varszawa, apostazja sfinalizowana

Dział dla apostatów, którzy dokonali apostazji (wymaga rejestracji by czytać)

Re: varszawa, apostazja sfinalizowana

Postprzez betiKa » 31 lipca 2011 , 14:36

Sam przyznajesz, że to nie jest opłata. A wręcz przyznajesz, że ksiądz to przyznał. I nie, nie uważam, że to bezczelność. Prosić zawsze można. Nie zawsze się tylko dostaje. W takiej sytuacji ofiara byłaby... dość dziwna. Mimo wszystko tzw. piłka jest po stronie apostaty.
UŻYTKOWNIK ZBANOWANY
Avatar użytkownika
betiKa
 
Posty: 38
Dołączył(a): 8 lipca 2011 , 12:10
Gadu-Gadu: 0

Re: varszawa - apostazja trwa :)

Postprzez varszawa » 1 sierpnia 2011 , 01:02

Chufu napisał(a):Przeczytalem całą Twoją historię i czytało się lepiej niż nie jedną książkę :) Ale i tak kurwica czlowieka bierze na to co czarni odpierdzielają... to przykre dooprawdy a to z tym "ofiara sie nalezy" mną poprostu wstrząsło




faktycznie, opisywałam wszystko szczegółowo, bo mozna pisać powieści o przypadkach podobnych do mojego ;) ofiarę chciał, ale nie dostał :D
wszystko jest energią
Avatar użytkownika
varszawa
 
Posty: 86
Dołączył(a): 22 marca 2010 , 00:23
Lokalizacja: Warszawa
Gadu-Gadu: 0

Re: varszawa, apostazja sfinalizowana

Postprzez varszawa » 1 sierpnia 2011 , 01:02

jolek_kielar napisał(a):varszawa, pozwoliłam sobie na zmianę tytułu Twojego wątku. :wink:



dziękuję :)
wszystko jest energią
Avatar użytkownika
varszawa
 
Posty: 86
Dołączył(a): 22 marca 2010 , 00:23
Lokalizacja: Warszawa
Gadu-Gadu: 0

Re: varszawa - apostazja trwa :)

Postprzez varszawa » 1 sierpnia 2011 , 01:06

terrae napisał(a):
varszawa napisał(a):... mam!!!!!!! mam akt chrztu z adnotacją :D udało się!!!
... kiedy walnął mi tekstem,że ofiara się należy.

Ciekawi mnie jak ta adnotacja wygląda, czy znow wymyslili własną parafialną wersję, czy tez adnotacja jest wg instrukcji ich szefow.
A za tą ofiarą za usługę to trzeba być przygotowanym i miec w zanadrzu drobne,
np. 1 PLN (słownie jeden złoty), ale najpierw wyciągnąć banknot np. 20 złotowy. Zapłacić grzecznie (1 PLN) i żądać pokwitowanie, jak w urzędach.



mam po prostu odpisa aktu chrztu, na których widnieje moje nazwisko, nazwiska rodziców, data chrztu, bierzmowania i w 'uwagach', adnotacja,że 2.06.2011 złożyłam apostazje.
a z jakiej racji mam im płacić chociaż 1grosz? za świstek papieru, czy za tusz z drukarki? czy też może za to,że czarny 'poprowadził' moją apostazję? złamanego grosza ode mnie łajzy nie dostaną. takimi furami się wożą za forsę swoich 'owieczek', że powinno im starczyć.
wszystko jest energią
Avatar użytkownika
varszawa
 
Posty: 86
Dołączył(a): 22 marca 2010 , 00:23
Lokalizacja: Warszawa
Gadu-Gadu: 0

Re: varszawa, apostazja sfinalizowana

Postprzez varszawa » 1 sierpnia 2011 , 01:07

betiKa napisał(a):Nie myl pojęć. Pokwitowanie jest np. za zaliczkę dla malarza. Kościół to nie urząd i nie wydaje "pokwitowań". Ksiądz mówił o ofierze i wystarczy(ło) powiedzieć, że Sekretariat KEP napisał, że jest dobrowolna.


powiedziałam księdzu jasno,że nigdzie nie jest to uregulowane,że ofiara MUSI być.
wszystko jest energią
Avatar użytkownika
varszawa
 
Posty: 86
Dołączył(a): 22 marca 2010 , 00:23
Lokalizacja: Warszawa
Gadu-Gadu: 0

Re: varszawa, apostazja sfinalizowana

Postprzez varszawa » 1 sierpnia 2011 , 01:09

terrae napisał(a):
betiKa napisał(a):Nie myl pojęć. Pokwitowanie jest np. za zaliczkę dla malarza. Kościół to nie urząd i nie wydaje "pokwitowań". Ksiądz mówił o ofierze i wystarczy(ło) powiedzieć, że Sekretariat KEP napisał, że jest dobrowolna.

Pan ksiądz może sobie mowic co chce, jesli ja chce kwit za opłate to ma mi go wydac. A jesli prosi o jałmużne to niech to powie wprost. "Ofiara" chyba z definicji jest dobrowolna, wiec nie trzeba sie powoływac na żadne KIEPY.
Poza tym, proszenie o "ofiare" osobe ktorej sie zrobiło łaske wydajac kopie aktu chrztu z poswiadczeniem apostazji to bezczelnosc, nie uwazasz?



i ja się zgadzam w 100%. ile ja sie nachodziłam i nawkurzałam przy całym procesie,żebym jeszcze miała im 'ofiarować' coś za to? o nie, nie. nie ma opcji.
wszystko jest energią
Avatar użytkownika
varszawa
 
Posty: 86
Dołączył(a): 22 marca 2010 , 00:23
Lokalizacja: Warszawa
Gadu-Gadu: 0

Re: varszawa, apostazja sfinalizowana

Postprzez varszawa » 1 sierpnia 2011 , 01:12

betiKa napisał(a):Sam przyznajesz, że to nie jest opłata. A wręcz przyznajesz, że ksiądz to przyznał. I nie, nie uważam, że to bezczelność. Prosić zawsze można. Nie zawsze się tylko dostaje. W takiej sytuacji ofiara byłaby... dość dziwna. Mimo wszystko tzw. piłka jest po stronie apostaty.


w mojej sytuacji jest to bezczelność, bo ten ksiądz doskonale poznał moje poglądy na temat działania kościoła, na temat tego na co idą pieniądze, że powinno się opodatkowac kościół,itd. więc tutaj nakazanie (bo to nie było PROSZENIE!) że OFIARA SIĘ NALEŻY jest mega bezczelne i nie na miejscu. ale ja w gruncie rzeczy nie byłam zaskoczona tym. po nich można się wszystkiego spodziewać.
wszystko jest energią
Avatar użytkownika
varszawa
 
Posty: 86
Dołączył(a): 22 marca 2010 , 00:23
Lokalizacja: Warszawa
Gadu-Gadu: 0

Re: varszawa - apostazja trwa :)

Postprzez Radek_88 » 1 sierpnia 2011 , 10:41

varszawa napisał(a): mam po prostu odpisa aktu chrztu, na których widnieje moje nazwisko, nazwiska rodziców, data chrztu, bierzmowania i w 'uwagach', adnotacja,że 2.06.2011 złożyłam apostazje.

A widziałaś wpis w księdze ochlapanych ?
Używaj funkcji Edytuj i nie wrzucaj postów jednego za drugim.
Radek_88
 

Re: varszawa - apostazja trwa :)

Postprzez varszawa » 1 sierpnia 2011 , 23:58

Radek_88 napisał(a):
varszawa napisał(a): mam po prostu odpisa aktu chrztu, na których widnieje moje nazwisko, nazwiska rodziców, data chrztu, bierzmowania i w 'uwagach', adnotacja,że 2.06.2011 złożyłam apostazje.

A widziałaś wpis w księdze ochlapanych ?


ale po co miałabym się domagać tego? jeżeli czarny sklamał wydając mi odpis aktu chrztu, to i tak to sprawdzę. za jakiś rok, może 1,5 przejdę się do parafi chrztu i poproszę jak gdyby nigdy nic o akt chrztu podając powód np.do ślubu. i jeśli czarny nie wyda mi,bo zobaczy apostazję, to będzie ok. uśmieję się i wyjdę. ale jesli wyda mi bez problemów,to będzie oznaczać że adnotacji nie było, a wtedy to już będzie wojna na grube działa. już się nie będę pierdzielić i od razu, bez słowa wyjdę, pojadę do kurii, zgłoszę sprawę i powiadomię również biskupa. i żarty się skończą, czarni polecą ze stołków. ale czuję,że nie będę musiała czegoś takiego robić,bo adnotacja została wpisana.

Radek_88 napisał(a):Używaj funkcji Edytuj i nie wrzucaj postów jednego za drugim.


co to za różnica? mój wątek, to piszę jak mi wygodniej :)
wszystko jest energią
Avatar użytkownika
varszawa
 
Posty: 86
Dołączył(a): 22 marca 2010 , 00:23
Lokalizacja: Warszawa
Gadu-Gadu: 0

Re: varszawa, apostazja sfinalizowana

Postprzez jolek_kielar » 2 sierpnia 2011 , 01:22

Aleście namieszali z tymi cytatami... :wink:
Jakoś udało mi się dojść do tego, kto, kogo i kiedy cytował, wprowadziłam więc pewne poprawki.
Avatar użytkownika
jolek_kielar
Strażniczka piekieł
 
Posty: 1398
Dołączył(a): 20 grudnia 2007 , 11:53
Lokalizacja: Antwerpia
Gadu-Gadu: 0

Re: varszawa - apostazja trwa :)

Postprzez terrae » 2 sierpnia 2011 , 05:02

A widziałaś wpis w księdze ochlapanych ?


varszawa napisał(a):Ale po co miałabym się domagać tego? jeżeli czarny sklamał wydając mi odpis aktu chrztu, to i tak to sprawdzę. za jakiś rok, może 1,5 przejdę się do parafi chrztu i poproszę jak gdyby nigdy nic o akt chrztu podając powód np.do ślubu. i jeśli czarny nie wyda mi,bo zobaczy apostazję, to będzie ok. uśmieję się i wyjdę. ale jesli wyda mi bez problemów,to będzie oznaczać że adnotacji nie było, a wtedy to już będzie wojna na grube działa. już się nie będę pierdzielić i od razu, bez słowa wyjdę, pojadę do kurii, zgłoszę sprawę i powiadomię również biskupa. i żarty się skończą, czarni polecą ze stołków. ale czuję,że nie będę musiała czegoś takiego robić,bo adnotacja została wpisana.
co to za różnica? mój wątek, to piszę jak mi wygodniej :)


To juz lepiej poprosic kopie chrztu mowiac, ze się chce wstąpic do innego kosciola "chrzescijanskiego". Inne koscioly "chrzescijanskie" (np. luteranie) akceptują katolicki chrzest i wtedy nie musisz sie chrzcic na nowo. Wtedy dostaniesz kopie do ręki, z ładną adnotacją o apostazji (albo i bez). Przy wstepowaniu do luteranow apostazja z KK jest wskazana, wiec kleszka bedzie wyrozumiały.
Własciwie jak jestes mocna, to juz teraz mozesz ich poddenerwowac mowiąc, ze chcesz wstąpic do luteranow, nie musisz czekac 1.5 roku.

A z tym slubem to nie bylbym taki pewien. Niektorym klechom adnotacja o apostazji nie przeszkadza i chetnie udziela ci sakramentu malzenstwa bo z tego maja dochody. A jakby co to klecha powie, ze adnotacji (jest rzeczywiscie jest) nie zauwazyl.
Avatar użytkownika
terrae
 
Posty: 313
Dołączył(a): 20 października 2009 , 04:43
Lokalizacja: Valhalla

Re: varszawa - apostazja trwa :)

Postprzez varszawa » 2 sierpnia 2011 , 12:55

terrae napisał(a): To juz lepiej poprosic kopie chrztu mowiac, ze się chce wstąpic do innego kosciola "chrzescijanskiego". Inne koscioly "chrzescijanskie" (np. luteranie) akceptują katolicki chrzest i wtedy nie musisz sie chrzcic na nowo. Wtedy dostaniesz kopie do ręki, z ładną adnotacją o apostazji (albo i bez). Przy wstepowaniu do luteranow apostazja z KK jest wskazana, wiec kleszka bedzie wyrozumiały.
Własciwie jak jestes mocna, to juz teraz mozesz ich poddenerwowac mowiąc, ze chcesz wstąpic do luteranow, nie musisz czekac 1.5 roku.

A z tym slubem to nie bylbym taki pewien. Niektorym klechom adnotacja o apostazji nie przeszkadza i chetnie udziela ci sakramentu malzenstwa bo z tego maja dochody. A jakby co to klecha powie, ze adnotacji (jest rzeczywiscie jest) nie zauwazyl.




ale właśnie w tym cała moja satysfakcja,że pójdę sobie za jakiś czas i skłamię,że potrzebny mi akt chrztu. chcę zobaczyć minę księdza, kiedy z satysfakcją powie mi,że nie wyda aktu chrztu,bo złożyłam apostazję, a wtedy będę mogła zaśmiać się i dodać że właśnie o to mi chodziło. powkurzam ich jeszcze.

co do ślubu.... jeśli adnotacja jest, owszem może mi wydać akt chrztu, bo ślub kościelny mogę wziąć, ale tylko jako ten tzw.mieszany. więc napewno o tym wspomni. zobaczymy za jakiś czas, narazie jestem usatysfakcjonowana sprawą.

/edit Kitka: pozwoliłam sobie poprawić cytat, żeby było wiadomo, kto kogo cytował
wszystko jest energią
Avatar użytkownika
varszawa
 
Posty: 86
Dołączył(a): 22 marca 2010 , 00:23
Lokalizacja: Warszawa
Gadu-Gadu: 0

Re: varszawa - apostazja trwa :)

Postprzez terrae » 2 sierpnia 2011 , 17:44

varszawa napisał(a):
.. ale właśnie w tym cała moja satysfakcja,że pójdę sobie za jakiś czas i skłamię,że potrzebny mi akt chrztu. chcę zobaczyć minę księdza, kiedy z satysfakcją powie mi,że nie wyda aktu chrztu,bo złożyłam apostazję, a wtedy będę mogła zaśmiać się i dodać że właśnie o to mi chodziło. powkurzam ich jeszcze.

Wlasciwie nie ma tu zadnego klamsta, mozesz isc i zadac swoje, po prostu mowisz ze chcesz, a w razie pytania po co odpowiadasz: "do użytku własnego".
Oni sie pytaja nie z ciekawosci, tylko ze mają pewne reguły co maja sprawdzic gdy np, papierek do slubu etc. jak powiesz, ze do uzytku własnego to znaczy ze własnie, moze sobie chcesz tylko oprawic w ramke i nie zamierzasz uzywac tego arcywaznego dokumentu do innych koscielnych celow.
W razie czego straszysz, ze złożysz pisemną skarge do kurii i ich szefa, ze nie chcą ci wydac tego co od nich żądasz.
Avatar użytkownika
terrae
 
Posty: 313
Dołączył(a): 20 października 2009 , 04:43
Lokalizacja: Valhalla

Re: varszawa, apostazja sfinalizowana

Postprzez varszawa » 24 kwietnia 2013 , 21:07

i stało się. dziś pofatygowałam się do miejsca, gdzie mnie ochlapano, aby mieć pewność, że mimo długiej drogi, jaką musiałam przebyć, żeby się uwolnić, ta adnotacja została wpisana w księgę. oczywiście na samym początku, przywitałam się 'dzień dobry' z zakonnicą, na co ona 'dzień dobry? chyba niech będzie pochwalony...', więc od razu zmieniłam ton i mówię 'dzień dobry, ponieważ tak witam się z wszystkimi'. i przeszłam do sedna. spytała mnie do czego potrzebny mi akt chrztu. mówię, że chciałabym mieć pewność, że jest tam pewna adnotacja. nie chciałam od razu mówić, że sprawdzam apostazję. ale była dociekliwa, więc powiedziałam, że 2 lata temu przeszłam wręcz walkę o swoją apostazję i skończyło się skargą w kurii. to ona tak się patrzy, wypytała mnie o datę ochlapania, imię nazwisko... mówi, że jest adnotacja. więc ja na to, że chcę zobaczyć, bo na słowo nie wierzę. i poproszę odpis. ona dalej się upiera, że jeśli to nie jest do celów kościelnych, to nie dają. była miła, więc i ja nie wyskakiwałam z pyskiem. wyjaśniłam stanowczo, że jeżeli nie wyda mi odpisu (w międzyczasie wstałam i zobaczyłam- faktycznie jest, że w 2011r wystąpiłam z kościoła w wyniku złożonej apostazji. nie ma co prawda miesiąca, ale to rok jest istotny), to nie zawaham się odwiedzić kurii. przecież to tylko jedna dzielnica dalej. zabrała się więc do wypisywania. w międzyczasie wypytywała, dlaczego była walka, więc wyjasniłam po krótce zachowanie kieckowych. gadała o tym, że mimo wypisu i tak jestem NAZNACZONA sakramentem i po śmierci stanę w obliczu pana :D więc ja niczym zdarta płyta, wyjaśniałam tej zacofanej intelektualnie kobiecie, że nie wierzę w boga, wszystkie religie grają na naiwności, nie wierzę w żadne sądy i inne nieba. powiedziałam też jasno,że wierzę w siebie i naukę.a przecież nie ma żadnych dowodów naukowych, że ich bożek istnieje. na co ona, że na tym polega wiara... więc ja , że przecież mówię, że nie wierzę. spytała mnie, gdzie pracuję. mówię, że w banku. i teraz uwaga :D ona do mnie, że 'czyli wierzy pani w pieniądz', a ja automatycznie 'kościół również, dlatego zależy im na liczbie wiernych'. nie odpowiedziała nic, ale pomyliła się z miesiącem chrztu, więc musiała drugi raz wypisywać odpis. zaśmiałam się pod nosem, bo (może to nie jest nic znaczącego, człowiek się pomylił po prostu) dla mnie to wyraźny sygnał, że się zdenerwowała. a jak ktoś broniąc swoich racji się denerwuje, to wiadomo, że nie do końca jest ich pewien lub własnie zbrakło mu argumentów. czyli 2:0 dla mnie :D

na odchodne życzyła mi 'wyprostowania życia'. skwitowałam to uśmiechem i 'ja do kościoła nie wrócę. dziękuję pani' (w rozmowie używałam 'pani' ale nie komentowała tego, jak kieckowi, kiedy zwracałam się 'pan') wszystko z uśmiechem, bez nerwów, bo naprawdę była miła. a to, że pogubiła się i służy klechom owinięta czarną szmatą, to jest mi jej tylko żal, bo traci prawdziwe życie :D.
wszystko jest energią
Avatar użytkownika
varszawa
 
Posty: 86
Dołączył(a): 22 marca 2010 , 00:23
Lokalizacja: Warszawa
Gadu-Gadu: 0

Poprzednia strona

Powrót do Doświadczenia apostatów



Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron