Donūvu, Bydgoszcz/Toruń, proces trwa

Dział dla apostatów, którzy dokonali apostazji (wymaga rejestracji by czytać)

Donūvu, Bydgoszcz/Toruń, proces trwa

Postprzez Deneuve » 14 sierpnia 2010 , 00:16

Część I - BYDGOSZCZ

Wiem ze przydługie, ale będę wdzięczna jeśli poświęcicie czas i przeczytacie...

Byłam osobą wierzącą, nie mówię że nie. Jakiś czas. Naturę sceptyka miałam zawsze, jednakowoż na przełomie podstawówki i gimnazjum, chcąc zabić czas i podszlifować głos, zapisałam się do scholi w parafii chrztu i - ówcześnie - zamieszkania. 3-4 lata prania mózgu co mszę zrobiły swoje, ale w porę otworzyły mi się oczy i w wieku lat 15.5 i po bierzmowaniu pod naciskiem rodziców ["ja chcę mieć córkę katoliczkę, która będzie wiedziała jak pomodlić się u mnie nad grobem!"] powiedziałam ostatecznie i zdecydowanie: Sorry, ale ja wypadam z tego interesu.

Do apostazji przymierzałam się pierwszy raz już 3 lata temu. Naiwnie wierzyłam, że matka, oficjalnie wyznania katolickiego, podług mnie wyznania 'co-ludzie-powiedzą', która zawsze utrzymywała, że moja wiara to moja sprawa i jej nic do tego, zrozumie to i uszanuje. Przeliczyłam się jednak, bo jedynym co osiągnęłam była karczemna awantura z lawiną wyzwisk, nieklejącym się monologiem o hańbieniu rodziny i odbieraniu nadziei, teatralnym szlochem i rozkoszną perspektywą pogrzebu pod pierwszym lepszym płotem. O fochu i nie odzywaniu się do mnie do końca dnia nie wspominając. Chcąc nie chcąc, musiałam decyzję odłożyć na później.

Niedługo potem w życie weszły zaostrzone zasady które wymagały pełnoletności i pełnoletnich świadków. Din miała wtedy lat 17.5, toteż zgrzytając zębami z irytacji, przysięgła sobie w duchu, że kiedy pozbędzie się ograniczenia wieku, przyjdzie taki czas, że złamie się i zerwie z Kościołem. Sprawy potoczyły się tym korzystniej dla niej, że zmieniła miejsce zamieszkania, wnikając w środowisko w którym nikt jej nie znał i nie robiłby jej trudności przez wzgląd na przynależność do KRK owe kilka lat temu.

Po rocznej przerwie - z powodu przeprowadzki, gorącego okresu matur, rekrutacji na studia i paru pomniejszych, nieważnych - zebrałam się nareszcie na to, by pofatygować się do mojej parafii zamieszkania [w której nie byłam odkąd się wprowadziłam], przywlekając wedle wytycznych dwóch świadków i świadectwo chrztu, które wydębiłam z mniejszymi problemami niż zakładałam [głównie dzięki zmianie proboszcza która odbyła się zaledwie miesiąc temu]. Wczoraj byłam na pierwszej wizycie w biurze parafii zamieszkania, pełna nadziei i chcąca wszystko załatwić tak pokojowo, jak to tylko będzie możliwe. 20 minut czekałam na proboszcza, pani z biura przy mnie i świadkach dzwoniła do niego kilkanaście razy - za każdym razem było zajęte, póki nie zadzwoniła do niego na komórkę. Spytałam czy może przyjść kiedy indziej, ale dostałam odpowiedź, że księciu ma obecnie dyżur, ale jest u siebie w mieszkaniu. Aby poczekać, wyproszono nas na zewnątrz, gdzie czekałyśmy jeszcze X minut, w międzyczasie pani z biura zmyła się stamtąd, a gdy proboszcz - poważny, siwy pan z małymi oczkami i ustami wygiętymi w podkówkę, tudzież niskim głębokim głosie, przypominający mi poniekąd dużego buldoga- przyszedł, a ja powiedziałam o co mi chodzi, z miejsca mnie praktycznie wyrzucił za drzwi, twierdząc że 'to nie jest kwestia którą można załatwić w 5 minut, i że on specjalnie dla mnie przyszedł, a teraz spóźni się przeze mnie na zajęcia'. W związku z czym kazał przyjść nazajutrz. Próbowałam wyjaśnić, że moim świadkom ten termin jest nie na rękę, co skwitował "Ale do tego nie potrzeba świadków, proszę panią!". Czułam, że na twarz na moment wypełza mi wyraz "wtf?", i już wtedy zorientowałam się, że to jakiś zaściankowy francowaty typ, który pojęcia zielonego nie ma jak wyglądają takie procedury. Zaraz jednak przytkałam go rzuceniem mu daty i treści zaostrzonych reguł z 2008 roku, ale koniec końców - odesłał mnie i kazał przyjść 'jutro', czyli formalnie patrząc dziś. Obiecałam pojawienie się o umówionej godzinie, w duchu pocieszając się, że fakt, iż dzień ten wypada w datę moich 19 urodzin, nawet dobrze się składa.

Tak też zrobiłam. Ci sami świadkowie, świadectwo chrztu, i Konstytucja oraz notatki z wytycznych procedury apostazji w torbie, żeby księciu nie myślał, że na głupią trafił.
Przywitał mnie 'proszę pokazać mi to co pani tam napisała' - i po chwili wczytywania się w akt apostazji, który skleciłam, po czym ciężko westchnął i zaczął swój 'pojazd'.
Oficjalnie nie spodobało mu się to, że na papierze brakowało miejsca zamieszkania, dokładnie adresu. Ale za moment stwierdził, że 'ponieważ piszę, iż nie życzę sobie nakłaniania mnie do powrotu na drogę wyznaniową KrK, mam obowiązek przyprowadzić ze sobą rodziców albo chrzestnych, i w ich obecności wyrzec się mojej przynależności do Kościoła, gdyż on ma obowiązek powiadomic ich, że zrywam z Kościołem i jak straszne są tego konsekwencje - że nie będę pochowana na uświęconej ziemi, że pozbawią mnie sakramentów, [blebleble]".

- W zasadach które ustaliła Konferencja z 2008 roku, obecność rodziców bądź chrzestnych to zalecenie, nie wymóg...
- Proszę panią, z przyczyn dla mnie niezrozumiałych powołuje się pani na konferencję czegoś, czego pani uważa za niebyt. To jest nielogiczne.


[Episkopat to część instytucji, która ustala prawa. Ja się do nich stosuję. Boga uważam za niebyt, nie prawo! :|]

- To znaczy że ktoś z mojej rodziny lub chrzestnych ma być świadkiem?
- Nie, jak mówiłem do tego nie potrzeba świadków. Ale jeżeli pani pisze, że nie życzy sobie nakłaniania do nawrócenia przez członków rodziny, muszę powiadomić pani bliskich, matkę, ojca, rodziców chrzestnych i innych, że wyrzeka się pani Kościoła i jak straszne są tego konsekwencje!
- Proszę księdza, z matką chrzestną nie będzie problemu, ale moja matka wie o mojej decyzji od trzech lat, dostała ataku histerii, wykrzyczała mi że rzuci mnie psom pod płotem i nie wyprawi pogrzebu, i zdecydowanie odmówi stawienia się tutaj i słuchania tego!
- Nie muszą popierać pani decyzji, ale muszą wiedzieć na co się pani decyduje.


Nigdzie, w ŻADNYM zapisie, nie przeczytałam że żeby dokonać apostazji, mam obowiązek przywlec na plebanię połowę mojej rodziny! Ojciec mój jest w Anglii, i gówno go obchodzą moje wybory życiowe, a ojciec chrzestny jest w Niemczech, ma swoje życie i nie ma opcji żebym tych dwóch specjalnie ściągała z zagranicy żeby ten bufon mógł mnie przy nich poniżać recytowaniem tego jakie to straszne i okropne konsekwencje mnie czekają!

- Dla mnie to niezrozumiałe, proszę księdza ja jestem pełnoletnia, o apostazji myślę od trzech lat, i jest to całkowicie moja decyzja aby wystąpić z kościoła!
- Tak, ale nie zmienia to faktu, że pani jest jeszcze kobietą młodą, takim jak pani często zdarza się popełniać błędy, a konsekwencje wyrzeczenia się Kościoła są, jak wszyscy wiemy, straszne. Poza tym, pani tego nie wie, ale sakramentu chrztu nie da się zmazać tak do końca!


[To, co kto uważa za błąd, jest w tym wypadku kwestią sporną. A mój wiek nie ma tu nic do rzeczy :| To że nie wymażą mnie zupełnie z wpisów kościelnych? Ja doskonale zdaję sobie z tego sprawę. Nie spytał mnie czy wiem. Odgórnie uznał że nie wiem.]

- Poza tym, proszę panią, jestem 42 lata księdzem, byłem w różnych częściach Europy, 20 lat jestem proboszczem w parafii która liczy 12 tysięcy osób...

[A przepraszam bardzo co mnie to obchodzi? Ja przyszłam i chcę się formalnie wypisać tak jak postępują wytyczne, to w gestii proboszcza leży by mieć na uwadze że będą też takie przypadki, i być na to przygotowanym -.-]

-... i jest to pierwszy przypadek apostazji z którym się spotykam!
- Nie pierwszy w Polsce, proszę księdza. I na pewno nie ostatni.
- Mówię pani, że tak długo jak pełnię posługę, i jeżdżę po Europie jest to pierwszy przypadek z którym ja się spotykam. Pani się teraz tylko wydaje że to tak łatwo można iść pod prąd, ale jak pani wie, nic w tym życiu nie jest takie łatwe. Zobaczymy na jak długo wystarczy pani siły.


[Wiecie co mi przyszło w tamtej chwili na myśl? Kloaka, w którą wszystko wchodzi, a nic nie wychodzi. Rodzaj maszynki do mięsa z zasysem, której tryby i koła zębate kręcą się tylko w jedną stronę. Spróbuj się wychylić, a maszyna cię zmiażdży, oto jak to odebrałam.]

- Nie wiem poza tym co oznacza u pani w piśmie skrót KRK
- (słabo) Kościół Rzymskokatolicki...
- Ale to proszę panią, ja nie muszę o tym wiedzieć.


[<konstruktywny komentarz> ............................ </koniec konstruktywnego komentarza>]

- Oczywiście świadkowie, których i tak nie potrzeba, ale skoro już są, zdają sobie sprawę, że zostanie odnotowane w ich księgach, że były świadkami takiego procederu, to co popierają i z kim się zadają?

[No, zadają się z kim, w sensie... Z KIM? :| Mają ze mną zerwać kontakty, bo wypisuję się z tego bagna?]

- Jestem bardzo ciekaw pani dalszych kroków w tej sprawie. Zapraszam ponownie kiedy poprawi pani pismo, i sprowadzi członków rodziny przy których oficjalnie wyjawimy jakie są konsekwencje pani decyzji. Idźcie wszystkie z Bogiem, będziemy się wszyscy modlić za pani nawrócenie, pani Katarzyno *w tym momencie rzuca mi spojrzenie jakbym właśnie stwierdziła, że należy wystrzelać wszystkich chrześcijan*
- Proszę być pewnym, że spotkamy się jeszcze w tej sprawie, bo moje źródła mówią co innego, ksiądz mówi co innego, z częścią tego co ksiądz próbuje mi przekazać pierwszy raz się stykam i na pewno tego tak nie zostawię. Do zobaczenia. -.-



Jeśli mam mówić o tym jak się czuję osobiście - to, jak on do tego podszedł, to jest skandal. Zerowe rozeznanie w panujących dotąd przepisach o apostazji, usiłowanie ze mnie zrobić idiotki, i gówniary, która to świeci, buntuje się i zdecydowała się wypisać z kościoła bo takie jest jej widzimisie, praktycznie niedopuszczanie mnie do słowa ilekroć coś chciałam powiedzieć, i postawa 'w dupie żeś była i gówno widziała, i wrócisz do mnie na klęczkach przy kolejnej wizycie'. Do połowy września jestem udupiona, bo moi świadkowie są na wyjazdach i nic bez nich nie zrobię. Procedury które ja znam równają się tym z roku 2008, które proboszcz uznał za 'nielogiczne' i chcę zrobić to tak, żeby nikt mi potem nie powiedział, że czegoś nie dopełniłam i apostazja nieważna! Na chwilę obecną zeszła już ze mnie ta wściekłość z którą wyszłam z biura, ale tak naprawdę nie wiem co mam dalej robić. Proboszcz ewidentnie robi wszystko żeby mi utrudnić decyzję. A jeśli zezwoli, czuję że nie odpuści, póki nie zgnoi mnie maksymalnie przed parafią i rodziną. Nie wiem kur*a, może przy następnej wizycie będzie czekało na mnie 5ciu klechów i egzorcysta? Chętnie jechałabym z miejsca do kurii, ale bałam się że przyczepią się tego pisma, miałam już odciski z biegania po mieście po druk, po świadek, po drugą świadek, po coś tam, 35 stopni upału, piątek 13go i rokendrol szeroko pojęty.

Czy ktoś może mi powiedzieć, co mam teraz zrobic? Czy nie szczypać się i iść od razu do kurii, bo gołym okiem widać że mój drogi księciu się po prostu nie zna i nie zrobi tego tak jak trzeba? Przyprowadzić matkę chrzestną która szanuje moją decyzję? Przywlec całą rodzinę i zaryzykować odcięcie funduszy na studia które rzekomo daje mi matka albo wywalenie z domu przez ojca? Zostawić to tak jak jest, i poprawić tylko to miejsce zamieszkania na akcie? Przynieść z sobą wydrukowaną treśc 'nielogicznych' wytycznych Episkopatu? Zmienic świadków na takich którzy orientują się bardziej niż moje obecne, tu za pośrednictwem forum? Jestem tym bardziej zdesperowana żeby się z tego wyrwać. Jak ujął przyjaciel, gówna z buta łatwo nie zdrapię. No tak, będzie śmierdzieć. Ale obecnie już siedzę w gównie. I też śmierdzi. Więc nie robi mi to różnicy. ZDECYDOWANIE nie jest to moje ostatnie podejście do apostazji. Ale... co ja mam teraz zrobic?...
Ostatnio edytowano 29 stycznia 2011 , 13:44 przez Deneuve, łącznie edytowano 4 razy
"You do not need the Bible to justify love,
but no better tool has been invented to justify hate."
~R. A. Weatherwax
Avatar użytkownika
Deneuve
 
Posty: 84
Dołączył(a): 13 sierpnia 2010 , 23:18
Lokalizacja: Bydgoszcz/Toruń
Gadu-Gadu: 9682772

Re: Donūvu, Bydgoszcz, apostazja "w trakcie" (wyrzucona z bi

Postprzez szczepek » 14 sierpnia 2010 , 02:20

Witaj na forum :- )

Rzuciło mi się w oczy, że poszłaś do parafii, w której nie byłaś od momentu przeprowadzki - czyli właśnie NIE w parafii miejsca zamieszkania. Nie ma znaczenia czy jesteś tutaj zameldowana czy nie, jeśli na co dzień mieszkasz w innym mieście, gdzie studiujesz to spokojnie możesz iść kościoła najbliżej Twojego miejsca...zamieszkania. Być może tamtejszy ksiądz będzie normalniejszy i nieco bardziej szanujący prawo ludzkie niż boskie.

A jeśli już tak bardzo chcesz przeprowadzić akt apostazji w tej parafii to nie pozostaje nic innego, jak pisać skargę do kurii. Opisz dokładnie całą rozmowę, domagaj się poszanowania praw i zasad, które Kościół sam ustalił, możesz wyjaśnić, że nie masz możliwości sprowadzenia swojej rodziny, a poza tym rodzina i tak wie. KOniecznie wyślij list za potwierdzeniem odbioru.
Two great European narcotics -
alcohol and christianity.
I know which one I prefer.
Avatar użytkownika
szczepek
 
Posty: 377
Dołączył(a): 7 marca 2009 , 01:35
Lokalizacja: Poznań, Konin
Gadu-Gadu: 0

Re: Donūvu, Bydgoszcz, apostazja "w trakcie" (wyrzucona z bi

Postprzez Kallipygos » 14 sierpnia 2010 , 02:41

O, nieciekawie się zaczęło. Najgorszy zestaw: młoda apostatka plus stary, "wszystkowiedzący" i chamski klecha. Współczuję. Nie wiem co inni doradzą, ale ja bym zadzwoniła ze skargą do kurwi. Pogratulować im probosia, który swoją postawą utwierdza Cię w przekonaniu, że słusznie robisz chcąc się wypisać. A tak na serio, poskarżyć się, że xiondz chce Cię poniżyć przed rodziną, zamiast stosować się do reguł episkopatu.
A najlepiej to z Janeel się skontaktuj. :)
I stworzyli ludzie bogów na swoje podobieństwo.
Avatar użytkownika
Kallipygos
 
Posty: 1964
Dołączył(a): 14 października 2009 , 18:49
Lokalizacja: Gdynia

Re: Donūvu, Bydgoszcz, apostazja "w trakcie" (wyrzucona z bi

Postprzez Deneuve » 14 sierpnia 2010 , 16:39

szczepek napisał(a):Witaj na forum :- )

Rzuciło mi się w oczy, że poszłaś do parafii, w której nie byłaś od momentu przeprowadzki - czyli właśnie NIE w parafii miejsca zamieszkania. Nie ma znaczenia czy jesteś tutaj zameldowana czy nie, jeśli na co dzień mieszkasz w innym mieście, gdzie studiujesz to spokojnie możesz iść kościoła najbliżej Twojego miejsca...zamieszkania. Być może tamtejszy ksiądz będzie normalniejszy i nieco bardziej szanujący prawo ludzkie niż boskie.

A jeśli już tak bardzo chcesz przeprowadzić akt apostazji w tej parafii to nie pozostaje nic innego, jak pisać skargę do kurii. Opisz dokładnie całą rozmowę, domagaj się poszanowania praw i zasad, które Kościół sam ustalił, możesz wyjaśnić, że nie masz możliwości sprowadzenia swojej rodziny, a poza tym rodzina i tak wie. KOniecznie wyślij list za potwierdzeniem odbioru.


Witam, miło mi :3

Pozwolę sobie wyjaśnić - parafia chrztu w której byłam po świadectwo, to parafia w której mieszkałam do momentu wyprowadzki. Obecna parafia, ta w której byłam załatwiać apostazję ze świadkami, jest parafią mojego obecnego zamieszkania I zameldowania. Oznacza to, że mój adres na dowodzie odpowiada temu, który podlega właśnie pod tą parafię. Teoretycznie, pod koniec września wynoszę się na studia do Torunia, ale niezbyt wiem jak będzie się to miało do tej kwestii adresu, bo na dowodzie i tak będę miała swój obecny adres zameldowania z Bydgoszczy. Wtopiłam troszkę z tym adresem, przeglądając wzory aktów zwyczajnie nie zauważyłam że jest to potrzebne :\ Ale tak czy inaczej, będę miała z kurią do pogadania. Tylko wiesz, myślę że nie będę wysyłać listu, a pofatyguję się tam osobiście, z pismem i skargą w ręku, i poproszę o rozmowę z kimś bardziej kompetentnym niż mój szanowny księciu. To, że zalecił mi poprawkę adresu to się zgadza, i zobowiązałam się to poprawić. Ale to co chcę zawrzeć w piśmie ze skargą, to ta druga kwestia - że zażądał ode mnie przyprowadzenia OBOJGA rodziców i chrzestnych, nie mając ku temu prawnych podstaw, podawał w wątpliwość reguły które narzuciła Konferencja Episkopatu, uznając za nielogiczne to że JA się na nie powołuję, straszył moich świadków wyciągnięciem konsekwencji w ich własnych parafiach [a, jak się dowiedziałam, nie ma do tego prawa], nie pozwolił mi w cywilizowany sposób przedstawić swoich argumentów... Czy coś jeszcze, nie wiem, zacytować im wprost jakieś rzeczy które mówił?
Obawiam się, że jeśli pójdę do kurii, przedstawię swój zarzut i poproszę, by kanclerz wykonał telefon do mojej parafii i pozdrowił mojego księcia serdecznie, on zadzwoni, pozdrowi, na co proboszcz odpowie mu, że nic takiego nie miało miejsca, że jedyne co jemu się nie podobało to brak adresu zamieszkania na moim piśmie, i generalnie ze mnie będzie próbował zrobić histeryczkę, która przesadza i przeinacza to co miało miejsce :\
Na razie mam w głowie lekki bałagan, próbuję ogarnąć to jakoś i wymodzić skargę która będzie trzymała się kupy... Jeszcze do kwestii kurii:
- czy tam też są konieczni świadkowie jeśli chodzi właśnie o tą dosyć nietypową sprawę, czy skargę da się załatwić samej?
- czy w ostateczności można dokonać apostazji w siedzibie samej kurii, skoro mój proboszcz w parafii miejsca zamieszkania jest ewidentnie niekompetentny?
"You do not need the Bible to justify love,
but no better tool has been invented to justify hate."
~R. A. Weatherwax
Avatar użytkownika
Deneuve
 
Posty: 84
Dołączył(a): 13 sierpnia 2010 , 23:18
Lokalizacja: Bydgoszcz/Toruń
Gadu-Gadu: 9682772

Re: Donūvu, Bydgoszcz, apostazja "w trakcie" (wyrzucona z bi

Postprzez Żółw » 14 sierpnia 2010 , 18:15

Kilka wniosków.

1. Formalnie, apostazji możesz dokonać tylko poprzez proboszcza właściwego dla Twojego miejsca zamieszkania (nie zameldowania), przy czym w praktyce nikt nie sprawdza gdzie mieszkasz. Mogłabyś przyjechać do Warszawy, podać na piśmie, że mieszkasz u mnie, idziemy do mojego kościoła i wypisujesz się od ręki. Oczywiście żartuję, niemniej ja zrobiłem nieco podobnie, bo też mam kilka adresów, pod którymi teoretycznie mogę mieszkać i wybrałem sobie najwygodniejszy :-)

2. Ksiądz osiągnął to co chciał — zdenerwował Cię. Na przyszłość spokojnie, nie bierz sobie do serca co mówi. Robisz błąd? Być może. To pierwszy taki przypadek w jego karierze? Być może. Zobaczymy na jak długo wystarczy pani siły? Ano zobaczymy. Itd. Zmierzasz konsekwentnie do tego, by przyjął Twoje pismo. Nic ponadto. Masz prawo wypisać się z każdej organizacji, w tym wyznaniowej, i żadna nie może trzymać Cię siłą. Kościół to nie jest sekta! Tym bardziej, że jesteś osobą niewierzącą (a jeśli nie, to możesz tak mówić) i nic Cię z Kościołem nie łączy. W takiej sytuacji wypisanie się jest wręcz dowodem uczciwości.

3. Formalnie rzecz ujmując, tej sprawy i tak nie załatwiłabyś za pierwszym podejściem. Najpierw umówienie się i rozmowa z proboszczem, potem druga, finalizująca wizyta ze świadkami. Wielu załatwia za pierwszym razem, ale procedura jest inna.

Gdy proboszcz otrzyma wiadomość o zamiarze wystąpienia z Kościoła swego parafianina, winien w osobistej, pełnej troski rozmowie duszpasterskiej rozeznać, jakie są rzeczywiste przyczyny jego decyzji oraz z miłością i roztropnością podjąć wysiłki, by odwieść go od tego zamiaru i obudzić wiarę zaszczepioną w sakramencie chrztu. Dlatego z zasady akt formalnego wystąpienia – jeśli mimo podjętych starań do niego dochodzi – nie powinien być dokonywany w tym samym dniu, w którym osoba chcąca wystąpić z Kościoła zgłasza swój zamiar duszpasterzowi, ale dopiero po upływie czasu, jaki proboszcz roztropnie pozostawi do namysłu przed podjęciem tak poważnego w skutkach kanonicznych kroku.

Na razie więc jesteś na etapie odwodzenia Cię z miłością i roztropnością od tego zamiaru i budzenia wiary zaszczepionej w sakramencie chrztu :-)

4. Świadkami mogą być zupełnie przypadkowe osoby i oficjalnie nic im za to nie grozi, nie wpisuje się nic do ich kartotek, nie biorą na siebie żadnego grzechu ani odpowiedzialności, nie są „wspólnikami” wypisującego się, itp. U mnie świadkiem był ksiądz i pani z kancelarii parafialnej — najlepszy dowód, że to czysta formalność. U koleżanki Inwyt świadkiem był pan przypadkowo spotkany na korytarzu… Nie ma ABSOLUTNIE żadnego wymogu by miały to być osoby z rodziny czy rodzice chrzestni.

Zaleca się, by – jeśli to możliwe – przynajmniej jednym ze świadków był ktoś z rodziców lub chrzestnych odstępcy, którzy towarzyszyli mu niegdyś w przyjęciu do Kościoła.

„Zaleca się, jeśli to możliwe”. Otóż zwykle okazuje się niemożliwe :-)

5.
niemiły ksiądz napisał(a):jeżeli pani pisze, że nie życzy sobie nakłaniania do nawrócenia przez członków rodziny, muszę powiadomić pani bliskich, matkę, ojca, rodziców chrzestnych i innych, że wyrzeka się pani Kościoła

Tu troszkę się wkopałaś. Po pierwsze, nie możesz wymagać, by nie nakłaniano Cię do powrotu. Namawiać wolno każdemu i zawsze. Po drugie, jeśli naprawdę napisałaś, że nie życzysz sobie nakłaniania PRZEZ CZŁONKÓW RODZINY, to ksiądz powinien jednak tych członków zawiadomić. Pośrednio na Twoją własną prośbę… Po prostu takich rzeczy nie pisz. Pisz krótko, że rezygnujesz z członkostwa w Kościele rzymskokatolickim, decyzję podejmujesz dobrowolnie i świadomie, i prosisz o usunięcie swoich danych z kościelnych kartotek i rejestrów w maksymalnym dopuszczonym prawem stopniu. I nic więcej. Im więcej napiszesz, tym więcej argumentów dasz drugiej stronie.

Formalnie, ksiądz nie zawiadamia o Twojej apostazji żadnych osób trzecich. Ba, jeśli załatwiasz to w parafii innej niż Twoich rodziców, to nawet nie bardzo ma jak ich zawiadomić — przecież tych ludzi nie zna. On ma tylko przyjąć od Ciebie oświadczenie i przesłać je poprzez kurię do parafii chrztu. Nic więcej. To jest formalność.

Mimo to musisz mieć świadomość, że sprawa i tak nie ukryje się przed rodzicami. Tak czy inaczej, wcześniej czy później, dowiedzą się. To też bierz pod uwagę gdyby groziły Ci jakieś osobisto-rodzinne konsekwencje.

6. Jako pełnoletnia, masz prawo robić co chcesz (łącznie z błędami! ;-) ). Ja na Twoim miejscu zrobiłbym drugie podejście, może faktycznie z nieco poprawionym pismem. Może facet zmięknie jak zobaczy, że się nie wystraszyłaś i nie odpuszczasz. Bo do kurii zawsze możesz napisać w trybie awaryjnym (skarga). I na Boga, nie denerwuj się, podejdź do tego spokojnie. Proś jedynie o przyjęcie pisma. No i może faktycznie dobry byłby starszy świadek, bo dla księdza wiek wyraźnie się liczy…

Powodzenia i uszy do góry.

Ach, i najlepsze życzenia z okazji urodzin :-)

Deneuve napisał(a):może przy następnej wizycie będzie czekało na mnie 5ciu klechów i egzorcysta?

To byłoby znakomite rozwiązanie, miałabyś wiarygodnych świadków ;-D Gorzej, gdyby czekali z rozpalonym żelazem i obcęgami. Wtedy zalecałbym szybki odwrót…
Rozsądek polega na tym, by widzieć rzeczy jakimi są
Avatar użytkownika
Żółw
 
Posty: 974
Dołączył(a): 4 lutego 2009 , 21:10
Lokalizacja: Laurazja, wczesny trias
Gadu-Gadu: 0

Re: Donūvu, Bydgoszcz, apostazja "w trakcie" (wyrzucona z bi

Postprzez szczepek » 14 sierpnia 2010 , 18:28

Chciałem pisać post, ale widzę, że niezastąpiony Żółw już to zrobił i to nawet lepiej niż mnie by to wyszło :- )


Co do Twoich pytań:

- Nie, nie potrzebujesz świadków, aby taką skargę wnieść. To tylko skarga :) Sugerowałbym udać się z tym od razu do kanclerza.
- W Kurii? Nie słyszałem o takim przypadku. Podejrzewam, że to by się nie udało, bo JEDNAK kurie są instytucjami, które w przypadku problemów z apostazją na terenie parafii domagają się od proboszcza, aby zapoznał się z Instrukcją Episkopatu oraz jej przestrzegał. Nie powinnaś też się martwić, że proboszcz zmanipuluję Kurią... Manipulować swoimi szefami? Łamać 8 przykazanie? ;)
Two great European narcotics -
alcohol and christianity.
I know which one I prefer.
Avatar użytkownika
szczepek
 
Posty: 377
Dołączył(a): 7 marca 2009 , 01:35
Lokalizacja: Poznań, Konin
Gadu-Gadu: 0

Re: Donūvu, Bydgoszcz, apostazja "w trakcie" (wyrzucona z bi

Postprzez Immanuel » 14 sierpnia 2010 , 18:43

Żółwiu Ty jak zwykle jesteś optymistą. Niestety tego typu klechy to najbardziej niereformowalni sukienkowi jakich mozna spotkać. Oni rozumieją tylko bat. Jak nie dostaną po dupie, aż im się tam zagotuje, to nie zaczynają kumać, co im się opłaca, a co nie. Ja poradziłem, aby zaniosła skargę do kanclerza w kurii i poprosiła o interwencję. Dałem wzór pisma apostazji bardzo krótkiego i nie dającego pola do popisu takiemu wałowi. Ten wzór jest już sprawdzony/przetestowany, że się sprawdza. Mówi o wszystkim i o niczym, ale jest zgodny z instrukcją i nie można się do niego przyczepić. Nie zawiera ani razu słowa "proszę", ale jest grzeczny i jednoznaczny, bez mozliwości czepiania się. Nie dawałem rady z listem za potwierdzeniem odbioru, bo kobieta ma zaledwie półtora miesiąca, a list wędruje ponad tydzień. Sam wysłałem pismo do kurii za potwierdzeniem odbioru i wendrowało 10 dni. Dlatego poradziłem zanieść pismo osobiście i na kopi wziąć potwierdzenie, a przy okazji pogadać bezpośrednio z kanclerzem. Z reguły takie wejście przynosi odpowiedni, satysfakcjonujący efekt i księciu na plebanii wymięka. Faktycznie Katarzyna miała pismo (poza adresem) zgodne z instrukcją, ale bardzo rozwlekłe i za dużo w nim tłumaczenia i opisu. Podmieni na zwięzłe i krótkie i będzie ok. Mam nadzieję. Jak nie powalcujemy sprawę dalej.
UŻYTKOWNIK ZBANOWANY
Avatar użytkownika
Immanuel
 
Posty: 436
Dołączył(a): 31 lipca 2010 , 09:04
Lokalizacja: Warszawa
Gadu-Gadu: 2853192

Re: Donūvu, Bydgoszcz, apostazja "w trakcie" (wyrzucona z bi

Postprzez Deneuve » 14 sierpnia 2010 , 20:48

Ufff.

Co do tego adresu, obecnie mogłabym wysłużyć się tylko dwoma. Obecnym adresem mojej babci, która mieszka mniej niż 50 metrów od mojej parafii chrztu i jakieś 150 metrów od jeszcze innego kościoła [co zapewne koniec końców wyglądałoby ciekawie, dziewczyna z ulicy między dwoma świątyniami zrywa z KRK, lubię ironię ;D] lub ten pod którym właśnie mieszkam i z którym próbowałam wczoraj. Póki co pozostanę przy tym drugim, a jeśli tutaj nic nie załatwię, w ostateczności mogę zaczekać aż wyjadę do Torunia. Aczkolwiek, w przybytku Wujka Grzyba może być to jeszcze bardziej bolesne ^^

Żółw napisał(a):Masz prawo wypisać się z każdej organizacji, w tym wyznaniowej, i żadna nie może trzymać Cię siłą. Kościół to nie jest sekta! Tym bardziej, że jesteś osobą niewierzącą (a jeśli nie, to możesz tak mówić) i nic Cię z Kościołem nie łączy. W takiej sytuacji wypisanie się jest wręcz dowodem uczciwości.


Cały czas zmierzam ku temu. Chcę być zarówno uczciwa wobec nich, jak i w zgodzie z sobą. Ja rozumiem że im to nie na rękę, bo gdyby wypisali się wszyscy niepraktykujący i niewierzący ochrzczeni, statystyki poleciałyby im dość znacznie. Ale i tak zasady są teraz takie, że dużej większości osób nie będzie się chciało przez to przechodzić. Teoretycznie - jedna owieczka w tą czy w tą, co to za różnica, jeśli i tak nie zasila aktywnie szeregu? :B


Żółw napisał(a): Formalnie rzecz ujmując, tej sprawy i tak nie załatwiłabyś za pierwszym podejściem. Najpierw umówienie się i rozmowa z proboszczem, potem druga, finalizująca wizyta ze świadkami.


Dwie wizyty już mam za sobą - jak mówię, za pierwszą uznał że nie trzeba świadków i mnie wygnał, za drugą, gdyby nie ten cholerny adres, w teorii mógłby to załatwić. A żadnego 'odwodzenia z miłością od tego zamiaru' nie było i już raczej nie będzie, ten buldog to typ "sp!erdalaj acanka i nie zawracaj mie głowy, przyjdź tak za 10 lat jak może przestawi się tobie w tych twoich trybach w głowie, to może będziemy mieli o czym rozmawiać" :| Nie tylko zarzucił mi błędy i [jak mniemam dla szpanu] płynięcie pod prąd, ale nie dał mi praktycznie możliwości obrony i wyprosił mnie zanim się obejrzałam.

Ja się oczytałam i wiem, jak wygląda to ze świadkami. Ale skoro 'nielogicznym' jest że powołuję się na przepisy Episkopatu, w który podobno nie wierzę, podejrzewam, że wydaje mu się, iż jest sobiepanem w parafii i ustala te reguły sam. Może mnie chciał zniechęcić w ten sposób, nie wiem :|



Żółw napisał(a):„Zaleca się, jeśli to możliwe”. Otóż zwykle okazuje się niemożliwe :-)


O to chodzi! :B


Żółw napisał(a):Po pierwsze, nie możesz wymagać, by nie nakłaniano Cię do powrotu. Namawiać wolno każdemu i zawsze. Po drugie, jeśli naprawdę napisałaś, że nie życzysz sobie nakłaniania PRZEZ CZŁONKÓW RODZINY, to ksiądz powinien jednak tych członków zawiadomić. Pośrednio na Twoją własną prośbę…


Dokładnie zaczerpnęłam to z jednego z wzorów dostępnych na apostazja.pl, dokładnie "Odmawiam też i nie życzę sobie w przyszłości wszelkich kontaktów z duchownymi Kościoła Rzymskokatolickiego mającymi na celu (w tym także pośrednio, przez pozostałych członków mojej rodziny) nakłonienie mnie do powrotu na drogę wyznaniową tegoż KRK. Zastrzegam sobie również możliwość wniesienia stosownej skargi w przypadku wystąpienia potencjalnych represji wygłaszanych w czasie kazań, skierowanych pod adresem moim lub mojej najbliższej rodziny", z zamiarem zabezpieczenia się przed potencjalnym nap!erdalaniem i najazdami na moją matkę z ambony że wychowała córkę na bezbożnicę, w czasie gdy ja będę w Toruniu :| Więc nie wiedziałam że to może pociągnąć za sobą bonusik w postaci próby postawienia mnie do pionu przy całej rodzinie tu i teraz.


Żółw napisał(a):Formalnie, ksiądz nie zawiadamia o Twojej apostazji żadnych osób trzecich. Ba, jeśli załatwiasz to w parafii innej niż Twoich rodziców, to nawet nie bardzo ma jak ich zawiadomić — przecież tych ludzi nie zna. On ma tylko przyjąć od Ciebie oświadczenie i przesłać je poprzez kurię do parafii chrztu. Nic więcej. To jest formalność.


Pheh, tak naprawdę teraz jestem tym pewniejsza że jego wiedza na temat takich procedur wymagałaby połatania albo lepika tu i tam. Więc tak naprawdę i tak będę musiała odwiedzić kurię, jak nie ze skargą, to z pytaniem jak oni wyobrażają sobie kogoś kto chce dokonać apostazji u kogoś kto jest tak niedouczony :\

Żółw napisał(a):Mimo to musisz mieć świadomość, że sprawa i tak nie ukryje się przed rodzicami. Tak czy inaczej, wcześniej czy później, dowiedzą się. To też bierz pod uwagę gdyby groziły Ci jakieś osobisto-rodzinne konsekwencje.


Jeżeli dowiedzą się jakiś czas po fakcie, poradzę sobie z tym. Nie ukrywam że w głównej mierze miałabym wyj@bane na to kto gdzie i na jakiej liście ma mnie w spisach, gdyby nie stosunek KRK do postaci kobiety. Jestem teraz trochę starsza, dostałam się na dobre studia z dość wysokim wynikiem, dorabiam grafiką komputerową, tak naprawdę nic na mnie nie mają, nic innego czym bym ich hańbiła, czy też wyrzekała się wartości. I sądzę że po jakimś czasie łatwiej byłoby mi wyperswadować im, że nie czuję się zobowiązana być częścią czegoś, w oczach czego jestem nadworną maszynką do makaronu, której jedyną ambicją i priorytetem życiowym jest rodzić rodzić rodzić rodzić rodzić i rodzić, aż jej się macica wywróci na lewą stronę i odklei wraz z łożyskiem podczas porodu numer 155. Wyrzeczenie się czegoś, co mnie poniża i umniejsza, zdawałoby się że jest całkiem naturalne.

Żółw napisał(a):Ja na Twoim miejscu zrobiłbym drugie podejście, może faktycznie z nieco poprawionym pismem. Może facet zmięknie jak zobaczy, że się nie wystraszyłaś i nie odpuszczasz. Bo do kurii zawsze możesz napisać w trybie awaryjnym (skarga). I na Boga, nie denerwuj się, podejdź do tego spokojnie. Proś jedynie o przyjęcie pisma. No i może faktycznie dobry byłby starszy świadek, bo dla księdza wiek wyraźnie się liczy…


Teoretycznie księciu swoją gadkę zaczął od 'naturalnie szanujemy pani wybór i pani decyzje, ALE....'. Co więcej, pamięta teraz że kazał mi przyjść z rodziną. Do tego dochodzi wspomniana kulawa znajomość przepisów. Mnie też najmniej zależy żeby zrobiła się z tego jakaś wojna, którą dzielnica jakiś czas będzie wspominać. Ale z tym cwaniaczkiem nie da się wyegzekwować przepisów które jego w pierwszej kolejności powinny obowiązywać. Myślę że powinnam poradzić się kogoś nieco bardziej kompetentnego, bo choćby mój świeżo zmieniony proboszcz w parafii chrztu sprawiał wrażenie bardziej rozeznanego, mimo lekkiej atmosfery wzajemnego nie-zrozumienia ;P


Żółw napisał(a):Ach, i najlepsze życzenia z okazji urodzin :-)


A dziękuję. :3


szczepek napisał(a):Nie powinnaś też się martwić, że proboszcz zmanipuluję Kurią... Manipulować swoimi szefami? Łamać 8 przykazanie? ;)


Oooooj, mój droogi, księciu jest ponad prawem! :3 Poza tym, skoro mój ateizm czyni mnie kimś, kto rzekomo uważa Episkopat i jego prawa za niebyt, to Boga i jego prawa tym bardziej uważa za niebyt, prawda? Więc ja powołująca się na 8 przykazanie byłabym jeszcze bardziej nielogiczna niż przedtem ;D

Immanuelu, mam jeszcze pytanie odnośnie tego wzoru pisma, które mi dałeś - jest tam fragment Na podstawie przepisów ustawy o ochronie danych osobowych art.23 ust.1 pkt.1, wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych jedynie dla potrzeb postępowania administracyjnego związanego z przedmiotową rezygnacją, jednak z jednoczesnym usunięciem moich danych, jak i danych niżej podpisanych świadków, niezwłocznie po zakończeniu postępowania - ale, jeśli księciu groził że powiadomi parafie moich świadków [nadal nie wiem po jaką cholerę skoro rzekomo twierdził że ich nie trzeba], a poza tym w zasadach Episkopatu też jest zapis że dane mogą być wymagane do 'wewnętrznych spraw Kościoła' czy jakoś tak, to może równie dobrze robić mi problemy o ten zapis :\ Mógłbyś poza tym skonfrontować to z tym? http://www.pardon.pl/artykul/12168/kosc ... dane_twoje
"You do not need the Bible to justify love,
but no better tool has been invented to justify hate."
~R. A. Weatherwax
Avatar użytkownika
Deneuve
 
Posty: 84
Dołączył(a): 13 sierpnia 2010 , 23:18
Lokalizacja: Bydgoszcz/Toruń
Gadu-Gadu: 9682772

Re: Donūvu, Bydgoszcz, apostazja "w trakcie" (wyrzucona z bi

Postprzez szczepek » 14 sierpnia 2010 , 21:22

Cóż, UE stwierdziła, że prawa apostatów są łamane, gdy ich dane są nadal przetwarzane po akcie odejścia, a więc ten zapis byłby całkiem na miejscu... Ale UE jedynie stwierdziła. Zapis nic nie da.
Nie mniej, miej go. Nie stoi w sprzeczności z tym, co ksiądz zamierza. Usunąć ma "po postępowaniu".
Two great European narcotics -
alcohol and christianity.
I know which one I prefer.
Avatar użytkownika
szczepek
 
Posty: 377
Dołączył(a): 7 marca 2009 , 01:35
Lokalizacja: Poznań, Konin
Gadu-Gadu: 0

Re: Donūvu, Bydgoszcz, apostazja "w trakcie" (wyrzucona z bi

Postprzez Immanuel » 14 sierpnia 2010 , 23:06

Ta formułka nic na dziś nie daje. Stosuje się ją jedynie po to, że jeśli uda się wymusić na rządzie polskim dostosowanie przepisów do wymogów UE, to wówczas niemal z automatu będziesz mogła się starać o całkowite wymazanie danych z ich kartotek. Jest tak pro forma, na dziś bez znaczenia. Nie mniej nawet jeśli mu się to nie będzie podobało, to mu się mówi, że tego nie wykona, a pismo i tak musi przyjąć. Nie zdarzyło się, aby z tego powodu odrzucili akt woli. Najwyżej uprzedzali, ze niewykonalne na dziś. Jeśli nie zależy Ci na wymazywaniu w przyszłosci danych, to mozesz całkowicie tą formułkę pominąć. Jak coś to łap mnie na gg lub tel.
UŻYTKOWNIK ZBANOWANY
Avatar użytkownika
Immanuel
 
Posty: 436
Dołączył(a): 31 lipca 2010 , 09:04
Lokalizacja: Warszawa
Gadu-Gadu: 2853192

Re: Donūvu, Bydgoszcz, apostazja "w trakcie" (wyrzucona z bi

Postprzez szczepek » 15 sierpnia 2010 , 02:57

Nowa oferta! Porady apostatyczne na gg i przez telefon!
Już niedługo - Twój własny, prywatny apostatyczny pomocnik w Twoim domu!
;)
Two great European narcotics -
alcohol and christianity.
I know which one I prefer.
Avatar użytkownika
szczepek
 
Posty: 377
Dołączył(a): 7 marca 2009 , 01:35
Lokalizacja: Poznań, Konin
Gadu-Gadu: 0

Re: Donūvu, Bydgoszcz, apostazja "w trakcie" (wyrzucona z bi

Postprzez terrae » 15 sierpnia 2010 , 03:24

A dlaczego nie nagrywac takie rozmowy? Potem dac na portal apostazja.pl w formie mp3.
Fajnie posluchac. I do skargi do kurii/kanclerza jak znalazl.
Kazdy, szczegolnie mlody potencjalny apostata a przede wszystkim mloda apostatka powinna miec ze soba cos do nagrywania.
Poza tym dziwi mnie biernosc swiadkow, oni powinni byc do wywarcia presji na kleszce,
a nie tylko jako milczace owieczki.

Mloda dziewczyna + stary pryk = 100% gwaracji ze bedzie stroil fochy
Avatar użytkownika
terrae
 
Posty: 313
Dołączył(a): 20 października 2009 , 04:43
Lokalizacja: Valhalla

Re: Donūvu, Bydgoszcz, apostazja "w trakcie" (wyrzucona z bi

Postprzez szczepek » 15 sierpnia 2010 , 03:32

Bo upublicznienie tego nagrania bez wiedzy proboszcza może być nielegalne(nie jestem pewien, choć na zdrowy rozum tak powinno być). Bycie dupkiem(o wiele bardziej wolę słowo "asshole") nie jest przestępstwem.
Two great European narcotics -
alcohol and christianity.
I know which one I prefer.
Avatar użytkownika
szczepek
 
Posty: 377
Dołączył(a): 7 marca 2009 , 01:35
Lokalizacja: Poznań, Konin
Gadu-Gadu: 0

Re: Donūvu, Bydgoszcz, apostazja "w trakcie" (wyrzucona z bi

Postprzez Immanuel » 15 sierpnia 2010 , 10:31

szczepek napisał(a):Nowa oferta! Porady apostatyczne na gg i przez telefon!
Już niedługo - Twój własny, prywatny apostatyczny pomocnik w Twoim domu!
;)

Przecież to proste. przez gg czy telefon rozmawia się w czasie rzeczywistym i łatwiej coś wyjaśnić. Przez telefon nawet lepiej, bo w grę wchodzi również tonacja głosu, która ułatwia zrozumienie na odległość.
terrae napisał(a):Poza tym dziwi mnie biernosc swiadkow, oni powinni byc do wywarcia presji na kleszce,
a nie tylko jako milczace owieczki.

Świadkowie często są bardziej spięci i po pierwszych słowach chamskiego księdza sparalizowani, niż sam apostata.

Nagrywanie wizyty u księdza, to całkiem nie głupi pomysł. Można tego dokonać nawet telefonem komórkowym.
UŻYTKOWNIK ZBANOWANY
Avatar użytkownika
Immanuel
 
Posty: 436
Dołączył(a): 31 lipca 2010 , 09:04
Lokalizacja: Warszawa
Gadu-Gadu: 2853192

Re: Donūvu, Bydgoszcz, apostazja "w trakcie" (wyrzucona z bi

Postprzez Żółw » 15 sierpnia 2010 , 20:14

Deneuve napisał(a):Dwie wizyty już mam za sobą - jak mówię, za pierwszą uznał że nie trzeba świadków i mnie wygnał, za drugą, gdyby nie ten cholerny adres, w teorii mógłby to załatwić.

No to na co czekasz? Zasuwaj do niego z poprawionym pismem! Niech wie, że trafił na kobitę, która nie odpuści.

Deneuve napisał(a):A żadnego 'odwodzenia z miłością od tego zamiaru' nie było i już raczej nie będzie, ten buldog to typ "sp!erdalaj acanka i nie zawracaj mie głowy, przyjdź tak za 10 lat jak może przestawi się tobie w tych twoich trybach w głowie, to może będziemy mieli o czym rozmawiać"

To było właśnie odwodzenie z miłością… Wybacz, że tak wprost, ale młoda jesteś, to może jeszcze nie wiesz, że wielu mężczyzn, zwłaszcza w czarnych ubraniach, tak postrzega miłość: spier…! itd. Ciesz się, że nie pobił.

Deneuve napisał(a):Nie tylko zarzucił mi błędy i [jak mniemam dla szpanu] płynięcie pod prąd, ale nie dał mi praktycznie możliwości obrony i wyprosił mnie zanim się obejrzałam.

1. Nie zarzucił Ci błędów, tylko wyraził swoją opinię.
2. Każdemu wolno popełniać błędy, jemu też.
3. Z „płynięcia pod prąd” powinnaś być dumna, powiedział Ci komplement.
4. Nie należy dać się wyprosić. Trzeba szybko uzupełnić adres na oświadczeniu i uparcie prosić o przyjęcie.

Deneuve napisał(a):skoro 'nielogicznym' jest że powołuję się na przepisy Episkopatu, w który podobno nie wierzę, podejrzewam, że wydaje mu się, iż jest sobiepanem w parafii i ustala te reguły sam. Może mnie chciał zniechęcić w ten sposób, nie wiem

Nie „może”, tylko na pewno. On po prostu liczy, że więcej nie przyjdziesz, bo jesteś (znów wybacz zwrot) młoda siksa, a on jest wielki, stary i z doświadczeniem. Otóż z żadnym doświadczeniem, bo jak sam przyznał, dla niego to też jest pierwszy raz. Czyli w tej sprawie nie góruje nad Tobą NICZYM. Nie bój się.

A co do powoływania się na przepisy, w które nie wierzysz, to jest to jak najbardziej logiczne, bo Ty tylko delikatnie przypominasz, że to ON (który wierzy) powinien się do nich stosować. Tobie nie są potrzebni ani świadkowie, ani cała ta procedura. To jest ich wymóg, więc nich trzymają się swoich własnych procedur. Gdzie tu nielogiczność?

Deneuve napisał(a):Dokładnie zaczerpnęłam to z jednego z wzorów dostępnych na apostazja.pl, dokładnie "Odmawiam też i nie życzę sobie w przyszłości wszelkich kontaktów z duchownymi Kościoła Rzymskokatolickiego mającymi na celu (…) Zastrzegam sobie również możliwość wniesienia stosownej skargi w przypadku wystąpienia potencjalnych represji (…)"

Nie masz prawa żądać takich rzeczy — każdy może rozmawiać z Tobą i nakłaniać Cię do działań nawet gorszych niż powrót do Kościoła. To nie ma kompletnie żadnej mocy prawnej, a tylko daje drugiej stronie argumenty do ręki. Pamiętaj, że tego rodzaju sprawy są dla księży nieprzyjemne. Niewykluczone, że mają jakieś konsekwencje czy pretensje od szefostwa. Nie ma więc sensu pisać formuł, które tylko ich denerwują. Bo facet czyta takie pismo, czuje się potraktowany jak śmieć (właśnie szargasz wszystko co jest dla niego ważne, sugerujesz złośliwość) i od razu na dzień dobry ustawia się do Ciebie kantem. Na agresję i żądania odpowiada agresją i żądaniami. Widzi wroga Kościoła, to utrudni mu jak będzie mógł… Mówiąc w przenośni, denerwowanie sędziego jest marną taktyką (pomijając, że on oczywiście nie jest sędzią). Im twardsze oświadczenie napiszesz, im więcej będziesz żądać, wymagać i zarzucać, tym będzie Ci trudniej. Pismo w miłym, a najlepiej neutralnym tonie, będzie przyjęte łatwiej niż pismo wojownicze.

Deneuve napisał(a):Jeżeli (rodzice) dowiedzą się jakiś czas po fakcie, poradzę sobie z tym.

Cóż, to są Twoje sprawy rodzinne, w które ani chcę, ani mogę wchodzić. Ani nic o nich nie wiem. A jednak sugerowałbym zastanowienie się, czy nie lepiej przygotować rodziców przedtem. Oczywiście możesz robić co chcesz, piszesz rozsądnie, masz dobre i mądre argumenty. Ale skoro to dla nich ważne… Dobrze, nic już nie mówię.

Deneuve napisał(a):księciu groził że powiadomi parafie moich świadków

A niby skąd ma znać te parafie? Będzie dochodził po numerach dowodów osobistych? I wierzysz, że będzie mu się chciało? On Cię straszy…

O, widzę, że Immanuel przesunął sprawę na kanał prywatny..? OK, to ja się merytorycznie wycofuję. Życzę powodzenia i czekam na relację :-)

Immanuel napisał(a):Żółwiu Ty jak zwykle jesteś optymistą.

Cóż, dzięki temu życie nie jest może łatwiejsze, ale na pewno przyjemniejsze :-)

Jeszcze raz zalecam spokój i dobry nastrój. Tej sprawy nie da się przegrać, może jedynie potrwać dłużej lub krócej. A poza tym, to żywa wycieczka do średniowiecza. Kiedyś ludzie będą płacili za takie atrakcje. Korzystajcie póki czas.

Natomiast, nic nie ujmując dzielnej koleżance, to faktycznie bywa problem, gdy mamy dużą różnicę wieku na korzyść księdza. Zadziwiająco często nie potrafią oprzeć się pokusie wykorzystania tej przewagi w brzydki sposób. I dlatego warto być pogodnym, a nie wściekłym. Chamstwu w życiu należy się przeciwstawiać siłom i godnościom osobistom, jak mawiał hydraulik.
Rozsądek polega na tym, by widzieć rzeczy jakimi są
Avatar użytkownika
Żółw
 
Posty: 974
Dołączył(a): 4 lutego 2009 , 21:10
Lokalizacja: Laurazja, wczesny trias
Gadu-Gadu: 0

Następna strona

Powrót do Doświadczenia apostatów



Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron