglądać poszczególne podpunkty na które szczególnie zwracałem mu uwagę a potem dokładnie przeczytał sam akt apostazji który mu przedstawiłem. Spytał czy jestem pewien tej decyzji i czy jest sens aby mnie próbował odwieść od tego czynu. Oczywiście moja odpowiedź była jednoznaczna ale jednak miałem wrażenie, że cały czas kombinuje jak mnie grzecznie spławić. Nie myliłem się. Spytał się czy moi świadkowie są katolikami. Na moją twierdzącą odpowiedź triumfalnie obwieścił mi, że przedstawiciele jedynie słusznej religii nie mogą poświadczyć aktu apostazji. Tutaj również pomogły mi dokument episkopatu - proboszcz się poddał. Poprosiłem świadków i wszyscy podpisaliśmy odpowiednie dokumenty. Wielebny podbił wszystkie trzy kopie i poświadczył je swoim podpisem. Oczywiście musiał dopisać formułkę "wbrew mojej woli" ale to nie miało żadnego znaczenia. No cóż teraz to chyba zależy tylko od jego dobrej woli czy prześle dokumenty do kurii. Ogólnie to proboszcz zrobił na mnie dobre wrażenie i wbrew moim obawom wszystko przebiegało w kulturalnej atmosferze.
Czy powinienem oczekiwać jakiegoś dokumentu z kurii potwierdzającego mój akt apostazji ?

Jeszcze miałem ciekawą sytuację. Czekając na proboszcza do kancelarii przyszła tak na oko 50-letnia Pani. Ponieważ drzwi były uchylone niechcący usłyszałem jej dramatyczną relację. Otóż ta Pani twierdziła, że mieszka w Szwajcarii i przechwyciła dokumenty mafii której celem jest zniszczenie KK. Opowiadała o jakiejś tajnej świątyni w Szwajcarii w której katolików składa się w ofierze. Prawie z płaczem błagała zakłopotanego księdza aby ratował cały KK :D
majkel
 
Posty: 4
Dołączył(a): 19 lipca 2012 , 12:09
Gadu-Gadu: 0

Re: Majkel, Starachowice, niekończąca się opowieść ???

Postprzez Żółw » 4 sierpnia 2012 , 18:35

Sprawa bardzo ładnie się toczy, gratuluję :-)

Nie wiem, czy powinieneś oczekiwać jakiegoś pisma. Słyszałem, że czasem ludzie coś dostają, ale chyba rzadko. Za jakiś sensowny czas, rzędu tygodni, sprawdź w parafii chrztu czy w księdze ochrzczonych jest już wpis, że wystąpiłeś. Najlepiej poprosić o świadectwo chrztu, bo ono też będzie zawierać tę informację.

majkel napisał(a):cóż teraz to chyba zależy tylko od jego dobrej woli czy prześle dokumenty do kurii

Módl się, żeby wcześniej nie wyjechał do Szwajcarii i nie został złożony w ofierze.
Rozsądek polega na tym, by widzieć rzeczy jakimi są
Avatar użytkownika
Żółw
 
Posty: 974
Dołączył(a): 4 lutego 2009 , 21:10
Lokalizacja: Laurazja, wczesny trias
Gadu-Gadu: 0

Re: Majkel, Starachowice, niekończąca się opowieść ???

Postprzez Wiedźmin » 16 sierpnia 2012 , 03:31

majkel napisał(a):Jeszcze miałem ciekawą sytuację. Czekając na proboszcza do kancelarii przyszła tak na oko 50-letnia Pani. Ponieważ drzwi były uchylone niechcący usłyszałem jej dramatyczną relację. Otóż ta Pani twierdziła, że mieszka w Szwajcarii i przechwyciła dokumenty mafii której celem jest zniszczenie KK. Opowiadała o jakiejś tajnej świątyni w Szwajcarii w której katolików składa się w ofierze. Prawie z płaczem błagała zakłopotanego księdza aby ratował cały KK :D

Aaa... To nasi teraz w Szwajcarii działają? :lol:


No to teraz czekać na akt chrztu z adnotacją i będzie można otwierać szampana ;)
Na pohybel skurwysynom
A. Sapkowski



Z czarnymi trzeba zrobić porządek. Najlepiej
terrae napisał(a):jak w Chinach, wyłapać i do pracy na polu.
Avatar użytkownika
Wiedźmin
 
Posty: 615
Dołączył(a): 11 września 2011 , 20:25
Lokalizacja: Białogard, Szczecin
Gadu-Gadu: 642305

Re: Majkel, Starachowice, niekończąca się opowieść ???

Postprzez majkel » 6 grudnia 2012 , 17:03

To już ponad cztery miesiące minęły od złożenia mojego aktu apostazji. Przez ten czas byłem troszkę zajęty i nawet nie interesowałem się jak biegną sprawy. Wczoraj wysłałem maila do kurii z zapytaniem i oto co dostałem w odpowiedzi:

W odpowiedzi na Pana zapytanie pragnę poinformować, że stosowne dokumenty z
prośbą o dokonanie adnotacji o wystąpeiniu z Kościoła Katolickiego zostały
przesłane do parafii w Skarżysku Kościelnym.
Ks. Marek Xxxxx
:) :) :)


No to chyba moja procedura doczekała się szczęśliwego końca - jak to mówią nie taki diabeł straszny jak go malują :D
Czy jeszcze aby być pewnym w 100% wybrać się do parafii miejsca ochlapania ?
majkel
 
Posty: 4
Dołączył(a): 19 lipca 2012 , 12:09
Gadu-Gadu: 0

Re: Majkel, Starachowice, niekończąca się opowieść ???

Postprzez Wolf » 11 grudnia 2012 , 19:30

Ja bym się wybrał.
"Każdy z nas nosi w sercu wiele wilków: miłość, gniew, odwagę, strach... Przeżyją tylko te, które nakarmisz"

07.03.2009 - tak jakby urodzony na nowo.
Avatar użytkownika
Wolf
 
Posty: 710
Dołączył(a): 8 lutego 2009 , 22:36
Lokalizacja: okolice Warszawy
Gadu-Gadu: 3183659


Powrót do Doświadczenia apostatów



Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron