Donūvu, Bydgoszcz/Toruń, proces trwa

Dział dla apostatów, którzy dokonali apostazji (wymaga rejestracji by czytać)

Re: Donūvu, Bydgoszcz/Toruń, proces trwa

Postprzez Smok » 28 marca 2011 , 14:10

No wlasnie... Jak tam u Ciebie?
Smok Grzesio – ATHEIST PRIDE
Avatar użytkownika
Smok
Strażnik piekieł
 
Posty: 4243
Dołączył(a): 29 listopada 2007 , 16:16
Lokalizacja: Krakow
Gadu-Gadu: 0

Re: Donūvu, Bydgoszcz/Toruń, proces trwa

Postprzez Radek_88 » 28 marca 2011 , 20:53

Co tam u Ciebie ? już ostateczny koniec czy jeszcze musisz czekać.
Czekamy na relację !!!
Radek_88
 

Re: Donūvu, Bydgoszcz/Toruń, proces trwa

Postprzez Deneuve » 25 kwietnia 2011 , 00:04

Nie mam jak tego sprawdzić, na chwilę obecną jestem sparaliżowana na czas nieokreślony - ojciec, który miał przyjechać na, podobno, 5 dni, siedzi przeszło drugi miesiąc i nie myśli się wynieść. Mam związane ręce.
Już od jakiegoś czasu planuję iść i rzucić okiem jak to wygląda. Prawdę mówiąc, ja już z góry zakładam ten drugi wariant o którym pisała Kitka [czyli że nie zrobili nic], więc chcę iść do parafii chrztu osobiście. Mam dobrze schowaną kopię z pieczątką i papiery które pozostały, zdaję sprawę że proces leży odłogiem, i denerwuje mnie to, że na razie nic nie mogę zrobić. Przeczuwam, że nie obejdzie się bez syfu w stylu biegania po kuriach i parafiach, skoków między Bydgoszczą a Toruniem i tak dalej - ze względów zrozumiałych, zależy mi na dyskrecji, na chwilę obecną nieosiągalnej.
"You do not need the Bible to justify love,
but no better tool has been invented to justify hate."
~R. A. Weatherwax
Avatar użytkownika
Deneuve
 
Posty: 84
Dołączył(a): 13 sierpnia 2010 , 23:18
Lokalizacja: Bydgoszcz/Toruń
Gadu-Gadu: 9682772

Re: Donūvu, Bydgoszcz/Toruń, proces trwa

Postprzez Żółw » 27 kwietnia 2011 , 17:28

Jako że pamiętałem początek Twojej drogi, a potem pół roku mnie nie było, to teraz przeczytałem sobie wszystko dokładnie i widzę mnóstwo pozytywnych wieści! Na mój gust sprawę masz już de facto załatwioną. Może czeka Cię jeszcze wizyta tu i tam, ale nie sądzę żebyś „przegrała”. W końcu to tylko urząd i papierki. Jedną nogą jesteś już poza Kościołem. A może i obydwoma, tylko jeszcze o tym nie wiesz.

Gratuluję! :-))

Tylko pamiętając Twoje obawy sprzed pół roku, i widząc, że sytuacja praktycznie się nie zmieniła, jestem lekko zaniepokojony konsekwencjami rodzinnymi jeśli rzecz się wyda (a zakładam, że się wyda). To „tłuczenie po pysku”, obcinanie funduszy i tak dalej. Na moje wyczucie główne zagrożenie czyha na Ciebie w domu, a nie w Kościele… Ale przecież wiesz co robisz. Życzę Ci więc powodzenia PO apostazji.
Rozsądek polega na tym, by widzieć rzeczy jakimi są
Avatar użytkownika
Żółw
 
Posty: 974
Dołączył(a): 4 lutego 2009 , 21:10
Lokalizacja: Laurazja, wczesny trias
Gadu-Gadu: 0

Re: Donūvu, Bydgoszcz/Toruń, proces trwa

Postprzez huzar » 27 kwietnia 2011 , 21:44

Żółw napisał(a):Tylko pamiętając Twoje obawy sprzed pół roku, i widząc, że sytuacja praktycznie się nie zmieniła, jestem lekko zaniepokojony konsekwencjami rodzinnymi jeśli rzecz się wyda (a zakładam, że się wyda). To „tłuczenie po pysku”, obcinanie funduszy i tak dalej. Na moje wyczucie główne zagrożenie czyha na Ciebie w domu, a nie w Kościele… Ale przecież wiesz co robisz. Życzę Ci więc powodzenia PO apostazji.

W takiej sytuacji jest jedno rozwiązanie - znalezienie sobie innego lokum. Chyba, że ewentualne szykany psychiczne czy fizyczne nie przeszkadzają to miodzio.
Panie, ta hipoteza była mi zbędna.
Avatar użytkownika
huzar
 
Posty: 882
Dołączył(a): 4 grudnia 2010 , 19:53
Lokalizacja: Jasło
Gadu-Gadu: 0

Re: Donūvu, Bydgoszcz/Toruń, proces trwa

Postprzez Deneuve » 28 kwietnia 2011 , 13:44

Dziękuję za troskę, ale od tego czasu już trochę minęło i kilka rzeczy uległo zmianie - wynajmuję zarówno nowe lokum na swoje nazwisko i pomieszkuję tam większość czasu, jak i dostaję stypendium z uczelni, więc z głodu nie umrę, nawet jeśli fundusze od ojca zostaną mi odebrane. Moja chrzestna już i tak o wszystkim wie, jak dotąd nikomu nic nie mówiła i przyjęła to dobrze - w razie czego będę mogła się do niej zwrócić. Teraz po prostu czekam aż w domu się sytuacja uspokoi [mamy boleśnie długie ferie świąteczne na uczelni, więc ostatnie dni spędziłam w domu rodziców], by mieć ewentualne pole swobody do skoków między parafiami w Bydgoszczy i Toruniu. W przyszłym miesiącu powinnam już dowiedzieć się jakichś konkretów. Ostatecznie - Toruń dostał dodatkowo dwa miesiące na ewentualne załatwienie sprawy, było nie było. :) Jak tylko dowiem się na czym stoję, to się pochwalę albo spytam co dalej, zależnie od tego czy cokolwiek zrobili :D
"You do not need the Bible to justify love,
but no better tool has been invented to justify hate."
~R. A. Weatherwax
Avatar użytkownika
Deneuve
 
Posty: 84
Dołączył(a): 13 sierpnia 2010 , 23:18
Lokalizacja: Bydgoszcz/Toruń
Gadu-Gadu: 9682772

Re: Donūvu, Bydgoszcz/Toruń, proces trwa

Postprzez Kitka » 28 kwietnia 2011 , 15:55

No tak... po naszej akcji w parafii czuję się trochę jak Twoja "chrzestna-tylko-na-odwrót" ('antychrzestna"??) ;) , więc jeśli będziesz potrzebować jakiejkolwiek pomocy, wal śmiało :)
Nie wyrażam zgody na cytowanie moich wypowiedzi w całości lub części na portalach innych niż apostazja.pl, apostazja.info
Avatar użytkownika
Kitka
Strażniczka piekieł
 
Posty: 359
Dołączył(a): 17 marca 2010 , 15:30
Gadu-Gadu: 0

Re: Donūvu, Bydgoszcz/Toruń, proces trwa

Postprzez Smok » 3 maja 2011 , 23:37

Ja tu czuję pozytywną energię! Gdzieś tam wiem, że wszystko już jest załatwione!
Bardziej mnie martwi spawa „dom” niż sprawa „kościół”...
Będzie dobrze! :)
Smok Grzesio – ATHEIST PRIDE
Avatar użytkownika
Smok
Strażnik piekieł
 
Posty: 4243
Dołączył(a): 29 listopada 2007 , 16:16
Lokalizacja: Krakow
Gadu-Gadu: 0

Re: Donūvu, Bydgoszcz/Toruń, proces trwa

Postprzez Deneuve » 24 maja 2011 , 22:03

Okej, powiedzmy że mam w końcu wolną rękę, i od soboty idę walczyć dalej. Skoro będę w ten weekend w Bydgoszczy, nadarzy się okazja by pofatygować się osobiście do parafii ochlapania i spytać, jak sprawy stoją. Mam kilka pytań. Jeśli okaże się, [a na 99% tak będzie], że nic nie dostali, a będę miała przy sobie kopię papierka z pieczątką, którą dostałam w Toruniu, czy może być tak, że proboszcz zaproponuje mi wypisanie tego odpisu "od ręki", skoro akt został już i tak złożony? Mam się na to godzić, czy lepiej poczekać aż dostaną oryginał pocztą? I, jeśli poczekać, w następnej kolejności mam się rozmówić z kurią toruńską, czy iść od razu do parafii w której składałam pismo? Szczerze mówiąc, wolałabym tego uniknąć, zwłaszcza jeśli mam tam iść solo -_-
"You do not need the Bible to justify love,
but no better tool has been invented to justify hate."
~R. A. Weatherwax
Avatar użytkownika
Deneuve
 
Posty: 84
Dołączył(a): 13 sierpnia 2010 , 23:18
Lokalizacja: Bydgoszcz/Toruń
Gadu-Gadu: 9682772

Re: Donūvu, Bydgoszcz/Toruń, proces trwa

Postprzez Kitka » 24 maja 2011 , 22:58

Parafia, w której składałaś pismo, już Cię raczej nie obchodzi - masz potwierdzenie wpływu.
Jeżeli okaże się, że z Twoim pismem nic nie zrobili i parafia chrztu nadal nic na ten temat nie wie, to uderzasz do kurii w Toruniu z grzecznym zapytaniem, dlaczego sprawa tyle trwa. Do pisma ponaglającego dołączasz kopię swojego dokumentu z pieczątką.
Spokojnie i rzeczowo - sprawa już jest na dobrej drodze.
Nie wyrażam zgody na cytowanie moich wypowiedzi w całości lub części na portalach innych niż apostazja.pl, apostazja.info
Avatar użytkownika
Kitka
Strażniczka piekieł
 
Posty: 359
Dołączył(a): 17 marca 2010 , 15:30
Gadu-Gadu: 0

Re: Donūvu, Bydgoszcz/Toruń, proces trwa

Postprzez Smok » 26 maja 2011 , 09:02

W parafii ochlapania możesz się spytać czy jest wpis. Jak nie ma to pokaż im swoją opieczętowaną kopię i niech Ci ksiądz powie co się dzieje i co masz robić dalej. Jak nic nie wskórasz, to się zapytaj w kurii...
Powodzenia!
Smok Grzesio – ATHEIST PRIDE
Avatar użytkownika
Smok
Strażnik piekieł
 
Posty: 4243
Dołączył(a): 29 listopada 2007 , 16:16
Lokalizacja: Krakow
Gadu-Gadu: 0

Re: Donūvu, Bydgoszcz/Toruń, proces trwa

Postprzez Radek_88 » 26 maja 2011 , 14:06

Smok napisał(a):W parafii ochlapania możesz się spytać czy jest wpis. Jak nie ma to pokaż im swoją opieczętowaną kopię i niech Ci ksiądz powie co się dzieje i co masz robić dalej. Jak nic nie wskórasz, to się zapytaj w kurii...

I tak zrób. Jeśli okaże się, że Twoje pismo nie dotarło do parafii ochlapania, to dzwoń do kurii
ze skargą.
Zyczę powodzenia w dalszej walce :wink: !!!
Radek_88
 

Re: Donūvu, Bydgoszcz/Toruń, proces trwa

Postprzez Żółw » 26 maja 2011 , 22:03

Deneuve napisał(a):czy może być tak, że proboszcz zaproponuje mi wypisanie tego odpisu "od ręki", skoro akt został już i tak złożony? Mam się na to godzić, czy lepiej poczekać aż dostaną oryginał pocztą?

To byłby chyba cud gdyby proboszcz zechciał (i to w dodatku sam z siebie!) wypisać Cię z KRK na podstawie jakiejś kopii. Dla niego ważna jest droga formalna. Jeśli nie u niego składałaś, to będzie czekał na polecenie z kurii. I tam ewentualnie poganiaj.

Ale ja stawiam na miłą niespodzienkę. Pójdziesz do parafii chrztu i stwierdzisz, że sprawa jest już załatwiona :-) Odpis świadectwa chrztu wypiszą Ci od ręki i w dodatku w przyjemnej atmosferze :-))
Rozsądek polega na tym, by widzieć rzeczy jakimi są
Avatar użytkownika
Żółw
 
Posty: 974
Dołączył(a): 4 lutego 2009 , 21:10
Lokalizacja: Laurazja, wczesny trias
Gadu-Gadu: 0

Re: Donūvu, Bydgoszcz/Toruń, proces trwa

Postprzez Deneuve » 1 czerwca 2011 , 21:17

Patrzę Żółwiu na Twój post i uśmiecham się smutno. A patrząc na wątek May, który gdzieś się buja po pierwszej stronie, uśmiecham się jeszcze smutniej.
Do rzeczy - kto jest mocno zaskoczony, że nic nie ruszyło z miejsca? Ktoś jest zaskoczony w ogóle? Bo ja kur.a nie.
Byłam w mojej parafii chrztu osobiście, otuchy dodało mi to, że ponoć ksiądz wykazał się zrozumieniem w innym wypadku, zresztą ja sama też po akt chrztu byłam i nie robił problemu. Jednego nie wzięłam pod uwagę - tym razem nie miałam obstawy i poszłam solo.
Dowiedziałam się, że nie tylko żadnych dokumentów z Torunia nie otrzymali, ale kiedy powiedziałam, że pytam, bo myślałam że będę już mogła dostać odpis aktu z potwierdzeniem, proboszczu zaczął mnie opieprzać, że po co mi to i o co mi w ogóle chodzi, skoro akt już się dokonał w momencie jak złożyłam papiery. Powiedział jeszcze, [z ironicznym uśmiechem], że 'co to za różnica, czy w księdze chrztu będzie dopiska o moim wystąpieniu czy nie, przecież na słupie ogłoszeniowym nikt nie wywiesi, że nadal figuruję jako katoliczka. [W tym momencie siłą się wstrzymałam żeby nie gruchnąć śmiechem - przez myśl przeszło mi: "To o to chodzi, ptaszku - żal dupę ściska że statystyki polecą?".] Zaczęłam mieć wrażenie, że nawet gdyby wpłynęły te papiery, to ksiądz równie dobrze mógł mi tego nie powiedzieć. Sprawiał wrażenie, jakby nie znał instrukcji, [którą miałam zresztą przy sobie i odczytałam kilka punktów], co jest z tego co wiem bzdurą wierutną, bo jeden wypadek apostazji [May] już był, i podobno wtedy nie było problemu. Być może brakuje mi stanowczości - ale jakoś nie miałam śmiałości przyznać, że wiem, że ksiądz jedną apostazję przeprowadzał i powinien znać procedurę. Że tak powiem - ciężko myśleć mi o machaniu szabelką, skoro nawet nie mam poczucia, że siedzę pewnie w siodle.

Ja już mam tego dosyć. Dosyć traktowania mnie z góry, dosyć usilnego robienia ze mnie kretynki. W biurze nie straciłam zimnej krwi ani na moment, ale w PKSie puściły mi nerwy i sobie troszkę popłakałam. Miałam taki moment, że przeszło mi przez myśl, żeby to p!erdolić i rzucić to wszystko w diabły, ale za daleko zaszłam i po dziurki w nosie mam bezustannego nadstawiania policzka, na dalsze robienie ze mnie idiotki pozwalała nie będę. Poza tym, gdybym się teraz poddała, na Zjeździe zapewne znalazłby się ktoś, kto osobiście by mi nogi z dupy powyrywał... :wink:

Bez interwencji kurii nie przejdzie. Kogo mam op!erdolić najpierw? Toruń? Bydgoszcz? Jeżeli nie będę w stanie nic sama załatwić, jestem w tym momencie w takiej desperacji, że gotowa jestem BŁAGAĆ kogokolwiek z okolicy, by tam ze mną pojechał. Oddam za benzynę.

Bilans? Ch.ja załatwiłam, przejechałam się bardzo mocno na oczekiwaniach względem księdza, przemoczone trampki, 4 godziny wyjęte z dnia, 16 zł za bilety poszło się ryćkać.
"You do not need the Bible to justify love,
but no better tool has been invented to justify hate."
~R. A. Weatherwax
Avatar użytkownika
Deneuve
 
Posty: 84
Dołączył(a): 13 sierpnia 2010 , 23:18
Lokalizacja: Bydgoszcz/Toruń
Gadu-Gadu: 9682772

Re: Donūvu, Bydgoszcz/Toruń, proces trwa

Postprzez Smok » 1 czerwca 2011 , 22:59

Ja będę pierwszy co Ci nakopie do DOUPY gdy się poddasz!
Za dużo zrobiłaś... Za dużo nerwów i za dużo łez...
Naciśnij Ola! A jak nic nie wskórasz, to w czasie zlotu pójdziemy całą bandą! Najpierw podyskutujemy w kurii, a potem z Ojcem Tadeuszem w Radio Maryja... ;)
Głowa do góry!
Proponuję najpierw kurię...
Wiesz, że Ci kibicuję? :)
Trzymaj się ciepło!
Smok Grzesio – ATHEIST PRIDE
Avatar użytkownika
Smok
Strażnik piekieł
 
Posty: 4243
Dołączył(a): 29 listopada 2007 , 16:16
Lokalizacja: Krakow
Gadu-Gadu: 0

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Doświadczenia apostatów



Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron